Kogo na pewno nie zobaczymy w Austri? Które kraje powróca do eurowizyjnej stawki? Czy 60. edycja Konkursu Piosenki Eurowizji przyciągnie więcej publicznych nadawców? Prezentujemy oświadczenia, wahania oraz niezdecydowania stacji telewizyjnych należących do EBU. 

Jedni potwierdzają udział w przyszłorocznej edycji Eurowizji, inni zaś oficjalnie ogłaszają, że nie zamierzają powrócić na konkursową scenę. 15 września minął wstępny termin zgłaszania się nadawców do konkursu. Do 10 października europejscy (i nie tylko!) nadawcy mogą bez kary finansowej zrezygnować z udziału w największym widowisku muzycznym na świecie. Eurowizyjne portale prześcigają się w publikowaniu plotek i nowinek dotyczący historycznych powrotów. Już teraz wiemy, kogo zabraknie w Wiedniu:

Czechy – mimo ogromnych chęci i nadziei w środowisku fanów nasi południowi sąsiedzi nie są zainteresowani Eurowizją. W czerwcu rzecznik czeskiej telewizji – ČT – oświadczył, że decyzja dot. udziału kraju w konkursie nie została jeszcze podjęta i nie jest wykluczony powrót. Dzisiaj możemy oficjalnie potwierdzić, że kraj ten nie pojawi się w Austrii. Czechy wysłały swoich reprezentantów trzykrotnie – były to lata 2007-2009. Łącznie zdobyły 10 punktów i dwukrotnie zajęły ostatnie miejsce, w 2009 roku z dorobkiem 0 punktów. Po fali krytyki ze strony lokalnych mediów oraz niezadowolenia społeczeństwa i władz stacji z osiągniętych rezultatów, telewizja czeska wycofała się z rywalizacji. 

Andora – jeden z najmniejszych krajów w Europie brał czynny udział w konkursie w latach 2004-2009. Niestety, reprezentantom tego kraju nigdy nie udało się awansować do finału. Najlepsze miejsce, 12., osiągnął zespół Anynomous w 2007 roku. Dwa lata później mimo dobrego występu ostatecznie Susanna Georgi uplasowała się na dalekim 15. miejscu w półfinale. Niespełna 6 miesięcy po Eurowizji w Moskwie publiczny nadawca RTVA oświadczył, że Andora nie wyśle swojego reprezentanta do Oslo głównie z powodów finansowych. Ponadto wiadomo, że słabe wyniki andorskich artystów oraz niskie zainteresowanie konkursem w kraju przełożyły się rezygnację. W 2010 roku telewizja RTVA oświadczyła, że z powodów cięć finansowych będzie zmuszona opuścić EBU. Jednak – ku zadowoleniu fanów – do tego nie doszło. W tym roku przedstawiciele nadawcy publicznego oświadczyli, że jedyną przeszkodą do powrotu na eurowizyjną scenę jest brak funduszy i sponsora, który mógłby wesprzeć ten mały kraj. 

https://www.youtube.com/watch?v=_vICCdON-wA

Monako – kraj z ogromnym bagażem doświadczeń na Eurowizji. Pięciokrotnie uplasował się w top 3. Grand Prix zdobył w 1971 roku. W konkursie monakijscy reprezentanci brali udział w latach 1959-1979 oraz 2004-2006. Szeroko komentowany powrót na Eurowizję na początku nowego stulecia nie przełożył się na sukces. Mimo sporej promocji, reprezentanci Monako uplasowali się kolejno na 19., 24. oraz 21. miejscu. Po fali krytyki ze strony mediów oraz monakijskiego księcia, stacja TMC postanowiła wycofać się z rywalizacji. Co roku fani zastanawiają się nad powrotem tego francuskojęzycznego kraju do konkursowej stawki. Niestety, ku niezadowoleniu niektórych,  decydującą rolę pełni również książe Albert II Grimaldi, który wielokrotnie wypowiadał się nieprzychylnie o Eurowizji. Kto wie, może Monako ponownie powróci do konkursu po 25 latach, czyli dopiero za 17 lat? 

Słowacja – kolejni nasi sąsiedzi mówią stanowcze NIE dla Eurowizji. Kraj ten zadebiutował w 1994 roku, zdobywając 19. miejsce. Dwa lata później za sprawą Marcela Palondera Słowacja uplasowała się na 18. miejscu – jest to najwyższy rezultat osiągnięty w konkursie. Po sromotnej porażce w 1998 roku (21. miejsce i 8 punktów na koncie) stacja STV postanowiła nie wysyłać swoich reprezentantów na Eurowizję. Huczny powrót nastąpił w 2009 roku – wówczas duet Kamil Mikulčík & Nela Pocisková nie zdobył przychylności Europy i ostatecznie wylądował na dnie tabeli punktowej w półfinale. Ogromne nadzieje wiązali Słowacy z Kristiną, której utwór Horehronie był murowanym faworytem do zajęcia miejsca w top 10 w finale. Niestety, wokalistka zajęła odległe 16. miejsce w półfnale. Dwa kolejne lata (2011-2012) nie przyniosły upragnionego awansu, a zainteresowanie konkursem w kraju drastycznie spadło. Ponadto kryzys na Słowacji spowodował liczne cięcia i wycofanie się z Eurowizji. Pauza trwa już 2 lata, jednak oficjalnie wiadomo, że w Austrii nie zobaczymy słowackiej reprezentacji. Szkoda.

Luksemburg – to małe europejskie księstwo jest prawdziwym gigantem eurowizyjnym. Kraj ten jest jednym z krajów założycieli, którzy w roku 1956 powołali to wydarzenie do życia. Ma na swoim koncie 6 zwycięstw oraz dwa brązowe medale. Luksemburg brał udział w Eurowizji do roku 1993 – wyjątkiem był rok 1959, w którym kraj z powodów finansowych nie wziął udział w wydarzeniu. Zarówno fani, jak i EBU z niecierpliwością czekają na luksemburskiego reprezentanta. Czy jest na to realna szansa w niedalekiej przyszłości? Niekoniecznie. Po słabym rezultacie w 1993 roku (20. miejsce), rok później z przyczyn regulaminowych Luksemburg nie mógł wziąć udział w konkursie. Niestety, od tamtej pory nie powrócił do rywalizacji – głównie przez problemy finansowe, niskie zainteresowanie Eurowizją wśród Luksemburczyków oraz – jak się niedawno okazało – braku miejsca na organizację konkursu w przypadku ewentualnej wygranej. Stacja RTL wielokrotnie zapowiadała, że nie jest zainteresowana powrotem na Eurowizję – cień nadziei pojawił się w tym roku, bowiem nie od dziś wiadomo, że EBU zależy na rekordowej frekwencji i historycznych powrotach związanych z jubileuszem 60-lecia Konkursu Piosenki Eurowizji. Niestety – szanse na rekord, debiut i historyczny powrót jest niemal zerowy. 

https://www.youtube.com/watch?v=_i9Z9cN7Npk

Turcja – mało kto spodziewał się rezygnacji  tego państwa w 2013 roku. Kraj, który 34 razy brał udział w Eurowizji, posiadający jedno Grand Prix oraz wiele sukcesów na swoim koncie, postanowił zerwić eurowizyjną przyjaźń i odsunąć się od europejskiej integracji. Turcja po udanym występie w 2012 roku w Azerbejdżanie (7. miejsce), zapowiedział, że rezygnuje z udziału w latach następnych. Powodem są przede wszystkim: utrzymanie statusu krajów tzw. Wielkiej Piątki (Francji, Włoch, Hiszpanii, Niemiec oraz Wielkiej Brytanii) oraz wprowadzenie do realnego głosowania jurorów, którzy obecnie stanowią 50% wszystkich głosów. O niezadowoleniu tureckiej telewizji TRT mówiło się od dawna, jednak każdy fan słuchając takich argumentów nie może uwierzyć, że z tak błachych powodów kraj ten zrezygnował z czynnego udziału w konkursie. Jeszcze w 2012 roku Turcja zapowiedziała, że chce stworzyć własny format konkursu – Turkowizje, która – jak zapewniają zarówno EBU, jak i TRT – nie jest realną konkurencją dla Eurowizji. Czy turecki reprezentant powróci do rywalizacji? Szanse na to w najbliższych latach są nikłe.

Maroko – mało kto wie, że marokański reprezentant pojawił się na Eurowizji. Był rok 1980 – telewizja SNRT wysłała do Holandii Samirę Sa’id, która ostatecznie uplasowała się na odległym 18. miejscu, otrzymując jedynie 7 punktów od Włoch. Maroko to pierwszy – jak na razie jedyny afrykański kraj, który wziął udział w konkursie. Niestety – słaby rezultant osiągnięty przez reprezentantkę zadecydował o wycofaniu się z Eurowizji. W 2008 roku prywatna stacja 2M TV rozpoczęła proces o członkostwo w Europejskiej Unii Nadawców, aby móc brać czynny udział w konkursie. Mimo to zarówno rząd, jak i król Muhammad VI są przeciwni idei Eurowizji oraz powrotu do muzycznej rywalizacji. Nic nie wskazuje na to, aby kiedyś miało się to zmienić.

Liban – upragniony debiut tego kraju miał nastąpić w 2005 roku, podczas jubileuszowej 50-edycji konkursu. Jednak telewizja TL ostatecznie zrezygnowała z uczestnictwa z powodu… Izraela. Od lat wiadomo, że te kraje są ze sobą w konflikcie, a prawo libańskie zabrania transmisji czegokolwiek, co ma izraelską flagę lub nazwę. TL wybrała nawet reprezentantkę –  Aline Lahoud miała pojawić się w Kijowie z piosenką Quand tout s’enfuit. Zatem… dopóki w stawce konkursowej znajduje się Izrael, debiut Libanu jest niemożliwy.

Liechtenstein – małe księstwo niemieckojęzyczne od 2008 roku posiada swojego oficjalnego nadawcę publicznego. Jest nim stacja 1FLTV – która wielokrotnie podkreślała, że bardzo chce wziąć udział w Eurowizji. Niestety, z powodów finansowych nie jest w stanie opłacić składki członkowskiej w EBU oraz za uczestnictwo w konkursie. Co roku jednak przedstawiciele stacji podkreślają, że chcą zadebiutować w największym europejskim widowisku muzycznym, tylko… ciągle na drodze pojawiają się problemy finansowe. Mało kto wie, że Liechtenstein był bliski debiutu dwukrotnie – w latach 1969 oraz 1976 – jednak z przyczyn regulaminowych i brak zgody EBU, marzenia ówczesnych dyrektorów pozostały tylko marzeniami.

Ukraina – Pierwszy kraj, który brał udział w tegorocznej edycji konkursu wycofał się z dalszej rywalizacji. Ukraina – państwo, którego reprezentanci od wprowadzenia półfinałów zawsze awansowali do sobotnich koncertów, postanowiła nie brać udziału w 60. Konkursie Piosenki Eurowizji. Decyzja podyktowana jest głównie problemami finansowymi, z jakimi boryka się stacja NTU. Dodatkowym powodem jest zapewnie konflikt na wschodzie kraju oraz skierowanie głównych środków publicznych na armię, służbę zdrowia oraz walkę z prorosyjskimi separatystami, przez co budżet stacji został bardzo okrojony. Ukraina zadebiutowała na Konkursie Piosenki Eurowizji w 2003 roku. Rok później za sprawa Ruslany kraj zdobył Grand Prix, tym samym rozpoczął się ukraiński złoty wiek w następnych edycjach konkursu. W ciągu 12 lat startów kraj ten zdobył raz Grand Prix, dwa razy uplasował się na 2. miejscu i jeden raz otrzymał brązowy medal. Jedynie 4 razy Ukraina była poza top 10. Takich wyników mógłby pozazdrościć niejeden nadawca publiczny. Od lat podziwiamy niesamowitą 50. edycję Konkursu Piosenki Eurowizji oraz zachwycamy się zeszłoroczną organizacją Eurowizji dla Dzieci. Szczerze kibicowaliśmy coraz lepszym propozycjom prezentowanym na eurowizyjnej scenie oraz z szacunkiem obserwowaliśmy podejście NTU do konkursu.

Bułgaria – Kilka miesięcy temu informowaliśmy, że kraj ten wysłał wstępne zgłoszenie do 60. Konkursu Piosenki Eurowizji. Do 10 października wszyscy publiczni nadawcy mieli czas na ewentualne wycofanie swojej kandydatury. Niestety, mimo ogromnych chęci do powrotu, stacja BNT musiała zrezygnować z uczestnictwa w konkursie w Wiedniu. Mimo długich poszukiwań nie udało się znaleźć sponsorów, którzy mogliby wesprzeć stację w eurowizyjnym projekcie. Dodatkowym problemem jest okrojony budżet stacji – koszt składki za uczestnictwo jest dla bułgarskiego nadawcy publicznego zbyt duży. Nie wykluczono powrotu do konkursu w 2016 roku. Bułgaria zadebiutowała w Konkursie Piosenki Eurowizji w 2005 roku. Jedynie raz udało się bułgarskiej reprezentacji awansować do finału – było to w roku 2007, wówczas duet Elica Todorowa & Stojan Jankułow uplasował się na wysokim, 5. miejscu. W latach późniejszych Bułgarii wiodło się coraz gorzej. Najbliżej awansu była Sofi Marinova (11. miejsce – 2012 rok), a także Poli Genowa (12. miejsce – 2011 rok) oraz ponowny występ na eurowizyjnej scenie Elicy Todorowej & Stojana Jankułowa (12. miejsce – 2013 rok). Co ciekawe, Bułgaria w tym roku powróciła na Dziecięcą Eurowizję, w podobnej sytuacji jest Chorwacja (jednak kraj ten potwierdził, że powrót na dorosłą Eurowizję na razie nie jest możliwy) – wielu fanów zastanawia się nad słusznością tej decyzji.

Na chwilę obecną w przyszłorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji weźmie udział 39 państw. Nadal niepewny jest udział Grecji, której nadawca nie posiada pełnych praw członkowskich w EBU. W dalszym ciągu prowadzone są rozmowy z „tajemniczym” krajem, który być może powróci na eurowizyjną scene – kto wie, może jeden z powyższych krajów pojawi się w Austrii?

Liczmy zatem nie na rekord, a na bardzo dobre jakościowo utwory, które w przyszłym roku zostaną zaprezentowane w Wiedniu.

Źródło: inf. wł., eurovision.tv, esctoday.com

Zdjęcie: EBU.ch