Po finale Destination Eurovision wielka radość i wiara w dobry wynik, po finale Eurowizji nuta rozgoryczenia i pytanie: dlaczego? Francja po raz trzeci z rzędu nie zdołała zakwalifikować się do pierwszej dziesiątki sobotnich zmagań, mimo organizowania od dwóch lat preselekcji, uważanych za ciekawy i obiecujący format. Co zatem poszło nie tak, że Bilal Hassani i jego Roi zakończyła rywalizację dopiero na 16. miejscu?

Oglądalność finału 64. Konkursu Piosenki Eurowizji była we Francji niższa niż przed rokiem. Pierwszy półfinał (z prawem głosu) zobaczyło 430,000 tysięcy widzów, drugi o 21 000 mniej, zaś finał 4,780,000 osób, spośród wszystkich, które w sobotni wieczór miały włączony telewizor. Przełożyło się to na udziały w rynku, wynoszące 30,2%. I choć w porównaniu z zeszłym rokiem, gdy kraj nad Sekwaną reprezentował duet Madame Monsieur, to spadek o 370,000 widzów, jednocześnie jest to 4. najlepszy wynik pod względem oglądalności od 2010 roku.

„Spełniłem swoje największe marzenie”

Już po pierwszej próbie na scenie w Tel Awiwie Bilal Hassani miał powody do radości. Prezentacja była bardzo dobrze odbierana przez dziennikarzy oraz fanów konkursu. Zaznaczano, że utwór zyskał nowe znaczenie i jego przesłanie zostało podkreślone dzięki zaangażowaniu dwóch tancerek: zmagającej się z nadwagą oraz głuchoniemej. Przez chwilę Francja znalazła się nawet w ścisłej piątce przewidywań bukmacherów. Sam 19-latek nie ukrywał, że udział w Konkursie Piosenki Eurowizji to dla niego spełnienie marzeń.

„Zdałem sobie sprawę ze swojego największego marzenia. Moje życie może się teraz skończyć, wszystko jest na swoim miejscu, nie muszę już nic robić. Wykorzystałem ten moment i udało mi się cieszyć tą chwilą, jestem szczęśliwy”, podkreślił w rozmowie z przedstawicielem francuskiej prasy tuż po zejściu ze sceny. Dodał, że występ na Eurowizji był tym, co ‚naprawdę chciał zrobić”.

Niestety, koniec końców Bilal Hassani zajął zaledwie 16. miejsce w finale widowiska: 13 w głosowaniu jurorów (67 punktów) oraz 18 w głosowaniu widzów (38 punktów). Jaka była reakcja Bilala na ten wynik? „Od początku wiedzieliśmy, że nie wygramy”, podkreślał w rozmowach z przedstawicielami prasy. Chwalił jednocześnie zwycięzcę konkursu, Duncana Laurence’a, podkreślając, że jest z niego dumny i że przez czas trwania Eurowizji ich drogi przecinały się wiele razy, m.in. obaj lądowali w Tel Awiwie w tym samym czasie. Uznał, że kompozycja Arcade jest „jednocząca w warstwie melodycznej”. „Mieliśmy ją w głowie cały czas, nuciliśmy ją… Duncan miał wspaniałą piosenkę”, mówił zachwycony.

A reakcja na sam wynik? „Nie spodziewałem się, że będę pierwszy, ostatni, czternasty lub trzynasty. Nie myślałem o tym, nie miałem żadnych oczekiwań, nie zakładałem, że to miejsce będzie wysokie lub niskie. Nie jestem więc rozczarowany, skończyłem tam, gdzie skończyłem. Widocznie tak miało być”, stwierdził.

Dla niego samego najważniejsze było to, że mógł zaprezentować swoją muzykę Europie, mimo że przez wiele lat jego inność, styl ubierania się i osobowość były negatywnie odbierane przez wielu ludzi.

„Często mówiono mi, że z moim imieniem, peruką, moją tożsamością i tym, kim jestem, nie będę mógł wejść na scenę i że nie mam swojego miejsca w świecie muzyki a ja zrobiłem to mimo wszystko. Otworzyłem drzwi bez klucza i znalazłem się na scenie Eurowizji. Właśnie to chciałem pokazać: że wszystko jest możliwe, żeby zawsze skupiać się na tym, kim jesteś i pamiętać, dlaczego tu jesteś. Przed rozpoczęciem kariery, w wieku dwunastu lat, oglądałem konkurs w telewizji. I pomyślałem, że kiedyś wezmę w nim udziałem. I zrobiłem to! To niezwykłe. To było nawet lepsze niż sobie wyobrażałem. Ogromny przywilej”, zaznaczył.

Zwycięstwo? Nie opłaca się

Lokalna odsłona Business Insidera zauważyła, że wygrana w Eurowizji wiąże się z ogromnymi kosztami organizacji. Zaznacza, że francuski nadawca co roku płaci 450 000 euro składki, co gwarantuje mu udział w finale widowiska i przynależność do tzw. Wielkiej Piątki. Powołując się na dane z poprzednich lat wylicza, że nadawca portugalski poniósł straty finansowe w wysokości 4 milionów euro, zaś telewizja SVT w 2016 roku wyłożyła na organizację Eurowizji w Sztokholmie 24 miliony euro, z czego zwróciły jej się jedynie 22 miliony. Zwrócono uwagę, że choć konkurs jest najpopularniejszym wydarzeniem tego typu na świecie, wpływy z turystyki i pobytu na miejscu tysięcy fanów nie wyrównują kosztów, które ponieść musi w danym roku telewizja publiczna.

Bilal a polityka

Co ciekawe, w trakcie kampanii do parlamentu europejskiego Nathalie Loiseau, która była za nią odpowiedzialna z ramienia partii LREM prezydenta Emmanuela Macrona (znanej także jako En Marche!) odniosła się do występu Bilala Hassaniego na Eurowizji! Wszystko dlatego, że w mediach wielokrotnie zarzucano jej brak charyzmy, która przekonałaby wyborców do oddania głosu na ugrupowanie, które reprezentowała.

„Mam jeden żal: że przywiązujemy zbyt dużą wagę do mojego wizerunku i nie zwracamy wystarczającej uwagi na to, co jest zagrożone w tych wyborach. Odnoszę wrażenie, że przygotowujemy się do Konkursu Piosenki Eurowizji [a nie do wyborów parlamentarnych]”, powiedziała kanałowi informacyjnemu BFM TV przed eurowyborami.

„Nie jestem tutaj, by tworzyć błyszczące, cekinowe widowisko, nie jestem tutaj, żeby zachwycić tańcem”, podkreśliła, po czym dodała, że „nie ​​jest Bilalem Hassanim”, reprezentantem Francji na Eurowizji i „ekstrawagancką ikoną queer”.

20-letni wokalista odniósł się do jej słów w trakcie jednego z wywiadów.

Wyjaśnił, że „nie uważa siebie za postać polityczną oraz że „jest piosenkarzem, nie Natalie Loiseau”. Jednocześnie podkreślił, że uważa się za indywidualistę, przez co wielokrotnie musiał zmagać się po zwycięstwie w Destination Eurovision z falą hejtu i cyberprzemocy, co – choć było potwornie przykre – ostatecznie umocniło go w przekonaniu, że chce podążać swoją własną ścieżką, nie oglądając się na opinie innych.

Zbyt odważny dla Europy?

Co ciekawe, po finale tegorocznej Eurowizji w lokalnych mediach rozgorzała dosyć burzliwa dyskusja na temat tego, czy wybór Bilala Hassaniego na reprezentanta nie był… zbyt odważnym krokiem! Wszystko zaczęło się od pełnego goryczy wpisu jednej z lokalnych gwiazd telewizji, związanego z kanałem France 2 Pierre’a-Jeana Chalençona.

„Klęska bardziej niż zwycięstwo… Szkoda … Ale czego należało się spodziewać?”, napisał na Twitterze, przez co zarzucono mu homofobiczne poglądy. Zareagował na te oskarżenia błyskawicznie i wyjaśnił dokładnie, o co mu chodziło.

„Bilal wykonał świetną robotę, ale niestety to nie wystarczyło, by zadowolić inne kraje, a ja powiedziałem, że mam nadzieję, że wróci jako zwycięzca, a to 14. miejsce [po korekcie 16. – przyp. red.] nie jest zasłużone. Nie jestem homofobem, nie jestem przeciwnikiem Bilala Hassaniego, był to śmiały i inteligentny wybór France 2, ale problem polega na tym, że nie my jesteśmy tymi, którzy głosują. Być może był to nieco zbyt śmiały wybór dla Europy”, stwierdził. Przeprosił jednocześnie wszystkich, którzy mogli poczuć się jego słowami urażeni.

Na ciekawą kwestię dotyczącą Bilala zwróciła uwagę w swojej opinii Vivian Bercovici, była ambasador Kanady w Izraelu. Stwierdziła, że być może zwycięstwo Netty w 2018 roku a wcześniej Conchity w 2014 nieco osłabiło wrażenie, jakie na europejskiej publiczności zrobił reprezentant Francji. Dodała jednocześnie, że ciekawym zabiegiem było zaangażowanie w prezentację dwóch tancerek z pomijanych w tego typu wydarzeniach grup społecznych. Zestawianie z austriacką zwyciężczynią sprzed pięciu lat nie jest przypadkowe, sam Bilal był wielokrotnie pytany w Tel Awiwie o skojarzenia, jakie w wielu dziennikarzach i fanach wywoływał. Zresztą w trakcie przesłuchać w ciemno do drugiej francuskiej edycji The Voice Kids wykonał właśnie eurowizyjne Rise like a Phoenix. Poniżej jego odpowiedź na jedno z takich pytań w trakcie konferencji prasowej w Izraelu.

Obecnie Bilal skupia się na promocji albumu Kingdom (ang. królestwo), który ukazał się 26 kwietnia 2019 roku. W rozgłośniach radiowych nad Sekwaną można usłyszeć m.in. singiel Jaloux (francuskie: zazdrośnik/zazdrosny). A już w październiku reprezentant Francji na Eurowizji 2019 wystąpi w legendarnej hali Olympia, grając pełny koncert.

Źrodło: businessinsider.fr, femmeactuelle.fr, programme-television.org, europe1.fr, nationalpost.com, francetvinfo.fr, express.co.uk

Zdjęcie: Andres Putting (Eurovision.tv)