Eurowizja to konkurs, a zatem trzeba jakoś wyłonić zwycięzcę. Zobaczcie jak zmieniało się głosowanie na Eurowizji – od zupełnie tajnego, przez dające pole do manipulacji, do obecnego. Czy coś jeszcze można poprawić?

Obecny system przyznawania punktów na Eurowizji jest unikalny i charakterystyczny. Każdy uczestniczący kraj przyznaje 12 pkt. piosence, którą uzna za najlepszą. Następny występ w rankingu dostaje 10 pkt., a utwory z miejsc od trzeciego do dziesiątego otrzymują odpowiednio od 8 do 1 pkt. Przy czym ustala się dwa oddzielne rankingi: jeden w oparciu o głosy jury oraz drugi odzwierciedlający głosy widzów. Tak jednak nie było zawsze, a eurowizyjna punktacja ulegała metamorfozom od samego początku istnienia konkursu.

Od tajnego jury do powszechnego audiotele

Pierwszą Eurowizję zorganizowano w roku 1956 i aż do 1996 zwycięzcę wyłaniano w głosowaniu jury. Od roku 1997 stopniowo wprowadzano system audiotele, by w 2004 decyzję w całości oddać w ręce widzów. W roku 2009 jury jednak wraca do łask i ma 50% wpływu na wyniki, a problemem staje się łączenie głosów od jury i widzów.

Podczas pierwszej Eurowizji w 1956 o wygranej decydowało jury w tajnym głosowaniu, a publicznie ogłoszono tylko zwycięską piosenkę. W składzie jury zasiadało po dwóch przedstawicieli z każdego kraju, jednak delegacja Luksemburga nie dojechała na konkurs organizowany w szwajcarskim Lugano. Europejska Unia Nadawców (EBU) pozwoliła, by w ich imieniu zagłosowali Szwajcarzy.

Członkowie jury mogli typować dowolną piosenkę, także reprezentującą własny kraj. Decyzją 12-osobowego jury, w którym Szwajcarzy mieli dwa dodatkowe głosy, pierwszy Konkurs Piosenki Eurowizji organizowany w Szwajcarii wygrała Szwajcaria!

10 punktów do rozdania

W latach 1957-1961, 1967-1970 oraz 1974 jury z poszczególnych krajów przekazywało już jawne głosy podczas rozmowy telefonicznej na żywo. Do rozdysponowania było 10 punktów, które wolno było rozdzielić w dowolny sposób, ale z wyłączeniem reprezentanta własnego państwa. Ten zakaz utrzymano do dziś.

System wprowadzony w 1957 pozwalał docenić tylko te występy, które jury uznało za godne uwagi. Jednak w skrajnych przypadkach wszystkie 10 pkt. mógł otrzymać 1 utwór bądź 10 piosenek po 1 punkcie. Było to dość nieprzewidywalne i nie dawało gwarancji sprawiedliwego wyboru zwycięzcy. Jedna wysoka nota mogła znacząco zmienić wyniki.

Warto bowiem zauważyć, że głosowanie odbywało się dosłownie na żywo. Kolejne państwa przyznawały punkty widząc tabelę z aktualnymi wynikami i nikt nie znał ostatecznych rezultatów aż do końca głosowania. Umożliwiało to, zwłaszcza krajom głosującym pod koniec, dokonanie taktycznych zmian w punktacji tak, by wesprzeć własnego reprezentanta. Dopiero od 1970 głosy jury są zbierane zanim prowadzący połączą się z korespondentami, którzy podają punkty na żywo.

Punkty tylko dla najlepszych

W latach 1962-1966 jury doceniało już tylko trzy bądź pięć najlepszych występów. Przyznawano im odpowiednio 3-2-1 pkt. (1962 r.), 5-4-3-2-1 pkt. (1963 r.) bądź 5-3-1 pkt. (1964-1966). Z tej zasady w 1965 wyłamało się jednak jury belgijskie, które uznało, że piosence brytyjskiej należy się 6 pkt. (5+1). Doceniło tym samym tylko 2 utwory.

Ten sposób punktowania zniósł nieprzewidywalność wynikającą z rozdawania wysokich not, ale ograniczył możliwość docenienia większej liczby utworów. Tylko 3 bądź 5 z 16 lub 18 piosenek biorących udział w konkursie w tamtych latach mogło otrzymać z danego kraju punkty. Pozostałe utwory nie dostawały ich wcale.

Każdemu od 1 do 5 pkt.

W 1971 wprowadzono system głosowania, który dziś jest zgodnie najbardziej krytykowany (ilustracja do artykułu). Jury z poszczególnych państw składało się z 2 osób, a każdy z jurorów oceniał wszystkie piosenki (poza reprezentującą własny kraj), przyznając im dowolnie od 1 do 5 pkt. Po zsumowaniu dawało to od 2 do 10 punktów dla każdej piosenki z poszczególnych państw.

Ten system dawał ogromne pole do manipulacji. Jury mogło umyślnie przyznawać niższe noty innym licząc na lepszy wynik własnego kraju. I tak np. w 1971 Luksemburg rozdał łącznie zaledwie 43 pkt., podczas gdy Francja przyznała ich 107.

Skala eurowizyjna: 1-8, 10 i 12 pkt.

Dopiero w 1975 wprowadzono jednolity i jasny system głosowania, który z niewielkimi modyfikacjami obowiązuje do dziś. Jury każdego kraju przyznaje punkty dziesięciu piosenkom: najlepsza z nich otrzymuje 12 pkt., kolejna 10, a utwory z miejsc od trzeciego do dziesiątego odpowiednio od 8 do 1 pkt. Ten sposób punktowania nazywany jest skalą eurowizyjną.

Temu systemowi także można wiele zarzucić. Piosenki z miejsc 11. do ostatniego nie otrzymują punktów, co nie jest sprawiedliwe. Gdyby któryś występ w każdym z państw zajął jedenastą pozycję, to teoretycznie powinien też zająć 11. miejsce na Eurowizji. Jednak zastosowanie skali eurowizyjnej spowoduje, że taki utwór wyląduje na końcu stawki z zerem punktów. Czy zasłużenie?

Bez punktów pozostaną wszystkie piosenki, które w żadnym z państw nie załapały się choć raz do pierwszej dziesiątki. Bez znaczenia jest, czy zajmowały średnio pozycje bliżej końca, czy bliżej miejsca 10. Skala eurowizyjna nie zapewnia zatem zróżnicowania wyników wśród piosenek spoza najlepszej dziesiątki.

Widzowie kontra jury

Skala eurowizyjna spotkała się z na tyle dużą akceptacją, że przetrwała do dziś. Sporo problemów przysporzył jednak powrót jury, które wraz z widzami głosuje w stosunku 50:50. Choć w obu przypadkach obowiązuje skala eurowizyjna, to sprawiedliwe połączenie obu rankingów nastręcza wielu trudności.

Od powrotu jury w finale 2009 do roku 2012 członkowie jury układali tylko swoją dziesiątkę najlepszych, a od 2013 do dziś muszą uszeregować wszystkie piosenki od najlepszej do najgorszej. W każdym z państw głosy jurorów są sumowane i przeliczane na ranking jury. Analogiczny ranking głosowania widzów tworzy się w oparciu o procentową liczbę głosów oddanych w systemie audiotele.

Do roku 2015 rankingi jury i widzów były łączone i na ich podstawie w każdym kraju wyłaniano ranking ostateczny. To właśnie te punkty korespondenci podawali na żywo podczas finałów Eurowizji (w półfinałach wyczytywano jedynie awansujące piosenki, a szczegółowe wyniki ujawniano po finale).

Łączenie rankingów nie było jednak sprawiedliwe. Wysoka pozycja w głosowaniu widzów przy jednoczesnej niskiej lokacie u jury często nie skutkowało załapaniem się choćby na jeden punkt w ostatecznym rankingu. Doświadczyła tego m.in. Polska w 2014 roku, która zdobywała wysokie noty od publiczności, ale bardzo niskie u jury. A gusta jednych i drugich bywają bardzo rozbieżne.

10 lat jury na Eurowizji. Czy to była dobra zmiana?

Głosowanie na Eurowizji sprawiedliwie połączone

Od roku 2016 jurorzy przyznają punkty już niezależnie od publiczności. W każdym z państw powstają bowiem dwa oddzielne rankingi: jeden na podstawie punktacji jury, a drugi – głosów audiotele. W każdym przypadku punkty w skali eurowizyjnej otrzymuje 10 najlepszych piosenek. Może się więc okazać, że dane państwo przyzna punkty w sumie dwudziestu utworom, jeśli widzom spodobają się zupełnie inne występy niż jury.

Ten sposób oddzielania głosów zapewnia też więcej emocji. Podczas finału Eurowizji korespondenci podają tylko wyniki głosowania jury w danym kraju. Rankingi publiczności z poszczególnych państw są sumowane, a punkty zdobyte przez poszczególne piosenki poznajemy na końcu według ustalonej kolejności. Zwycięża oczywiście występ, który zdobył najwięcej punktów w obu rankingach.

To rozwiązanie jest znacznie bardziej uczciwe niż te stosowane wcześniej. Niestety, wciąż wiele wad ma sama skala eurowizyjna, która punktuje tylko 10 najlepszych piosenek, a pozostałe otrzymują zera. Poza tym, gdyby w głosowaniu widzów najlepsza piosenka miała ogromną przewagę nad pozostałymi, to i tak otrzyma tylko 12 punktów. A to zaledwie dwa punkty więcej od kolejnego utworu. W ten sposób różnica w głosach i tak zostanie spłaszczona. Ale nie wymyślono na razie nic bardziej sprawiedliwego.

Źródło: eurovision.tv, fot: screen z YouTube

Poprzedni artykułEurowizja na kanapie: wywiad z Kasią Moś
Następny artykułEurowizja Junior 2020 z kolejnym krajem uczestniczącym i zamieszanie w Serbii. [Eurowizyjna Prasówka #2]
Przemysław Jóźwik
Niepoprawny optymista, który nie potrafi żyć bez muzyki. Gust muzyczny mam tak różnorodny jak cała Eurowizja: od Britney Spears i Michaela Jacksona, przez Nirvanę, po Die Antwoord. Wśród polskich artystów najbardziej cenię Nosowską i Peszek. Otwarty na ludzi, przeciwny wszelkim formom przemocy, tolerancyjny i wyrozumiały. Lubię otaczać się znajomymi, ale doceniam też chwile samotności, które potrafię konstruktywnie wypełnić. Moja rodzina to ukochany Bartosz i dwa przeurocze kociaki, Renio i Soksik. Nie dostałem się na dziennikarstwo (nie wiedziałem m,in. jak się wabił pies Waldorffa), więc zostałem fizykiem. W 2017 obroniłem doktorat pisząc o dyslokacjach krawędziowych w kryształach i obecnie przebywam na stażu w Lizbonie. Od 1996 tworzę własną listę przebojów, którą kiedyś zainteresowało się nawet MTV. Eksponencjalny system liczenia punktów stosuję już od kilku lat do tworzenia rocznych rankingów mojej listy. W oparciu o model eksponencjalny także EBU postanowiła liczyć punkty od jury podczas Eurowizji. Brawo EBU :) W OGAE jestem od 2009, do redakcji eurowizja.org dołączyłem nieco później, pewnie z powodu niespełnionych aspiracji dziennikarskich. Należę do zespołów opiekujących się Wielką Brytanią, Irlandią i Portugalią, a ponadto także eurowizyjną historią i statystykami. Moje ulubione eurowizyjne piosenki to Il Volo (Włochy 2015), Freaky Fortune feat. RiskyKidd (Grecja 2014), Jemini (UK 2003), Katrina and The Waves (UK 1997), Karoline Krüger (Norwegia 1988)...