Telewizja Polska ogłosiła listę 10 uczestników, którzy wezmą udział w krajowych eliminacjach do 62. Konkursu Piosenki Eurowizji. Finał selekcji odbędzie się 18 lutego br. w siedzibie TVP. Kto zawalczy o reprezentowanie Polski w widowisku?

Krajowe eliminacje do Eurowizji 2017 wzbudzają ogromne emocje już od wielu tygodni. Fani konkursu spekulowali o kolejnych wykonawcach, którzy mieli nadesłać swoje propozycje do TVP. Pierwotnie lista zgłoszeń miała zostać zamknięta 10 lutego. Tego dnia TVP ogłosiła, że termin nadsyłania propozycji potrwa dodatkowy tydzień.

Ostatecznie do telewizji przesłano ponad 150 propozycji. Powołana przez TVP komisja jurorska wybrała spośród nich 10 finalistów, którzy zmierzą się ze sobą o reprezentowanie Polski podczas koncertu finałowego organizowanego 18 lutego.

Krajowe eliminacje 2017 – kto wystąpi?

W finale Krajowych Eliminacji do Eurowizji 2017 wystąpią następujący wykonawcy:

  • Martin Fitch – Fight for Us
  • Kasia Moś – Flashlight
  • Carmell – Faces
  • Agata Nizińska – Reason
  • Isabell Otrębus-Larsson – Voiceless
  • Aneta Sablik – Ulalala
  • Rafał Brzozowski – Sky Over Europe
  • Małgorzata „Lanberry” Uściłowska – Only Human
  • Paulla Chcę tam z Tobą być
  • Olaf Bressa – You Look Good

Kto wygra krajowe eliminacje i będzie reprezentował Polskę na Eurowizji 2017? Koncert finałowy odbędzie się 18 lutego w Warszawie. Zwycięzcę wybiorą telewidzowie oraz jurorzy, którymi będą: Włodek Pawlik, Maria Sadowska, Krzesimir Dębski, Alicja Węgorzewska i Robert Janowski. Koncert finałowy poprowadzi Artur Orzech, wieloletni komentator Eurowizji. W trakcie selekcji gościnnie na scenie wystąpią Doda, Olivia Wieczorek (reprezentantka Polski na Eurowizji Junior 2016) oraz Michał Szpak, reprezentant kraju podczas ubiegłorocznej Eurowizji.

62. Konkurs Piosenki Eurowizji odbędzie się 9, 11 i 13 maja w Kijowie dzięki wygraniu Jamali, reprezentantki Ukrainy w finale ubiegłorocznego widowiska.

źródło: TVP, własne; fot. tvp

10 KOMENTARZE

  1. Nie jestem muzycznym geniuszem, jak przystało na szanującego się laika, w telefonie mam Spotify, a youtube znajduję się na liście najczęściej wyszukiwanych stron internetowych.

    Co prawda jako dziecko próbowałem uczyć się grać na pianinie, ale po przyswojeniu 5 kolęd i utworu „Dla Elizy” Beethovena, instrument stał się całkiem ładnym i pojemnym meblem na kwiatki mojej mamy. Swoją drogą zatracenie mojego talentu stało się jedną z 5 rzeczy których rodzice nie wybaczyli mi do tej pory…

    Gust muzyczny raczej mam trudny, co by tłumaczyło zakładanie słuchawek na uszy mojej towarzyszki biura za każdym razem kiedy uruchamiam głośnik. Ogólnie rzecz biorąc słucham sentymentalnych smętow…nastrojowego Pop-u, depresyjnych dźwięków, analizuję „głębię” słów oraz melodii.

    Ale …na Eurowizji to ja się znam! Od ponad 10 lat nie opuściłem żadnego koncertu, śledząc newsy z eurowizyjnych dzienników oraz wypowiedzi na forach specjalistów… a zatem najwyższy czas żebym zabrał głos!

    Oj TVP nas nie rozpieszcza, z mrożąca krew w żyłach ekscytacją podsycała informację jakoby 11 Lutego czyli w dniu ogłoszenia kandydatów do tegorocznego konkursu, na scenie pojawiały się gwiazdy wielkiego formatu, i jak to zwykle bywa, gwiazdy przeszły do TVN a telewizja publiczna musiał zadowolić się tym co zostało…

    Nie jest jednak tak źle, kogoś w sumie znamy. Na tapecie melduje się Rafał Brzozowski, ktoś tam słyszał, coś tam nagrał chyba o jakimś za małym świcie…ale utwór Pana Rafała jest tak marny że sam go zablokował zanim zdążył ujrzeć światło dzienne. Także niby startuje ale pochwalić „dziełem” się nie chce.
    Zaraz zanim podąża niejaka Paula, niestety budowanie kariery na kopii Edyty Górniak zawsze kiepsko wychodzi, zatem Pani Paulina nagrała utwór „Od dziś” i jutro już nie nadeszło. Swoją propozycją na Eurowizji raczej tez nie zawojuje. Brawa dla artystki że zdecydowała się na promocje utworu po polsku być może pojawi się w Opolu, ale na Eurowizji nie ma czego szukać.

    Po drodze mamy jeszcze pewnego Pana który próbował już swoich sił na eurowizyjnej scenie. Pan Marcin Mroziński który dziś (chyba za zaprawą międzynarodowej kariery) to nie byle kto, bo niejaki Martin Fitch. Widać iż kolega odrobił lekcje, pozbył się tajemniczych jabłek Adama, przestał opowiadając legendy i w tym roku postawił na eurowizyjny energetyczny kawałek. Coś tu jednak nie gra, melodia przywołuje dziwnie znajome brzmienie co zakrywa podejrzeniem o plagiat, wiele do życzenia ma również angielski Pana Marcina a sam tekst utworu nie wymagał chyba licznych godzin nad jego stworzeniem.

    Wśród kandydatów mamy jeszcze młodego artystę Olafa Bresa i jego „You look good” nie wiem kto dobrze wygląda ale utwór niestety nie. Sympatyczny chłopak ma niestety bardzo cienki głos który nawet w nagraniu studyjnym wypada słabo. Całkiem dobrze za to radzi sobie intrygująca „Carmell”, która w tym aspekcie ma znacznie większe mozliwości. Prosta zwrotka jest doskonałym wstępem do melodyjnego refrenu. Utwór jednak nie wpada w ucho, jest ambitny i dobrze skomponowany, ale zbyt trudny w masowym odbiorze.
    Do kompletu dołącza jeszcze obiecująca artystka o tajemniczym pseudonimie-Lanberry i jej utwór „Only Human”…tak tak, „tylko ludzie”…ambity tytuł jest idealnym wstępem do równie ambitnej treści. To jednak nie koniec, pierwotny tytuł to…Piątek. Naprawdę nie rozumiem skąd zachwyt nad tym utworem nie ma on w sobie nic wyjątkowego, Pani Lanberry ma bardzo mizerny głos, piosenka jest prosta a tekst woła o pomstę do nieba!

    Moją ulubienica to jednak Aneta Sabik i Jej…uwaga…”Ulalala”…o zgrozo! Za sam tytuł powinni zakazać jej występu. Pani Aneta ma prawdopodobnie zaległości w konkursie a słowa utworu pisała jej chyba koleżanka nudząc się w kolejce przy zakupach. Niestety „Ulalala” to już dawno za mało na ten konkurs, czasy kiczu i banału powoli odchodzą w niepamięć…

    Na koniec pozwoliłem sobie jednak przedstawić trzy najlepsze propozycje tego roku.
    Na miejscu trzecim Isabell…(tak światowo) Otrebus i jej Voiceless. To najbardziej eurowizyjny utwór tego roku. Bardzo dobrze przygotowany (za jego powstanie odpowiadali szwedzcy producenci) rytmiczny refren i typowe brzmienie disco…tylko czy o to chodzi w tym konkursie? Czasy takich utworów już dawno przeminęły a dzieło Izabell brzmi jak kawałki z lat 90. Na moje oko utwór wyjdzie z półfinałów ale finale przepadnie na końcu stawki.
    Na miejscu drugim Kasia Moś i jej Flashlight. To nie wątpliwie jeden z najlepiej skomponowanych utworów w historii polskich preselekcji. Kasia to niedoceniona artystka, o bardzo mocnym głosie i charyzmatycznej barwie. Tekst opowiada historię niosąc za sobą nietuzinkowy przekaz. Obawiam się jednak iż możę okazać się zbyt ambitny, kolejny raz jest przykładem który trudno zapamiętać, jego odbiór również wymaga koncentracji co może pogrążyć go na scenie.

    Na miejscu pierwszym uplasowałem Agatę Nźińska i jej utwór „Reason”. Nie wiem skąd ta dziewczyna się wzięła ale jej barwa ujęła mnie od pierwszego dzięki. Ballada zaproponowana przez wokalistę ma wszytko to czego wymagam od eurowizyjnego kawałka, przekaz, dźwięk, słowa oraz komercyjna nutę. Głos Agaty w pewnym momentach sprawie złudzenie iż słyszymy Celine Dion, co sprawia że utwór chcemy przesłuchać po raz kolejny. Słowa opowiadają historię, a refren nadrabia to czego zabrakło u Edyty Górniak w zeszłym roku.
    Agata nie wygra konkursu, jednak jej „Reason” pozwala na prezentacji Polski na bardzo wysokim poziomie artystycznym w Europie.

    Podsumowując preselekcje polskie w 2017 roku, mimo iż nie skupiły gwiazd z pierwszych stron gazet zaprezentowały kilku obiecujących wykonawców. Czy naprawdę potrzebujemy w Kijowie gwiazd światowego formatu? Nasz największy sukces Edyty Górniak w 1994 roku również był w dużej mierze Jej debiutem na dużej scenie, zaś dla samej Edyty okazał się przepustką do wielkiej kariery.

    Ja jestem jednak tylko muzycznym laikiem:) więc chyba wrócę do moich smętow dodając do playlisty kolejny sentymentalny utwór…

  2. Poziom piosenek wyższy niż się spodziewałem. Z tego co do tej pory zostało udostępnione, według mnie najlepsze są Kasia Moś i Lanberry, ale wszystko zależy od tego jak zaprezentują się na żywo. Aneta Sablik to jakaś totalna porażka… Jak już ktoś wcześniej napisał, czasy kiedy Eurowizję wygrywało się piosenką z tekstem u-la-la-la dawno minęły. Pomijam kwestię podkładu muzycznego jak z taniego karaoke. Jeszcze gorsza jest Paulla. Wszystkie piosenki ma na jedno kopyto, śpiewa ciągle o tym samym i do tego ta pretensjonalna maniera przy śpiewaniu a’la Edyta Górniak. To, że śpiewa po polsku było chyba jedynym powodem, że się zakwalifikowała do preselekcji.
    Po panach Mrozowskim i Brzezińskim nie spodziewam się żadnej rewelacji. Zaskoczyć jeszcze może Iza. Jeśli Szwedzi napisali jej piosenkę na podobnym poziomie jak rok temu miała Margaret i zaśpiewa ją lepiej to może się udać.

  3. muszę to napisać bo za każdym razem mnie to intryguje/irytuje- ok znamy CZĘŚĆ utworów. A reszta? Hallo państwo artyści śpicie czy co?! Niecały tydzień do wyboru. Zamiast się promować (nawet na poczciwym youtubie) czekacie na efekt zaskoczenia?! Kasia Moś, Lanberry czy nawet Carmell zbierają punkty, ich notowania rosną bo człowiek już sobie nuci wgłowie ich utwory a reszta? :/

  4. Sablik ma dobry poczatek, ale potem beznadziejny „ulala” refren, czasy gdy mozna było zaimponowac prymitywnym la-la-la juz dawno mineły. Przypomina to love-song-love-song blue cafe – to jest niedocenienie widza i słuchacza, i kojarzy sie z prowizorką (podobny tani chwyt chciał zastosowac Szpak w COYL). Dobre na Mragowo i Gizycko, ale nie na Europe. Do tego dochodzi jakis instrument-piernik ktory wprowadza do utworu dysonans, zbyt piernikowate. Ale początek robi swietne wrazenie.
    O tym kto pojedzie zadecyduje prezencja i prezentacja na zywo – i bardzo dobrze.

  5. Troche posłuchałem, nie wszystkie propozycje. Jak na moj gust to bym wybrał: Paulla, miedzynarodowe, z troche polskimi tonami, troche polskiego szczekania, troche tropical, po polsku.
    Jedynie bym zmienił polski tekst na mniej szeleszczący, za duzo szsz, żżżż, śnsz. Wtedy wejdziemy choc do finału. Piosence brakuje jednak tego czegos, aby wskoczyc jeszcze wyzej.

  6. Szczerze nie wiem co za komisja wybierała piosenki spośród wszystkich nadesłanych ale nie potrafię zrozumieć jak mogły tam się znaleźć takie „perełki” jak: Lanberry – Only Human (przecież to jest piosenka „Piątek’ po angielsku ze zmienionym – dodajmy na głupszy – tekstem) oraz Paulla – Chcę tam z Tobą być (z całym szacunkiem do Paulli – to jest strasznie słaby numer). Przyznaję, że Kasia Moś czy Agata Nizińska są bardzo dobre, jednak nie potrafię zrozumieć dlaczego piosenka zespołu Helolove – Hide & Seek przegrała z wyżej wymienionymi Landberry i Paullą. Czasem wydaje mi się, że ja był bym lepszym „ekspertem” – brak mi słów.

  7. A gdzie piosenki? Wysłuchać można tylko niektórych… Cóż, przeciąganie premiery w przypadku mało znanych wykonawców raczej nie ma zbyt dużego sensu… no ale może niektórym wydaje się inaczej… 🙂

    Patrząc choćby po tytułach, to mamy tylko jedną piosenkę po polsku… a można by pomyśleć, że telewizja pod władzą PiS-u położy nieco większy nacisk na polskość… i pod względem języka, i muzyki – bo wygląda na to, że nie ma też nic etnicznego.

    Z tego, co można na dziś wysłuchać, to najlepsza jest Aneta Sablik. Szkoda, że nie śpiewa po polsku, no ale trudno. Mam pewne eurowizyjne skojarzenia z klimatami w stylu Aminaty 🙂 (choć oczywiście nie jest to do końca to samo). Ale jeśli Polska chce się wyróżnić muzycznie, w tłumie (zapewne) standardowego, nudnego europopu i euroballad, to niech do Kijowa pojedzie właśnie Aneta Sablik. No chyba, że wśród nieznanych nam jeszcze utworów jest coś lepszego, ale śmiem wątpić 🙂 . Na drugim miejscu, póki co, mam Lanberry (no właśnie, LanBerry, panie autorze 😉 ). Kasia Moś, teraz już weteranka polskich preselekcji (kurczę, niesamowite, weteranka po trzech udziałach… 🙂 😀 ), ma też w miarę dobrą piosenkę, ale już mniej oryginalną. Paulla, z jedyną piosenką po polsku, dość fajnie (jeśli by wygrała, to jakiegoś wielkiego wstydu by nie było, aczkolwiek wielkim fanem tej piosenki nie będę 🙂 ). Agata Nizińska – standard eurowizyjny, co tu dużo mówić 🙂 (nie jest to zła piosenka, ale nie wybitna, więc nie chcę jej wysyłać, bo moim zdaniem mogłaby przepaść w półfinale, ponieważ nie wyróżniłaby się zbytnio…) .

    Generalnie – dobry poziom tych piosenek, póki co. Chyba jednak nie ma disco polo? No chyba, że disco polo, ale z angielskim tytułem 🙂 . Ogólnie, to uważam, że, biorąc pod uwagę ogromną popularność disco polo w społeczeństwie, w preselekcjach powinna się znaleźć piosenka tego gatunku muzyki.

    Ciekawe, czy, jeśli wygrałby Rafał Brzozowski, stworzyłby (choćby na czas Eurowizji) jakiś pseudonim anglojęzyczny, jak Martin Fitch, bo ciężko widzę zwłaszcza zachodnich komentatorów, czytających nazwisko pana Brzozowskiego 🙂 . A tak serio, to mam gdzieś, czy im wygodnie czytać takie nazwiska, czy też nie. Szanujmy swój własny język. Pan Mroziński nic nie osiągnie takim pseudonimem, bo podobnych pseudonimów jest po prostu miliony w muzyce rozrywkowej. Już prędzej zwróciłby na siebie uwagę własnym imieniem i nazwiskiem. No ja wiem, że Londyn, United Kingdom, i te sprawy, no ale moim skromnym zdaniem – bez przesady… dość tej anglicyzacji. Zresztą, UK teraz jest be, bo wychodzi z Unii… 🙂 . No chyba, że o czymś nie wiem, i pan Martin Fitch robi jakąś wielką karierę w Wielkiej Brytanii 🙂 , ale jakoś nie słyszałem 🙂 . Dobra, czekam na utwór, i ocenię 🙂 . Mam w każdym razie nadzieję, że Szanowna Komisja nie wybrała go tylko ze względu na to, że jest byłym reprezentantem (bo kogo wśród widzów to by obchodziło, szczerze mówiąc? 🙂 ). W kwestii pana Brzozowskiego – również mam nadzieję, że ma dobrą piosenkę, a nie, że chodziło tylko o nazwisko. Przecież Doda i Michał Szpak i tak zapewnią oglądalność 🙂 . No właśnie, a propos Dody – ona uczyniła już pierwszy krok, czyli ten występ gościnny na preselekcjach do Eurowizji, to może w końcu za rok się zdecyduje uczestniczyć 🙂 .

    Czekam na pozostałe utwory. Póki co, nastawiam się na głosowanie na Anetę Sablik – i tu jest właśnie błąd osób, które jeszcze nie opublikowały swoich utworów, ponieważ w tym momencie, jeśli te utwory nie będą wyraźnie lepsze, już raczej na nie nie zagłosuję… Piosenka pani Sablik podoba mi się bardzo, i ciężko będzie komukolwiek przebić ten poziom (w mojej osobistej ocenie). Ten błąd popełniła rok temu pani Edyta Górniak – no cóż, jak widać, nawet nazwisko nie pomaga w takiej sytuacji 🙂 .