25 lat temu Edyta Górniak jako pierwsza polska artystka w historii wystąpiła na eurowizyjnej scenie. 21-letnia wówczas wokalistka brawurowo wykonała utwór To nie ja, kompozycję Stanisława Syrewicza do słów Jacka Cygana, rzuciła europejskich jurorów na kolana i zdobyła znakomite drugie miejsce – wynik, który do dziś pozostaje najlepszym w historii startów naszego kraju w tym największym muzycznym wydarzeniu na świecie. Z okazji tego wyjątkowego jubileuszu artystka w szczerej rozmowie opowiedziała nam, jaki pierwotnie utwór przedstawiła jej Telewizja Polska (TVP), dlaczego na próbie generalnej przed finałem zaśpiewała w języku angielskim oraz co z perspektywy czasu zawdzięcza Eurowizji.

[Wiktor Kubiak – przyp. red.] Puszczał mi utwór To nie ja i pamiętam, że nie zrobił on na mnie wrażenia. Był w języku angielskim, demo bardzo, bardzo słabo brzmiało. Produkcje, które dostawałam jako propozycje utworów demo ze świata, były dużo lepiej przygotowane. Więc ten utwór brzmiał dosyć słabo, tak trochę kiczowato. Myślałam: „Boże, nie, to mi się nie podoba” – wspomina w wywiadzie z nami Edyta Górniak.

Dodaje, że na tym etapie była to lepsza piosenka niż ta, którą pierwotnie zaproponowała jej Telewizja Polska. Na początku publiczny nadawca chciał, aby 21-latka wykonała w stolicy Irlandii kompozycję Włodzimierza Korcza do słów Wojciecha Młynarskiego. Artystka postawiła jednak ultimatum i dlatego na scenie w Dublinie koniec końców wybrzmiał utwór To nie ja.

W szczerej rozmowie Edyta Górniak opowiedziała o pobycie w Dublinie, prawdziwych powodach zaśpiewania na próbie generalnej fragmentu piosenki w języku angielskim, kulisach występu, który dał Polsce drugie miejsce oraz powrocie do kraju i tym, jak Eurowizja zmieniła jej życie.

Czy artystka chciałaby wystąpić na scenie konkursowej ponownie? Gdyby zaśpiewała w duecie, kto miałby jej towarzyszyć? Pełny wywiad do obejrzenia poniżej.