Eurowizja 2021: reprezentant Szwajcarii i jeden z faworytów do zwycięstwa Eurowizji 2020 - Gjon's Tears, fot. SRF / Lukas Mader

Eurowizja 2021 dopiero za 11 miesięcy, ale już dziś znamy blisko połowę konkursowej stawki. To artyści, którzy zostali wybrani na tegoroczny konkurs, lecz z powodu jego odwołania nie mogli wystąpić na scenie w Rotterdamie. Zastanawiamy się, dla kogo Eurowizja 2021 może być szansą i nowym rozdaniem, a kto jej nie potrzebuje do rozwoju kariery. 

Gdyby Eurowizja 2021 odbywała się dziś, udział w niej wzięłoby 26 krajów. Tylko osiem z nich wyraziło swoje zainteresowanie partycypacją w wydarzeniu, nie decydując się na ponowną selekcję artystów wybranych na konkurs w tym roku. Tym samym aż 18 reprezentantów swoich państw z 2020 roku podejmie wyzwanie występu na scenie w Rotterdamie w maju przyszłego roku.

Czy to dobra droga dla wykonawców? W artykule ocenimy, czy ponowny udział w konkursie artystów wybranych w 2020 roku może być dla nich korzystny, czy nie. Postaramy się przewidzieć ich motywacje. Zastanowimy się także nad tym, kto jeszcze mógłby dołączyć do stawki Eurowizji 2021.

Eurowizja 2021: artyści, którzy potwierdzili udział w kolejnej edycji konkursu, fot. Facebook.com/EurovisionSongContest

Eurowizja 2021: oni nie mają nic do stracenia!

Pierwsza grupa powracających artystów to Ci, dla których występ na Eurowizji jawi się jedynie jako szansa. Należą do niej przede wszystkim młodzi wykonawcy, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki sceniczne, a udział w konkursie jest de facto pierwszym tak dużym projektem. W gronie tym możemy wyróżnić Stefanię (Grecja), Eden Alene (Izrael) czy Roxen (Rumunia). Destiny z Malty również kwalifikuje się do tego kryterium, choć ta ma za sobą zwycięstwo w Eurowizji Junior oraz w formacie X-Factor. Sama decyzja Maltanki o udziale może być nacechowana emocjonalnie lub być odpowiedzią na prośby fanów konkursu.

Druga strona medalu to artyści, którzy istnieją na lokalnych rynkach muzycznych od kilku lub kilkunastu lat, lecz nie odnieśli dotychczas spektakularnego sukcesu. Są to Vincent Bueno z Austrii czy Senhit z San Marino. Niektórych łączy to, że zaczynali w programach typu talent-show. W tej grupie znajdziemy Efendi (Azerbejdżan) oraz Tornike Kipianiego (Gruzja). W przypadku Go_A z Ukrainy wygrana selekcji to pierwszy „komercyjny” sukces. Zespół dotychczas tworzył poza tzw. mainstreamem.

Eurowizja 2021 jako impuls w karierze

Wreszcie, mamy znaczne grono doświadczonych wykonawców, którzy mają na koncie kilka wydanych płyt i single cieszące się umiarkowaną popularnością. Jednak ich ostatnia twórczość nie została tak pozytywnie odebrana przez masowego widza, a Eurowizja 2021 może być dla nich powrotem na szczyt. Niewątpliwie w tej grupie znajdziemy zespół Hooverphonic z Belgii. Muzycy największe sukcesy odnieśli z albumem The Night Before, wydanym w 2010 roku. Eurowizja to także szansa dla Montaigne z Australii, której druga płyta Complex nie została tak dobrze oceniona jak pierwsza – Glorious Heights, z 2016 roku. Podobnie w przypadku Jeangu Macrooy’a reprezentującego Holandię i Blasa Canto z Hiszpanii, których drugie solowe albumy nie wzbudziły dużego zainteresowania.

W nieco innej sytuacji jest Benny Cristo z Czech, który z sukcesami funkcjonuje na rodzimym rynku od ponad dekady. Artysta wydał przed rokiem singiel Aleiaio, który dotarł do czołówki notowań muzycznych. Dla niego tak jak dla Any Soklić ze Słowenii Eurowizja 2021 może być nowym rozdaniem i okazją do przygotowania bardziej chwytliwych kompozycji, w pełni oddających ich potencjał.

Eurowizja 2021: trudne wyzwanie faworytów

Przed największym wyzwaniem ponownego wyboru stoją Ci, którzy uchodzili za faworytów. Ponowne przygotowanie dobrze ocenianej propozycji może okazać się zbyt wysoko postawioną poprzeczką. Z nim będą zmagać się Gjon’s Tears ze Szwajcarii i VICTORIA z Bułgarii. Ta druga ma chyba jednak trochę łatwiej, gdyż w toku prac nad jej udziałem w konkursie skomponowano kilka utworów, które nie zostały później opublikowane.

Tradycyjnie już poza wszelkimi ramami pozostaje Samanta Tina z Łotwy. Z jednej strony to artystka, która na łotweskiej scenie obecna jest od dekady. Wydała kilkanaście singli, ma za sobą epizod w talent-show i wciąż walczy, by postawić „kropkę nad i” w swojej karierze. Wydaje się, że w przypadku Samanty Tiny decyzja o jej udziale to wynik ogromnego pragnienia występu na Eurowizji. To w końcu weteranka krajowych selekcji. Dopiero za siódmym razem udało jej się osiągnąć wymarzony rezultat. Z drugiej strony kawałek Still Breathing jest na tyle oryginalny i niekonwencjonalny, że wokalistce może być trudno przebić samą siebie.

Eurowizja 2021: co z innymi faworytami?

A co z pozostałymi artystami uznawanymi za faworytów Eurowizji 2020? Czy opłaca im się ponownie brać udział w największym konkursie muzycznym? Tu każdego z nich trzeba rozpatrywać indywidualnie. W wywiadzie przeprowadzonym w maju dla eurowizja.org zespół The Roop z Litwy wspomniał, że obecnie nie myśli o konkursie. Po zwycięstwie w selekcjach utwór On Fire stał się prawdziwym hitem na Litwie, a grupa stała się masowo rozpoznawalna. Świadczyć może o tym fakt, że LRT, postanowiła przeznaczyć czas antenowy, pierwotnie zarezerwowany na Eurowizję 2020, na koncert zespołu The Roop. Z drugiej strony nadawca jeszcze w marcu ogłosił, że planuje zorganizować za rok kolejną edycję Pabandom is naujo. Oznacza to, że grupa nie będzie miała zapewnionego startu w Rotterdamie.

Eurowizja 2021, The Roop
Eurowizja 2021: czy The Roop weźmie udział w konkursie? fot. eurovision.de

Z kolei Dadi Freyr z Islandii odniósł sukces nie tylko w kraju, ale i w całej Europie. Jego choreografia do utworu Think About Things rozeszła się viralowo po sieci. W pierwszych tygodniach po wygranej w selekcjach odtwarzanie ruchów scenicznych Dadiego Freyra było jednym z najbardziej popularnych trendów na TikToku. Jak by tego było mało, eurowizyjny singiel trafił na czołówki list przebojów w Belgii, Irlandii i Szkocji. Pojawiał się także w notowaniach brytyjskich i szwedzkich. Tym samym prawdopodobne jest, że nie zobaczymy Dadiego Freyra na scenie w Rotterdamie. Artyście trudno będzie przebić swój własny sukces i podjąć decyzję o ponownym starcie. Tym bardziej, jeśli musiałby stanąć w szranki z innymi islandzkimi wokalistami w ramach Söngvakeppnin.

Otwarte pozostaje pytanie, co z Little Big z Rosji? Z zebranych przez nas informacji z wywiadów i mediów społecznościowych wynika, że grupa jest zainteresowana ponownym startem. Jednak w Rosji jest wielu innych wykonawców chętnych do udziału w konkursie, a nadawcy rosyjscy przyzwyczaili nas do niespodziewanych decyzji.

Eurowizja 2021: dużo czasu na przygotowania

Jak widać, bezprecedensowa sytuacja w historii Konkursu Piosenki Eurowizji stwarza powracającym artystom wiele wyzwań, ale także i szans. Do kolejnego finału konkursu został niespełna rok. Jest to ogrom czasu dla twórców i delegacji, by wybadać rynek i przygotować kompozycje na miarę sukcesu. To także moment na perfekcyjne dopracowanie wszelkich innych elementów ważnych na Eurowizji. Choreografia, stroje, koncept sceniczny, promocja reprezentanta, współpraca z ekspertami w swoich dziedzinach – to wszystko powinno iść ze sobą w parze. Z drugiej strony otwarte pozostaje pytanie, czy fani konkursu mimo obecnego poparcia dla wysyłania artystów wybranych na Eurowizję 2020, nie będą spragnieni nowych twarzy?