Jon Ola Sand (EBU) przy Erasmusbrug w Rotterdamie, fot. Pim Ras Fotografie

Ceremonia przekazania insygniów i losowania składów półfinałów 65. Konkursu Piosenki Eurowizji była nie tylko skupiona na zbliżającym się konkursie, lecz także stanowiła okazję do rozmów na temat jego przyszłości. Jakie słowa odnośnie do potencjalnych startów padły w Holandii? Czy możemy podziewać się ponownego startu Maroka na Eurowizji?

Ustępujący ze stanowiska producent wykonawczy Konkursu Piosenki Eurowizji, Jon Ola Sand z Europejskiej Unii Nadawców (EBU), został pożegnany podczas wtorkowej ceremonii w Rotterdamie. Zbliżająca się Eurowizja będzie dziesiątą i ostatnią zorganizowaną pod jego okiem. Tym samym niderlandzkie media były wyjątkowo zainteresowane jego refleksjami nad teraźniejszością i przyszłością konkursu.

Jon Ola Sand w rozmowie z Algemeen Dagblad

Obszerny wywiad z Jonem Ola Sandem przeprowadził dziennik Algemeen Dagblad, poruszając w nim rozmaite kwestie związane z Eurowizją. Obok polityki wpływającej na widowisko, poziomu organizacji i podejścia państw do konkursu, a także poczucia humoru Holendrów, pojawiło się pytanie o możliwe debiuty i powroty w stawce konkursu. Dziennik AD miał na myśli głównie pozaeuropejskie kraje, które formalnie mają możliwość startu w Eurowizji. Co powiedział Jon Ola Sand?

W tym roku mamy 41 uczestników, a nasz limit to 44. Po prostu nie możemy zorganizować większego konkursu. Nie otrzymałem żadnych sygnałów z Bliskiego Wschodu. Osobiście byłbym za tym, ponieważ Eurowizja byłaby dzięki temu bardziej zróżnicowana. Prowadzimy rozmowy z Marokiem. Oczywiście, brało ono już udział i mogłoby wrócić z powrotem. Jak dotąd nigdy nie musiałem powiedzieć „nie” żadnemu członkowi EBU, który tego chciał.

Maroko znów w grze? 

Ponowny udział Maroka w Eurowizji jest nieustannie przywoływanym tematem w środowisku fanów konkursu. Kraj wystartował jedynie w 1980 roku, a reprezentowała go Samira Bensaïd z utworem Bitaqat Hub, zajmując przedostatnie miejsce. Od tamtej pory Maroko nigdy nie znalazło się w stawce, a niesprawdzone informacje mówią, że ówczesny król kraju Hassan II zabronił nadawcy SNRT powrócić do udziału w konkursie. Rywalizująca z nim stacja 2M stara się od kilku lat o członkostwo w Europejskiej Unii Nadawców, co umożliwiłoby jej udział w Eurowizji. Fakt toczenia tych negocjacji potwierdził teraz oficjalnie przedstawiciel EBU. Warto dodać, że niektórzy uczestnicy konkursu pochodzą z Maroko. Takimi korzeniami mogą pochwalić się m.in. Avi Toledano (Izrael 1982) i Loreen (Szwecja 2012).

Świat arabski w historii Eurowizji: Tunezja, Liban i Jordania

Nie tylko Maroko podjęło się startu w Eurowizji. W 1977 roku na liście uczestników figurowała Tunezja, która przed wyborem swojego reprezentanta wycofała się z udziału. Prawdopodobną przyczyną decyzji był brak chęci rywalizacji z Izraelem. Z kolei w 2005 roku na debiut zdecydował się nadawca z Libanu. Reprezentantką kraju została Aline Lahoud z utworem Quand tout s’enfuit. Zgodnie z libańskim prawem, zakazującym publicznego używania nazwy państwa Izrael, telewizja nie uwzględniła Izraelczyków na internetowej liście uczestników konkursu. Zaplanowała też pokazanie reklam w trakcie występu Shiri Maimon z Izraela. Nieudane negocjacje doprowadziły do rezygnacji Libanu z udziału, ponieważ kraj nie zgodził się na żaden kompromis.

Trzecim państwem, które zapisało się na kartach historii Eurowizji jako symbol sporu arabsko-izraelskiego, jest Jordania. Transmitowała ona konkurs w latach 70., ale zraziła się do niego po wygranej Izraela w 1978 roku. Kiedy było już wiadome, że kraj zwycięży głosowanie, na ekranach widzów JRTV widniał… bukiet żonkili.

Maroko na Eurowizji: prawdopodobieństwo startu

Spośród wszystkich nadawców członkowskich Europejskich Unii Nadawców, którzy działają na obszarze północnej Afryki i Bliskiego Wschodu, najbardziej możliwy wydaje się ponowny udział Maroka w Eurowizji. Warto podkreślić, że oprócz już jednego startu w konkursie, Maroko należy do państw pozaeuropejskich pertraktujących o członkostwo w Unii Europejskiej. Pełne nadziei są zatem słowa Jon Ola Sanda o rozmowach trwających w temacie Eurowizji.

Choć Tunezja oraz Liban należą do założycieli EBU, w przeszłości zraziły się one do startu z przyczyn politycznych. Niestabilna sytuacja międzynarodowa nie ułatwia zatem ich ponownego podejścia do udziału. Trudno spodziewać się też debiutów innych członków EBU z Afryki północnej i Bliskiego Wschodu – Algierii i Jordanii należących do organizacji od 1970 roku, Libii będącej jej członkiem od 1974 roku i Egiptu, który zasila szeregi EBU od połowy lat 80. Małe zainteresowanie Eurowizją istnieje też na Półwyspie Arabskim – w Katarze i Kuwejcie. Marna przeszłość arabskiej współpracy z europejskimi nadawcami i wciąż napięta sytuacja polityczna minimalizują szanse startu większości tych państw. Często podkreśla się również negatywny stosunek tych krajów do eurowizyjnej otwartości na swobodne występy kobiet, osób LGBT+ lub też artystów ciemnoskórych. Czas i praktyka pokażą, kiedy i czy w ogóle bariery między światem arabskim a Eurowizją zostaną przełamane.

Źródła: www.ad.nl, eurovoix.com, Wikipedia, ebu.com, ESCToday.com; zdjęcie: Pim Ras Fotografie