Powroty artystów na Konkurs Piosenki Eurowizji to coś, co zawsze elektryzuje fanów – niekoniecznie zaś zwieńczone jest sukcesem. Jakie powody mają artyści, aby wracać na Eurowizję?

Powroty artystów towarzyszyły Konkursowi Piosenki Eurowizji od samego powstania widowiska. Wystarczy tylko wspomnieć, że pierwsza zwyciężczyni, Lys Assia, reprezentowała Szwajcarię jeszcze dwukrotnie! Warto się zastanowić, dlaczego to zjawisko jest takie powszechne i jak to wygląda w przypadku Polski.

Sens powrotów

Po co wracać? To pytanie często przewija się w fanowskich dyskusjach. Konkurs Piosenki Eurowizji poza łączeniem kultur powinien prezentować również świeżość, a co za tym idzie, nowych artystów, prawda? Istnieją jednak sytuacje, w których dany artysta otarł się o zwycięstwo. Głód zwycięstwa przyciąga tych artystów ponownie. Sztandarowe przykłady? Carola (trzecie miejsce w 1983 roku, wygrana w 1991) czy Dima Bilan (drugie miejsce w 2006, wygrana w 2008). Często jest to też wynik presji fanów i opinii społeczności, która widzi w tych artystach jedyną szansę na upragnione Grand Prix.

Większość powrotów zazwyczaj kończy się mimo wszystko fiaskiem – tu warto przypomnieć Danę International (wygrana w 1998, porażka na etapie półfinału w 2011) czy Charlotte Perrelli (wygrana w 1999, osiemnaste miejsce w finale 2008). Często są to przypadki, kiedy głównym osiągnięciem danego artysty jest właśnie zwycięstwo w Eurowizji. Najbardziej udany powrót zaliczył Johny Logan, który do tej pory dzierży tytuł podwójnego zwycięzcy”. Jednak nie tylko zwycięzcy i artyści z sukcesami wracają na Eurowizję.

Część artystów, mimo słabych wyników, wraz z udziałem w konkursie przywiązuje się do całej atmosfery widowiska. Mając niewyrównane rachunki z Eurowizją, przy okazji powrotów chcą wykazać się jako artyści. Najbardziej koronnym przykładem jest Poli Genowa. W 2011 roku uczestniczyła z utworem Na inat, który nie przeszedł do finału. Jednak 5 lat później If Love Was a Crime przyniosło Bułgarii ówczesne najwyższe miejsce w konkursie (czwarte).

Czy w przypadku polskich artystów powroty mają sens?

Jedynym polskim zespołem, który na Eurowizji wystąpił dwa razy, jest Ich Troje. Utwór Keine Grenzen był uniwersalnym przebojem, który podbił serca widowni w całej Europie, co poskutkowało wysokim siódmym miejscem. W 2006 roku zespół powrócił wzmocniony o (już) byłe żony Michała Wiśniewskiego oraz niemieckiego rapera, Reala McCoya. Ostatecznie wygrywając remis z Kasią Cerekwicką grupa reprezentowała Polskę w Konkursie Piosenki Eurowizji organizowanym w Atenach. Motywem przewodnim występu do Follow My Heart było więcej – więcej języków, w których śpiewano, więcej rozmachu (maski, pirotechnika, patos). Efekt? Pokonanie faworytki (Kate Ryan) oraz porażka w półfinale.

Artystami, którzy po swoim udziale w Eurowizji próbowali sił w preselekcjach ponownie, są Marcin Mroziński (obecnie znany jako Martin Fitch) oraz Edyta Górniak. Udział Martina w Krajowych Eliminacjach 2017 nie był wielkim zaskoczeniem – wokalista od lat jest fanem konkursu. Widowni zaprezentował się z popowym utworem Fight For Us, który nie powtórzył jednak selekcyjnego sukcesu inspirowanej folkiem Legendy. Start Edyty Górniak rok wcześniej odbił się szerokim echem w świecie mediów z kilku powodów. Diwa polskiej sceny do tej pory dzierży miano najlepszej polskiej reprezentantki (drugie miejsce w 1994) i od lat wielu fanów czekało na jej powrót. Ponadto Edyta Górniak trafiła na wyjątkowo gwiazdorską stawkę, co w historii krajowych preselekcji nie miało miejsca od dawna. Wokalistka była główną faworytką w walce o bilet do Sztokholmu zaraz obok Margaret. Ostatecznie obie piosenkarki uplasowały się na podium przegrywając z Michałem Szpakiem, którego imienia legenda polskiej piosenki zapomniała w udzielonym później wywiadzie. Niestety obecnie mało kto chciałby powrotu Edyty Górniak ze względu na brak nowej płyty czy niestałe współprace z różnymi producentami.

Bez szans na powrót

Spekulacje o powrocie większości naszych byłych reprezentantów można od razu uciąć. Justyna Steczkowska nadal tworzy muzykę, która wyłamuje się mainstreamowym standardom i wielokrotnie podkreślała, że Eurowizja jest dla niej zamkniętym etapem. Kasia Kowalska nadal nie chce i nie lubi rozmawiać na temat konkursu. Anna Maria Jopek od lat koncertuje na całym świecie jako uznana artystka jazzowa. Mietek Szcześniak i Andrzej Piaseczny skupiają się na dojrzalszym, balladowym repertuarze. Co więcej wymienieni reprezentanci nie wykonują już nawet swoich eurowizyjnych propozycji!

Prawdopodobne powroty

Lider grupy Blue Cafe, Paweł Rurak-Sokal niejednokrotnie wyrażał zainteresowanie ponownym startem. Niewykluczone, że obecna wokalistka Dominika Gawęda chciałaby sprawdzić swoje siły w międzynarodowym konkursie. W 2004 roku Love Song śpiewała Tatiana Okupnik, która powrotem zainteresowana nie jest. Duet trzymający Blue Cafe w ryzach służył radami Viki Gabor w selekcyjnej Szansie na Sukces. Magdalena Tul i Gosia Andrzejewicz (towarzyszyła Ivanowi i Delfinowi grając na akordeonie) próbowały sił w zgłoszeniach do zagranicznych preselekcji. I można się spodziewać, że w przypadku kolejnych otwartych selekcji znowu zgłoszą swoje propozycje. Cleo oraz Michał Szpak są często typowani przez fanów do powrotu ze względu na dobre rezultaty. Joanna Klepko oficjalnie nie występuje już z Donatanem, jednak wiadomo, że to on dalej produkuje jej utwory. Abstrahując od dyskusji na jej twórczością, powrót ten byłby ciepło przyjęty przez masową polską publikę, na co wskazują miliony wyświetleń pod jej teledyskami. Z pewnością sama artystka również miałaby ochotę poprawić swój rezultat z Kopenhagi.

Michał Szpak to zdobywca jedynego miejsca w pierwszej dziesiątce dla Polski od 2003 roku oraz swoisty fenomen na lokalnym rynku. Artysta barwny i jednocześnie łączący pokolenia. Niektórzy byli pewni, że Don’t Poison Your Heart to piosenka na Eurowizję i nawet pojawiły się spekulacje, że wykona ją w selekcjach razem ze swoją podopieczną z programu The Voice of Poland – Martą Gałuszewską. Można przyjąć, że powrót Michała jest kwestią czasu. Pytanie tylko, czy schemat, który sprawdził się raz sprawdzi się ponownie, czy trzeba sięgnąć po inne rejony muzyczne zachowując to, co najlepsze? Osobiście jestem zwolennikiem poszukiwania i odkrywania tożsamości artystów na nowo, zwłaszcza na platformie jaką stanowi Konkurs Piosenki Eurowizji.

Źródło: własne; fot. Polsat

3 KOMENTARZE

  1. Teraz jest chyba czas na mlodziez, a nie na stare dinozaury, nawet klasowe. Oni juz mieli swoje piec minut i niczym juz nie zaimponuja. Ale szanse w konkursie powinni dostac. Melodyczna piosenka, brzmiaca wspolczesnie, plus dopracowana choreografia. Wlasciwie Gabor i Wegiel pokazaly droge. Co prawda pokonaly dzieci profesjolizmem, dajac wystepy dla nastolatkow. Ale bylo to swieze i ciekawe, szpak to mlody dinozaur, mimo ze pieknie spiewa.