Eurowizja 2019 Ukraina - niedoszła reprezentantka Maruv Źródło: eurovision.tv/UA:PBC

Pandemia koronawirusa, która dotknęła w ostatnich miesiącach wszystkie zakątki świata, doprowadziła do anulacji tegorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji. Oznacza to, że 41 piosenek wskazanych przez widzów i telewizje uczestniczących w wydarzeniu państw nie będzie mogło wybrzmieć w trakcie największej na świecie konkurencji muzycznej. Eurowizja zna już jednak przypadki, gdy wyselekcjonowane utwory nie miały szansy pojawić się w konkursie. W poniższym tekście przyjrzymy się kilku najgłośniejszym przykładom.

Eurowizja a konflikt ukraińsko-rosyjski

Do dziś krwawią serca fanów Eurowizji po nieszczęśliwym finale zamieszania, jakim zakończyły się zeszłoroczne ukraińskie selekcje, Vidbir. Po zwycięstwie popularnej wokalistki w całej wschodniej Europie Maruv (Hanna Korsun) z piosenką Siren Song szybko okazało się, że nie jest to wymarzona reprezentantka odpowiedzialnego za Eurowizję w tym kraju kanału UA:PBC.

Kością niezgody były m.in. zaplanowane przez wokalistkę koncerty w Rosji. Maruv nie zgodziła się na anulację występów w skonfliktowanym z Ukrainą państwie oraz na inne warunki nadawcy. W rezultacie zrzekła się możliwości występu na Eurowizji. Sprawa odbiła się głośną czkawką u naszych wschodnich sąsiadów. Żaden uczestnik Vidbiru ani jakikolwiek inny wokalista nie podjął się przywileju reprezentacji Ukrainy w zeszłorocznym konkursie.

W tym roku  odpowiedzialna za organizację selekcji prywatna stacja STB zawczasu podjęła odpowiednie kroki. Do eliminacji nie mógł zakwalifikować się nikt, kto miał na koncie występ na terenie Rosji od czasu aneksji Krymu przez ten kraj.

Kryzys rosyjsko-ukraiński przyczynił się również do zablokowania eurowizyjnego startu pierwszego z tych krajów w Konkursie Piosenki Eurowizji 2017 w Kijowie. Rosjan reprezentować miała wybrana wewnętrznie Julia Samojłowa z utworem Flame is Burning. Wokalistka cierpi na rdzeniowy zanik mięśni. Wystawienie niepełnosprawnej piosenkarki miało najprawdopodobniej odwrócić uwagę opinii publicznej od konfliktu Rosji z krajem-organizatorem.

Okazało się jednak, że i na nią znaleziono przysłowiowego haka. Według obowiązującego prawa ukraińskiego przekroczyć granice tego kraju nie może nikt, kto po aneksji Krymu wjechał na półwysep od strony rosyjskiej. Mimo wstawiennictwa Europejskiej Unii Nadawców i ich propozycji transmisji satelitarnej występu Samojłowej, ostatecznie artystka na Eurowizji 2017 nie zaśpiewała.

Samojłowa wzięła udział w konkursie, już legalnie, rok później. Niestety, jej piosenka I Won’t Break nie spodobała się widzom na tyle, by awansować do finału w Lizbonie.

Czy Eurowizja jest miejscem na protesty?

Problemy we wschodniej Europie zaważyły na braku jeszcze jednej piosenki w eurowizyjnej stawce. W 2009 roku konkurs odbył się w Moskwie. Rok wcześniej w Gruzji wybuchła wojna związana z separatystycznymi dążeniami Osetii Południowej. Pretensje nieuznawanej republiki wsparły wojska rosyjskie. Nie można się więc dziwić, że Gruzini nie byli zbyt przychylni organizacji Eurowizji we wrogim im kraju. Narodowe selekcje (w których aż 70% głosu należało do jury!) wygrała formacja Stephane & 3G z utworem o zakamuflowanym politycznym przekazie – We Don’t Wanna Put In.

Europejska Unia Nadawców nie dopuściła kompozycji do konkursu w zaproponowanej formie. Telewizja GBP dostała możliwość zmiany tekstu piosenki lub wskazania nowego uwtoru. Gruzini nie skorzystali z żadnej z tych możliwości, co poskutkowało brakiem reprezentacji tego zakaukaskiego kraju na Eurowizji w Moskwie. W ramach protestu w maju 2009 roku roku zorganizowano w stolicy Gruzji Alter Vision. Koncert z biegiem lat przekształcił się w dziś uznawany za największy festiwal muzyczny na Zakaukaziu – Tbilisi Open Air.

Warto wspomnieć, że jednej z członkiń grupy, Tamarze Gachechiladze, udało się później wystąpić na eurowizyjnej scenie. W 2017 roku w Kijowie zaśpiewała dla Gruzji piosenkę Keep the Faith. Niewiele zabrakło jej do awansu do finału. 17 punktów wystarczyłoby, by przegonić dziesiątą Greczynkę, Demy.

Eurowizji ciągłe problemy z Izraelem

Obecność Izraela w Konkursie Piosenki Eurowizji skutecznie blokuje udział innych bliskowschodnich państw w tym wydarzeniu. W związku z okupacją terenów Palestyny, kraj ten pozostaje w konflikcie z całym światem arabskim.

Niewiele brakowało, a widzowie Eurowizji w 2005 roku usłyszeliby reprezentantkę Libanu, Aline Lahoud. Miała ona zaśpiewać francuskojęzyczną balladę Quand Tout S’enfuit. Na przeszkodzie stanęło prawo Libanu, które zabraniało pokazywania w mediach czegokolwiek, co powstało w Izraelu. Europejska Unia Nadawców zażądała gwarancji od Télé-Liban, że konkurs zostanie pokazany w całości. Okazało się, że występ Izraela zamierzano wyciąć. EBU nie pozwoliła więc ostatecznie Libanowi na eurowizyjny debiut.

Wspomniany wyżej Izrael dwukrotnie zrezygnował z udziału w konkursie po wcześniejszej deklaracji partycypacji. W 1980 i 1984 roku Dzień Pamięci Ofiar Holocaustu, jedna z najważniejszych rocznic w kraju, zbiegł się w czasie z Eurowizją. Legenda mówi, że za drugim razem, nadawca IBA wybrał wewnętrznie reprezentantkę jeszcze przed ogłoszeniem terminu edycji w Luksemburgu. Był to nie kto inny jak Ilanit.

Wokalistka jako pierwsza w historii zaśpiewała w barwach Izraela w 1973 piosenkę Ey Sham (nomen omen również w Luksemburgu). Powróciła na konkurs cztery lata później z utworem Ahava hi shir lishnayim. W 1984 miała wykonać kompozycję Balalaika. Eurowizja nie była potrzebna piosence do osiągnięcia sukcesu. Stała się ona samoczynnie wielkim hitem w Izraelu.

Eurowizja w kotle bałkańskim

Czy Eurowizja może zmieniać mapę Europy? Serbowie i Czarnogórcy ostro pokłócili się ze sobą w trakcie finału selekcji Evropesma w 2006 roku. Kilka miesięcy później te dwa narody nie tworzyły już wspólnego państwa.

Start na Eurowizji w Atenach miał być trzecim w historii tego kraju. 11 marca 2006 roku miał zostać wybrany kolejny reprezentant. Nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem. Eliminacje drugi raz z rzędu wygrała czarnogórska grupa No Name, tym razem z utworem Moja Ljubovi. Serbowie stwierdzili, że wyniki zostały ustawione, a wygrać powinien ich zespół, Flamingosi, śpiewający Ludi Letnji Ples. Awantura wybuchła jeszcze na wizji. W końcu to serbscy wykonawcy zakończyli program śpiewając swój utwór. Ostatecznie Serbia i Czarnogóra na Eurowizji 2006 nie wystąpiła, zachowując jednak prawo głosu, co do dziś jest ewenementem. Głosowanie i finałowy występ zakończonej skandalem Evropesmy 2006 można obejrzeć na poniższym nagraniu.

Eurowizja nie przystoi żałobie

Nie tylko konflikty polityczne wpływały na niespodziewane przerwy w eurowizyjnych startach niektórych krajów. Na przeszkodzie stanąć mogła również żałoba narodowa. 2 kwietnia 1974 roku zmarł urzędujący prezydent Francji, Georges Pompidou. Cztery dni później „trójkolorowych” na Eurowizji reprezentować miała Dani (Danièle Graule) z utworem La Vie à Vingt-Cinq Ans. Ostatecznie wokalistka nie pojawiła się na scenie w Brighton.

Nie płacisz, nie jedziesz na Eurowizję

Bezprecedensowa sytuacja spotkała Rumunię w 2016 roku. Eliminacje Selecția Națională wygrał Ovidiu Anton z utworem Moment of Silence. Niespodziewający się problemów wokalista spokojnie przygotowywał się do Eurowizji, kiedy to na trzy tygodnie przed wydarzeniem Europejska Unia Nadawców ogłosiła, że Rumunia nie może wziąć udziału w konkursie.

Okazało się, że nadawca TVR nie spłacał zobowiązań względem EBU, co poskutkowało zablokowaniem możliwości transmisji oraz udziału w wydarzeniach przez nią organizowanych. Telewizja rumuńska miała czas do 20 kwietnia 2016, by spłacić 16 milionów euro długu, jednak nie udało się tego dokonać. Problem rozwiązano przed kolejną Eurowizją, dzięki czemu w Kijowie usłyszeliśmy reprezentujących Rumunię Ilincę i Alexa.

Problemy Eurowizji przed wprowadzeniem półfinałów

W latach 90. Eurowizja stanęła przed nowym wyzwaniem. Po upadku Żelaznej Kurtyny oraz rozpadzie Związku Radzieckiego i Jugosławii, państwa Europy Środkowo-Wschodniej i Wschodniej zainteresowały się udziałem w konkursie. Ówcześnie wydarzenie to nie posiadało sprawnych mechanizmów umożliwiających start wszystkim potencjalnym chętnym. Problem rozwiązano dopiero w 2004 roku, wprowadzając oficjalny półfinał konkursu. Pierwsze przymiarki do koncepcji tego typu eliminacji przeprowadzone zostały w 1993 oraz 1996 roku.

3 kwietnia 1993 roku w stolicy Słowenii, Lublanie, przeprowadzono swoisty półfinał dla debiutujących krajów – Kvalifikacija za Milstreet. Poszczęściło się wtedy krajom byłej Jugosławii. Awans udało się uzyskać Bośni i Hercegowinie, Chorwacji oraz Słowenii. Na Eurowizji nie zaśpiewali więc ostatecznie Janika Silmaa z Estonii, Andrea Szulák z Węgier, Dida Drăgan z Rumunii oraz Elán ze Słowacji.

Trzy lata później 29 krajów zgłosiło chęć uczestnictwa w Eurowizji w Oslo. Europejska Unia Nadawców pozwoliła na udział tylko 23 z nich. Eliminacje przeprowadzono na podstawie wersji audio zgłoszonych piosenek. Za jednego z najbardziej poszkodowanych systemem uważa się Leona z Niemiec, który z Planet of Blue miał być jednym z pretendentów do zwycięstwa. Do dziś jest to jedyny przypadek, kiedy to reprezentanta naszego zachodniego sąsiada zabrakło w Konkursie Piosenki Eurowizji. W Oslo nie zaśpiewała również Kaliopi, która miała być pierwszą w historii reprezentantką Macedonii. Wokalistka do eurowizyjnej rywalizacji wróciła jednak jeszcze dwukrotnie. W 2012 roku zapewniła swojemu krajowi jeden z najlepszych rezultatów, kiedy to z piosenką Crno i Belo zajęła 13. miejsce w finale. Oprócz Niemiec i Macedonii rundy kwalifikacyjnej nie udało się przejść także reprezentantom Danii, Węgier, Izraela, Rosji oraz Rumunii.

W kolejnych latach poprzedzających wprowadzenie półfinałów, „eliminacje” krajów przeprowadzano na podstawie ich wyników w poprzednich konkursach, dzięki czemu uniknięto sytuacji znanych z półfinałowych eksperymentów, kiedy to wybranym wcześniej reprezentantom nie pozwolono stanąć na eurowizyjnej scenie.

Eurowizja 2020 i złamane serca fanów.

Nie są to oczywiście jedyne przypadki, gdy artyści szykujący się na Eurowizję musieli pożegnać się z marzeniami o rywalizacji w największym muzycznym wydarzeniu na świecie. Tegoroczna sytuacja jest jednak wyjątkowa. Aż 41 wykonawców nie będzie mogło wystąpić w konkursie, będącym wielkim świętem kultury europejskiej. Część z nich wie już jednak, że będzie im dana druga szansa. W przyszłym roku do rywalizacji ponownie staną m.in. Hooverphonic z Belgii, Eden Alene z Izraela, czy Blas Cantó z Hiszpanii.