Finanse, porażki i krytyka powodem rezygnacji z konkursu

Wczorajsza informacja o wycofaniu się Chorwacji z Eurowizji zelektryzowała media nie tylko w kraju, ale też w państwach sąsiadujących. Telewizja chorwacka stwierdziła, że udział w Eurowizji 2014 jest dla niej zbyt dużym obciążeniem finansowym, a dodatkowo kraj w ostatnich latach ponosił porażkę za porażką. W specjalnym oświadczeniu zarząd telewizji HRT przyznał, że na decyzję wpływ miała krytyka Eurowizji, którą od kilku lat pałają się lokalne media. Zarząd stacji jest jednak świadom, że wycofaniem Chorwacji zasmucił wielu miłośników konkursu, jednak podkreśla, że celem telewizji HRT jest wysyłanie piosenek i artystów, którzy zajmą na Eurowizji jak najlepsze miejsce. Obiecuje, że przed powrotem przygotuje szczegółowy plan działania, by chorwaccy reprezentanci wreszcie osiągnęli sukces na eurowizyjnej scenie.

Jak już pisaliśmy wczoraj, najpopularniejsze dzienniki i portale internetowe chwalą HRT za decyzję ws. wycofania Chorwacji z Eurowizji. Już od wielu lat media posługują się dla opisania konkursu tymi samymi epitetami, wśród których przeważają słowa kicz, trash, cyrk i porażka. Nie bez znaczenia są fatalne rezultaty Chorwatów na Eurowizji oraz (wg autorów wielu krytycznych artykułów) bardzo słabe propozycje muzyczne wysyłane Europie z gorącej Chorwacji. Najwięcej obrywa się zazwyczaj chorwackiej Austriacczce Darii Kinzer, która bez powodzenia reprezentowała kraj w 2011 roku zajmując najniższe w historii tego państwa miejsce (usilnie określane przed media jako 34. pozycja). Występ do Celebrate stał się synonimem złego smaku i muzyki śmietnikowej oraz symbolem upadku eurowizyjnej Chorwacji, która w latach dziewięćdziesiątych radziła sobie wyśmienicie.

Z roku na rok zainteresowanie Eurowizją w Chorwacji spadało, a kontrowersyjne pomysły HRT często nie zdobywały poparcia społecznego. Po zawiedzionych nadziejach związanych z występem megagwiazdy Niny Badrić, przysłowiowym gwoździem do trumny była decyzja o wysłaniu Klapy s Mora i muzyki tradycyjnej, która (wg wielu internautów) pokazała Chorwację jako kraj staroświecki i zupełnie nieznający się na aktualnie panujących w muzyce trendach.

Pauza Chorwacji wywołała też spore zamieszanie w Serbii. Lokalne media informowały wczoraj o decyzji HRT, tytułując artykuły krzykliwymi hasłami w stylu Poddali się, Mieli dość czy Zbrzydło im. Złośliwi internauci odwoływali się do lipcowego wejścia Chorwacji do Unii Europejskiej twierdząc, że ledwo co kraj stał się członkiem wspólnoty, a już podupadł finansowo na tyle, że niemożliwy jest jego udział w Konkursie Piosenki Eurowizji. Chciałoby się rzec Nie śmiej się dziadku, z cudzego wypadku – fani Eurowizji w Serbii obawiają się bowiem, że lada dzień także telewizja RTS ogłosi decyzję o wycofaniu się z Eurowizji. Podobnie jak w Zagrzebiu, sytuacja finansowa w kraju, który organizował ESC 2008 jest fatalna, a sam nadawca RTS uważany jest za telewizję, która z powodzeniem mogłaby powtórzyć grecki scenariusz, czyli zostać zamkniętą przed władze kraju.

Nadal nie wiadomo, czy telewizja chorwacka zdecyduje się transmitować finał Eurowizji 2014. Jak informowaliśmy wczoraj, uzależnia to od dostępnych środków finansowych i woli telewidzów. Sugerując się tym, co znaleźć można w Internecie, widzowie, którzy za fanów Eurowizji się nie uważają, nie będą lamentować z powodu braku transmisji. Jak twierdzą niektórzy: Cyrk odjechał.

(mb)

Źródło: jutarnji.hr, eurosong.hr, blic.rs, inf. prywatne