Dziennik izraelski Israel Hayomn opublikował informację dotyczącą rozpoczęcia prac nad przygotowaniem projektu sceny na Eurowizję w Tel Awiwie. Izraelski nadawca zaznacza, że chce, aby 64. Konkurs Piosenki Eurowizji był jak najbardziej spektakularny, oryginalny oraz silnie związany z kulturą Izraela. 

Przetarg rozpoczęty

W zeszłym tygodniu EBU oraz KAN zaprosiło wybranych projektantów do nadsyłania swojej wizji sceny, która powstanie w Tel Awiwie. Największe nadzieje pokładane są w izraelskim projektancie, ale nikt nie ma nic przeciwko, jeśli chodzi o współpracę z zagraniczną ekipę, ponieważ ta ma duże znaczenie w rozwoju konkursu.

Jedna z głównych części przetargu mówi nam o tym, jakie warunki muszą być spełnione: „spójność z kulturą Izraela, unikalność, nowoczesność, innowacyjność, kreatywność oraz uniwersalność”. Patrząc na samą scenę, Izrael chce połączyć elementy nowoczesności i tradycji, w dodatku ekrany LED mają odgrywać znaczącą rolę podczas przyszłorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji.

„Mamy w izraelu bardzo utalentowanych ludzi, ale współpraca z zagranicznymi artystami może być zawsze owocna i wzbogacająca o nowe możliwości”

„Scena to bardzo ważna część wydarzenia i musi posiadać wiele funkcji na potrzeby produkcji.  W Portugalii nie było ekranów LED, ale zamiast tego była pirotechnika i oświetlenie, przez co wydawało się, że niektóre występy wyglądają tak samo”

Lizbona skrytykowana

Współtwórca eurowizyjnej sceny z 1999 roku, Ronan Levin nie powstrzymuje się od wyrażenia swojego niezadowolenia na temat wyglądu sceny w Altice Arena.

„Scena z ostatniej Eurowizji w Lizbonie nie zostanie zapamiętana najlepiej. Inspirowana była czterema odłamami Portugalskiej kultury i historii – Kierunkami świata, morzem, statkami oraz mapą”

Po tych słowach, dodał jeszcze, że „nie było to coś szczególnie pięknego ani przełomowego. Zostanie to zapamiętane głównie przez to, że nie było tam ekranów LED spowodowanych małym budżetem na Eurowizję 2018”.

Pierwsze koncepty designu

 „tolerancja, postęp oraz zjednoczenie”

Tak brzmi motyw przewodni, wokół którego projektanci sceny mają się skupić. To nie jedyny problem, który musi zostać rozwiązany. Co do rozmieszczenia poszczególnych obiektów w arenie, jak i samej sceny ekipa ma sporo wytycznych takich jak

  1. Łatwość i dostępność w przemieszczaniu się obsługi oraz kamer po hali
  2. Odpowiednio rozmieszczone oświetlenie sceniczne oraz ekrany LED
  3. Specjalne miejsca dla chórków bez znaczenia czy z przodu, z lewej albo z prawej strony sceny
  4. Wystarczająca ilość miejsca na paradę flag, tak jak w Lizbonie lub Kijowie
  5. Green Room ma się znajdować w Pavilonie 1 oraz pomieścić co najmniej 2000 widzów.

Co? Gdzie? Ile?

Jak już wiadomo, ze względu na negatywny odzew fanów spowodowany małą liczbą miejsc dla widowni w arenie, jedną z podstaw przystąpienia do przetargu jest WIELKOSĆ. Kosztem zwiększenia liczby miejsc siedzących dla publiczności to właśnie wielkość sceny na tym ucierpi. Green Room też ma swoje prawa. 26 wydzielonych stref dla delegacji po 10 miejsc każda oraz specjalna strefa dla prasy. W dodatku, zostanie przeniesiony do budynku obok, za czym idzie dodatkowa przestrzeń dla publiki, a pula biletów dla przedstawicieli EBU i KAN to ponad 60% wszystkich dostępnych biletów.

“Jedną z naszych obaw jest to, że część publiczności nie będzie maksymalnie zaangażowana, ponieważ nie są typowymi fanami tylko zaproszonymi vipami. Fani są bardzo ważni, ponieważ to oni pokazują swoją pozytywną energię w arenie. Naszym celem jest sprzedanie najwięcej biletów jak to tylko możliwe”

Bezpieczeństwo

Nie od dziś wiemy, że dla EBU bezpieczeństwo odgrywa najważniejsza rolę podczas organizacji Eurowizji, bez względu w jakim państwie gości. Przyszłoroczny konkurs będzie o tyle problematyczny, że zagrożenie atakiem terrorystycznym jest jednym z największych niebezpieczeństw w Izraelu. Choć sam Tel Awiw jest stolicą, która podlega ścisłej kontroli, to problemy zbrojne w Strefie Gazy, jak i w całym regionie, mogą być wciąż jednym z punktów zapalnych. Jon Ola Sand dokłada wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczeństwo podczas trwania całej Eurowizji. Wszystko, co związane jest z tym wydarzeniem tj. EuroClub, EuroVillage i wiele innych lokacji, jest jak najlepiej zabezpieczone przed wszelakimi próbami zakłócenia imprez.

Jedną z podstaw jest skrupulatne przeszukanie każdego uczestnika w celu zminimalizowania jakiegokolwiek niebezpieczeństwa. Przykładowo w Lizbonie, o bezpieczeństwo ludzi dbali snajperzy oraz funkcjonariusze policji, którzy pilnowali każdego wejścia i wyjścia oraz byli rozmieszczeni co parę metrów wokół areny w dniu finału.

Źródło: wiwibloggs.com, oikotimes.com, escunited.com, escextra.com, własne 

Foto: eurovision.TV, własne