Mamy szansę na kolejny dobry wynik podczas dziecięcej Eurowizji. Po powrocie do stawki nie mieliśmy zresztą powodu do narzekań. Organizacja konkursu w Polsce przebiega sprawnie, a bilety wyprzedały się na pniu. Kariera Roksany Węgiel również nabiera rozpędu. Mimo to na dorosłej Eurowizji nie mamy takich imponujących sukcesów. Właściwie dlaczego tak się dzieje? Moim zdaniem to efekt zaangażowania nowego pokolenia twórców i artystów, którzy nie odczuwają obciążenia związanego z udziałem w międzynarodowym wydarzeniu jakim jest Eurowizja. 

Znajdzie się wiele osób, które stwierdzi, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. W obliczu kolejnego braku awansu do finału na dorosłej Eurowizji wyniki Juniora, nawet te w środku stawki, wyglądają po prostu lepiej.

Za ubiegłorocznym sukcesem Roksany stał ciekawy format The Voice Kids oraz praca całego zespołu wytwórni Universal. Wybór artystki, piosenka, choreografia, reżyseria – to w całości prezentowało się bardzo dobrze. Tylko, że z Tulią się już tak się nie udało. Nie wystarczyła korekta angielskiego tekstu “Pali się”, a końcowy produkt sceniczny nie dał przepustki do finału. Czego było za mało, czego za dużo?

Wybór reprezentanta na Eurowizję 2020 nie powinien schodzić na dalszy plan przez Juniora

Mam nadzieję, że obserwujemy nowe pokolenie w przemyśle muzycznym. Dużym obciążeniem dla Eurowizji w Polsce był wynik Piaska z początku wieku. Starty Ich Troje oraz coraz słabsze selekcje nie podnosiły prestiżu konkursu w oczach poważnych muzyków. Start w konkursie był postrzegany jako obciążenie, a nie pomoc w karierze.

Dla Roksany Węgiel, Viki Gabor, ale także coraz większej liczby innych młodych artystów to nie ma znaczenia. Ani one, ani jeszcze ich rodzice nie noszą garba plotkarskiej prasy i ryzyka strat wizerunkowych. Jest wręcz przeciwnie – jeśli czymś ryzykują to ryzykują, że ich pociechy będą bardziej popularne, a w ich karierze otworzą się kolejne drzwi do nowych możliwości.

Eurowizja Junior 2019: czy Viki Gabor ma szansę wygrać w Gliwicach?

To kolejne, młode pokolenie żyje w czasach ciągłej rywalizacji. Zostawmy na bok, czy to dobrze dla ich życia osobistego – nie tym się dziś zajmujemy. To naturalne doświadczenie rywalizacji mocno ułatwia pewność siebie na eurowizyjnej scenie.

Bardziej profesjonalne wydają się także sztaby pracujące na sukces piosenki. Też odmłodzone. Doświadczony Piotr Rubik (rocznik 1968) nie napisał piosenki, która podbiła Juniora. Zrobiła to dopiero Lanberry, czyli Małgorzata Uściłowska – rocznik 1987, razem z Patrykiem Kumorem (rocznik 1982).

Lanberry ma na swoim koncie także radiowy przebój Piątek, z którym w wersji angielskiej brała udział w selekcjach na Eurowizję. Nie wiemy, czy utwór Only Human osiągnąłby jakikolwiek sukces, ale ja z pewnością stwierdzę, że nie przyniosłaby wstydu.

W tańcu towarzyskim 38 lat to sporo, ale liczba wzmianek w serwisach plotkarskich dotyczących Tomasza Barańskiego świadczy raczej o tym, że także on ciągle jest młodym duchem. Z pewnością wiele świeżości do choreografii zwycięskiego Anyone I want to be wniosła młodsza od niego Paulina Przestrzelska. Oboje z doświadczeniem rywalizacji w innym talent show – You Can Dance.

W przeciwieństwie do starszych kolegów, którzy mierzyli się niekorzystnym wizerunkiem Eurowizji, młodzi twórcy są pozbawieni tego balastu. Przygotowani do rywalizacji są w stanie stworzyć całościowy produkt – nie tylko dobrą piosenkę, ale także ciekawy wizerunek czy atrakcyjną prezentację sceniczną. Mam nadzieję, że polskie doświadczenia z Juniora przełożą się na dobre występy na dorosłym konkursie. Postawiony krok dalej może nam przynieść w najbliższych latach wiele radości. Oby tak było!