Muzyka etniczna niesie ze sobą ogromne ryzyko – tymi słowami większość zagranicznych youtuberów skwitowało wybór zespołu Tulia na reprezentantki Polski w tegorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji. Z jednej strony oryginalna i otwierająca nowe muzyczne horyzonty, z drugiej strony dziwna i niezrozumiała dla masowego widza. Sprawdzamy, jak często utwory folkowe wybrzmiewały na eurowizyjnej scenie i jakie były tego rezultaty.

Pierwsze lata Eurowizji to dominacja ballad i piosenek utrzymanych w średnim tempie. Już wtedy jednak pojawiały się wyjątkowe, jak na tamte czasy, kompozycje, zrywające z przyjętym kanonem. Jednym z takich utworów był Que bueno que bueno, wykonywany przez reprezentantkę Hiszpanii, Conchitę Bautistę, podczas jubileuszowego, 10. Konkursu w Neapolu. Artystkę wyróżniała nie tylko piosenka, zawierająca charakterystyczne wstawki dla flamenco, ale także kontrowersyjny na tamte czasy taniec na scenie. Odważny występ przełożył się jednak na brak głosów i ostatnią, 15. pozycję.

Na folk, jaki najczęściej kojarzymy z Eurowizją, nie trzeba było długo czekać. Zaledwie trzy lata później Jugosławię reprezentował duet Luči Kapurso i Hamo Hajdarhodžić, powszechnie znany w Europie jako Trubadurzy z Dubrowniku. Utwór Jedan dan jest w całości inspirowany tradycyjną muzyką dla chorwackiego regionu Dalmacji. Choć grupa zajęła dopiero siódmą lokatę, warto podkreślić, że na tamten czas był to drugi najlepszy wynik Jugosławii na Eurowizji, biorącej czynny w niej udział od 1961 roku.

Prawdziwy rozkwit bałkańskiej muzyki etnicznej na Eurowizji nastąpił jednak dopiero po rozpadzie Jugosławii. W 2004 roku w barwach debiutującej w Konkursie Serbii i Czarnogóry wystąpił Żelko Joksimowić z folkową balladą Lane Moje. Charakterystyczne dla regionu Bałkan dźwięki kawala (rodzaj fletu), tambury (instrument podobny do mandoliny) i skrzypiec oczarowały Europę, stając się jednocześnie przepisem na eurowizyjny sukces narodów południowosłowiańskich. Niekwestionowanym królem tego gatunku stał się właśnie Joksimowić, który jako piosenkarz i kompozytor zyskał ogromną rozpoznawalność na Starym Kontynencie, uzyskując najlepsze wyniki –  Lane Moje (Serbia i Czarnogóra 2004 – 2. miejsce), Lejla (Bośnia i Hercegowina 2006 – 3. miejsce), Oro (Serbia 2008 – 6. miejsce), Nije Ljubav Stvar (Serbia 2012 – 3. miejsce), Adio (Czarnogóra 2015 – 13. miejsce).

Warto pamiętać o wykonawcach, którzy dodawali inne elementy charakterystyczne dla bałkańskiego folku, np. kotły w utworze Zauvijek Moja (Serbia i Czarnogóra 2005 – 9. miejsce), dudy w kompozycji Vukovi Umiru Sami (Chorwacja 2005 – 11. miejsce), czy łączyli tradycyjną muzykę etniczną z innymi gatunkami, np. popem – Ovo je Balkan (Serbia 2010 – 13. miejsce) lub rapem – Ljubav je (Bośnia i Hercegowina 2016 – 11. miejsce w półfinale).

W tym samym czasie uznanie wśród fanów zyskał folk wschodnioeuropejski. Wiąże się to zarówno z dołączeniem do Europejskiej Unii Nadawców szeregu krajów postsowieckich, jak i wyróżnieniem się ich na tle popularnej w tym czasie na Eurowizji muzyki pop i dance. Z połączenia obu gatunków i dodania elementów kultury huculskiej (trombita, stroje, taniec) powstała zwycięska dla Ukrainy w 2004 roku prezentacja Wild Dances.

Śladem Rusłany poszli artyści reprezentujący inne państwa ze wschodu – formacja Zdob și Zdub z Mołdawii, w 2005 roku opierająca swój utwór na bębnach, zaś w 2011 na trąbkach (odpowiednio 6. i 12. miejsce), Nelly Ciobanu, prezentująca wraz z zespołem mołdawskie stroje ludowe i wykonująca popularny w Mołdawii, Rumunii oraz Bułgarii taniec hora (Mołdawia 2009 – 14. miejsce), Tina Karol, której tancerze byli stylizowani na Kozaków (Ukraina 2006 – 7. miejsce), siostry Inga & Anush, występujące w tradycyjnych strojach ormiańskich (Armenia 2009 – 10. miejsce) czy Sabina Babajewa, której utwór When the Music Dies określany jest jako mugam (gatunek pochodzący z Górskiego Karabachu, łączący także cechy muzyki perskiej i arabskiej), a towarzyszący jej na scenie artysta m.in. wykonywał improwizowany śpiew – tasnif (Azerbejdżan 2012 – 4. miejsce).

Swoje miejsce na Eurowizji znalazła także muzyka celtycka. Pomijając legendarny już występ zespołu taneczno-wokalnego, Riverdance, piosenki nawiązujące do kultury Celtów dwukrotnie wygrywały Konkurs i to rok po sobie. W 1995 roku sympatię międzynarodowego jury zyskał utwór Nocturne z repertuaru norweskiego duetu Secret Garden. Dlaczego zdecydował się on na zaprezentowanie brzmień nietypowych dla reprezentowanego kraju? Odpowiedź jest prozaiczna. Skrzypaczką, będącą główną postacią na scenie w Dublinie, jest Irlandka, Fionnuala Sherry, niewątpliwie wpływająca na muzyczną drogę zespołu. To właśnie jej partie stanowią największą część kompozycji Nocturne, zawierającej, jak wyliczyli specjaliści, jedynie 24 słowa, co tym samym czyni ją zwycięską piosenką z najmniejszą liczbą wyrazów w tekście. Rok później kolejną dawkę muzyki celtyckiej na Eurowizji zapewniła Eimear Quinn. W utworze The Voice słychać tradycyjne dla Celtów instrumenty, takie jak: bodhrán (bęben), buzuki (instrument strunowy), tin whistle (mały, prosty flet) oraz skrzypce, które jednocześnie nadają mu charakterystyczny i baśniowy klimat.

Jeśliby szukać innych przykładów folku na Eurowizji, trzeba by było zwrócić uwagę przede wszystkim na kraje basenu Morza Śródziemnego, które w latach 90. i dwutysięcznych niemal co roku wysyłały na Konkurs piosenki zawierające elementy etniczne. Wyróżnić tu warto tradycyjne kompozycje jak Mana Mou (Cypr 1997 – 5. miejsce) czy Dinle (Turcja 1997 – 3. miejsce) oraz nowoczesne, będące połączeniem muzyki etnicznej i tanecznej – My Number One (Grecja 2005 – 1.miejsce) lub inspirowane brzmieniami arabskimi i orientalnymi, np. Everyway That I Can (Turcja 2003 – 1. miejsce), Rimi Rimi Ley (Turcja 2005 – 13. miejsce) oraz Düm Tek Tek (Turcja 2009 – 4. miejsce).

Nieco rzadziej na Eurowizji pojawiały się piosenki folkowe z innych części Europy: Sámiid ædnan, skomponowana w języku lapońskim (Norwegia 1980 – 15. miejsce na 19 krajów), Origo, której autorem i wykonawcą jest węgierski muzyk pochodzenia romskiego Joci Pápai, a sam utwór jest zbliżony gatunkowo do muzyki cygańskiej (Węgry 2017 – 8. miejsce) czy Uma flor de verde pinho, będąca klasycznym przykładem fado (Portugalia 1976 – 12. miejsce spośród 18 reprezentacji).

A jak na tym tle wypada Polska? Jakie historie kryją się za folkowymi występami naszego kraju na Eurowizji? Tego dowiecie się już niebawem w drugiej części artykułu Eurowizja na folkowo.

Foto: eurovision.tv.
Źródła: youtube.com, opracowania własne.

2 KOMENTARZE

  1. Motywy ludowe rzeczywiście na Eurowizji pojawiały się często, zwracały na siebie uwagę, często nieźle wypadały. Mam jednak obawy co do Tulii. Akurat ten utwór rzeczywiście jest ryzykowny, nie porywa tak jak bałkańskie ballady. Spodziewałem się czegoś innego. Zobaczymy, jak wypadnie na żywo, może nie wszystko stracone.