fot. Maciej Stępień/eurowizja.org

We wrześniu ubiegłego roku ogłoszono, że jednym ze sponsorów 64. Konkursu Piosenki Eurowizji będzie rodzima, izraelska firma MyHeritage. Dzięki niej historię swojego DNA mogli poznać niektórzy reprezentanci oraz… członkowie redakcji portalu eurowizja.org! Czy nasze geny pokrywają się zatem z naszymi gustami muzycznymi?

Ale od początku. Czym jest MyHeritage? To platforma, dzięki której użytkownicy z całego świata mogą tworzyć swoje drzewa genealogiczne, ale też szukać przodków, kontaktować się ze swoimi (często nowo poznanymi) krewnymi czy w końcu zbadać swoje DNA. W Tel Awiwie mieliśmy możliwość przekonania się na własne oczy jakie to proste – wystarczyło pobrać wymaz z jamy ustnej, pocierając specjalnymi pałeczkami przez około 30 sekund najpierw jedną, a potem drugą z wewnętrznych stron policzków. Następnie te pałeczki zamykano szczelnie w pojemniku i… tyle z naszej strony! Zestawy podróżowały potem do laboratoriów, gdzie badano skład naszych wymazów, byśmy po kilku tygodniach dostali wyniki.

Zdecydowana większość Izraelczyków, których spotkaliśmy w maju mówiła nam o swoich mniejszych lub większych koneksjach z Polską. Z niektórymi udało nam się również porozmawiać w naszym ojczystym języku. Nie dziwi zatem fakt, że spośród czterech izraelskich zwycięzców Eurowizji tylko w krwi Izhara Cohena (1978) nie płynie polski pierwiastek. To jednak nadrabia Netta (2018), która niemal w połowie ma polskie korzenie, a w Tomaszowie Lubelskim do dziś stoi dom, w którym mieszkał jej pradziadek Natan.

Jak zatem się sprawy mają w redakcji eurowizja.org? Na pierwszy ogień pójdą wyniki Oli Wąsek. Czy jej DNA – 71% z Europy Wschodniej, 17,3% z Bałkanów i 11,7% z krajów bałtyckich – oddaje jej sympatie muzyczne? Sama zainteresowana przyznała, że spodziewała się raczej 100% korzeni polskich, nie mając żadnych informacji na temat migracji rodzinnych. A muzycznie? Ola znana jest z zamiłowania do „krajów skrajnych”, np. Gruzja, Islandia, Portugalia, czy właśnie kraje bałtyckie. Wniosek? Coś się zgadza!

Skoro idziemy odwrotnie do kolejności alfabetycznej, czas na Maćka Sychowca. Według MyHeritage, jego DNA „pochodzi” odpowiednio z Europy Wschodniej (64,9%), krajów bałtyckich (13,6%), Skandynawii (12%) i Bałkanów (9,5%). Jak zaznaczył, wyników się raczej spodziewał – wie bowiem o przodkach z Łotwy. Zaskoczeniem jednak było to, że niemal w 1/10 ma pochodzenie bałkańskie. Co ciekawe, wyniki DNA pokrywają się w dużej mierze z jego gustami eurowizyjnymi („tak jak na Północ i Południe od Polski w linii prostej”). Najbardziej cieszy go jednak to, że około 90% jego genów oscyluje w regionie Morza Bałtyckiego, gdyż to właśnie ten obszar śledzi z największym zainteresowaniem i stamtąd właśnie pochodzą jego faworyci z ostatnich lat, np. Softengine, Norma John i Jüri Pootsmann.

Nie tylko idziemy w kolejności odwrotnej do alfabetycznej, ale też zmniejszamy udział Europy Wschodniej w DNA. Mieszko Czerniawski z tego regionu pochodzi już tylko w 44,5%. A reszta? W 34% jest Bałtem, 8,6% jego pochodzenia jest z Bałkanów, 7,2% wskazuje na geny irlandzkie, szkockie i walijskie, natomiast pozostałe 5,7% na geny ze Skandynawii i Azji Centralnej.  Mieszko przyznał, że był pewien wskazania niemal stuprocentowego pochodzenia z Europy Środkowo-Wschodniej –  „poza praprababką pochodzenia węgierskiego nigdy nie słyszałem, żebym miał inne korzenie, tym bardziej, że moi przodkowie od kilku pokoleń zamieszkiwali centralną i wschodnią Polskę oraz dzisiejszą zachodnią Ukrainę”. Najbardziej zaskoczyło go jednak pochodzenie „celtyckie” i azjatyckie oraz to, że w ponad 1/3 jest Bałtem.

Moje pochodzenie jest jednak sprzeczne z moim temperamentem, tym samym muzycznie dużo bardziej czuje się związany z południowymi rytmami i melodiami – muzyką hiszpańską, bałkańską czy grecką.

A ja? Mnie wyniki rozłożyły na łopatki. Co prawda słyszałem o tym, że prapradziadkowie, a może i ich rodziny pochodziły gdzieś z terenów niemieckich, jednak tuż przed otrzymaniem wyników bałem się, że wyjdzie mi 100% polskości. Nie mogłem bardziej się mylić. Dlaczego? Otóż po pierwsze jestem… Bałtem (38,7%). Dopiero w 33% pochodzę z Europy Wschodniej, a w 14,3% z Bałkanów. Dodatkowo mogę dopisać sobie 9,1% pochodzenia skandynawskiego, 3,7% fińskiego i 1,2% celtyckiego (Irlandia, Szkocja i Walia). A jak pokrywa się to muzycznie? Na Eurowizji najchętniej śledzę państwa bałkańskie, także ponad 14% pochodzenia odebrałem z nieco zbyt dużym entuzjazmem (a przynajmniej tak wnioskuję po reakcji współpasażerów w tramwaju). Pochodzenie bałtyckie? Najmniej spodziewane, ale muzycznie coś w tym jest – w każdym roczniku spośród tych państw znajdę dla siebie jakąś perełkę (nie wyłączając przy tym ich preselekcji). A te niemieckie geny? Cóż, w dawnych czasach Niemcy też byli w Prusach i Kurlandii – może to ma jakiś wpływ!

MyHeritage jako jeden ze sponsorów Eurowizji był strzałem w dziesiątkę. Nie tylko eurowizyjni artyści, ale i fani mogli się przekonać jak bardzo „celebrowanie różnorodności” jest wpisane w każdego z nas – czy to w Centrum Prasowym, czy też dzięki ich stronie internetowej. Pozostaje więc mieć nadzieję, że Holandia również przygotuje tego rodzaju niespodzianki!

Źródła: eurovision.tv, myheritage.com, youtube.com