Hatari na czerwonym dywanie (fot. H. Montgomery)
Hatari na czerwonym dywanie (fot. H. Montgomery)

Hatari – grupa, która zdobyła w tym roku „dwunastkę” od polskich telewidzów, od zwycięstwa w preselekcjach wzbudzała bardzo dużo kontrowersji. Niektórym nie spodobała się estetyka nawiązująca do BDSM, część organizacji protestowała jeszcze przed majowym konkursem, gdyż zespół wspiera dążenia Palestyny do uzyskania suwerenności.

W trakcie ogłoszenia rezultatu od widzów członkowie grupy trzymali szaliki w barwach flagi Palestyny. Nie powinno być to zaskoczeniem (pomimo obietnic zapewniających, że do niczego nie dojdzie), ponieważ już przed tegorocznym konkursem członkowie formacji nie kryli swoich przekonań, co wprowadzało w zakłopotanie prowadzących konferencje prasowe. Od razu po finale było wiadomo, że zachowanie grupy nie zostanie przemilczane. Już w trakcie show izraelska widownia zareagowała gwizdami i buczeniem ukazując swoją dezaprobatę. O sankcjach w stosunku do Hatari mówiono już od maja. Więcej o kontrowersjach możecie przeczytać tutaj.

Fot. youtube.com

Rúnar Freyr Gíslason z islandzkiej delegacji potwierdza, że Europejska Unia Nadawców rozważa nałożenie kary finansowej na lokalnego nadawcę z powodu działań tegorocznych reprezentantów. Nieznana jest jednak wysokość sankcji. Rúnar potwierdza, że nie będzie to miało prawdopodobnie wpływu na udział Islandii w Konkursie Piosenki Eurowizji 2020.
W międzyczasie zespół wydał utwór z udziałem palestyńskiego muzyka:

Przypomnijmy, że Madonna również swym występem włączyła się w dyskusję na temat działań Izraela i Palestyny nawołując obie nacje do zawarcia pokoju. Tancerze artystki na swych strojach scenicznych mieli zarówno flagę Izraela, jak i Palestyny.

Czy uważacie, że Islandia powinna zapłacić karę pieniężną za działania reprezentantów lokalnego nadawcy, który jednak nie ma wpływu w stu procentach na pewne zachowania? Czy taka reakcja EBU nie stanowi naruszenia wolności artystycznej?

Źródło: ara.cat; Fot: H. Montgomery