OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wszystkie ciekawostki jakie można było usłyszeć w trakcie spotkań z reprezentantami w jednym miejscu!

Pierwsze dni eurowizyjnego sezonu, to nie tylko próby, ale też spotkania i rozmowy z uczestnikami. W poprzednich dwóch dniach odbyły się konferencje Meet & Greet ze wszystkimi uczestnikami pierwszego półfinału oraz reprezentantem Szwecji. Czego mogliśmy się dowiedzieć o tegorocznych reprezentantach?

Na pierwszy ogień poszła reprezentantka Finlandii, Sandhja. Zwariowana dziewczyna obdarzona niesamowitym śmiechem zarażała energią zgromadzonych dziennikarzy, sama też czerpię energię z tego co się wokół niej na ESC dzieje. To pierwsza Eurowizja wokalistki, co sama często podkreśla. Kickboxing, pielęgniarstwo – tym zajmuje się poza śpiewaniem. Ma indyjskie korzenie – zamiłowanie do muzyki odziedziczyła po azjatyckiej stronie rodziny. Na scenie stawia na siłę kobiet. Wokalistka wydaje drugi album – ma on nawiązywać głównie do tematyki wolności. Wokalistka patriotycznie wspiera fińskich projektantów mody. Sandhja jest bardzo religijna.

Z greckiego  zespołu Argo  na konferencji pojawiły  się na spotkaniu dwie wokalistki, tancerz oraz ‚grajek’ tradycyjnego greckiego instrumentu kitary, którego brzmienie usłyszeć możemy na eurowizyjnej scenie. Kitara pojawiła się już wcześniej na Eurowizji, w… zwycięskim występie Heleny Paparizou. Chcą dać z siebie dać 100 % na scenie. Przesłanie ich piosenki – to nigdy się nie poddawać, być silnym w poszukiwaniu swojego idelanego miejsca ”Utopii”. Inspiracją było dla nich życie i historie ich rodziców i dziadków. Podkreślają że śpiewają w pontyjskim dialekcie, nie języku. Energię czerpią z greckiego słońca. Na eurowizyjnej scenie wszyscy czują się rewelacyjnie. Niestety jeden z oryginalnych członków zespołu nie mógł wystąpić na ESC – jego miejsce zajął profesjonalny tancerz. Jednak kibicuje z Grecji swoim kolegom.

Lidia Isac, reprezentantka Mołdawii przyprowadziła ze sobą swojego kosmicznego tancerze. Kompozytor Million Voices pracował przy piosence Lidii. Wokalistka chce przekazać swoje emocje dzięki swojej piosence. Lidia była na eurowizji w Austrii jako videoblogerka! Była również na Eurowizji w Oslo w 2010. Wokalistka wiele razy próbowała swoich sił w selekcjach. Pomysł na zaangażowanie tancerza-astronauty przyszedł… kilka dni temu wraz z premierą teledysku. Dla przypomnienia – podobny wątek pojawia się w clipie. Wokalistka nieźle zna francuski, uczyła się go przez 12 lat. Stworzona została francuska wersja jej eurowizyjnego utworu. Jako dziecko profesjonalnie tańczyła. Swoją karierę muzyczną zaczęła od śpiewania utworów Edith Piaf – co zresztą do tej pory wychodzi jej świetnie, co udowodniła w trakcie konferencji. Zapytana o to, czy powstanie rosyjska wersja utworu stwierdziła że być może powstanie międzynarodowa wersja, zawierająca również inne języki. Lidia bardzo mocno angażuje się w okazanie wsparcia zdyskwalifikowanemu reprezentantowi Rumunii.

Freddie z Węgier inspirację do swojej piosenki zaczerpnął z pewnych trudnych doświadczeń we wczesnej młodości. W rodzinie Freddiego nikt wcześniej nie miał do czynienia z muzyką. Freddie jest jak sam twierdzi jest ‚młodym muzykiem’ – zajmuje się tym dopiero od roku, przez co nie śledził wcześniej żadnych muzycznych konkursów, w tym Eurowizji. Jednak teraz zauważa, że ESC jest bardzo wartościowym wydarzeniem. Pomimo tego, że nigdy nie śledził Konkursu, całkiem nieźle zna eurowizyjną historię swojego kraju. Kiedyś był koszykarzem – sport nauczył go dawać z siebie wszystko, cokolwiek robi. Dla wokalisty nie tylko  nowością są muzyczne konkursy, ale też w związku z Eurowizją debiutował… na pokładzie samolotu. Freddie nigdy wcześniej nie latał. W eurowizyjnej przygodzie jak twierdzi, bardzo pomaga mu sztab specjalistów, dzięki czemu sam nie musi zbyt wiele się o to martwić. Twierdzi, że ciężko na Węgrzech wybić się śpiewając po angielsku, ponieważ nie wszyscy w tym kraju posługują się językiem angielskim. Uważa też, że węgierski jest lepszy do wyrażania emocji – dlatego też wcześniej śpiewał w swoim ojczystym języku. Wokalista robi bardzo dobre wrażenie – wypowiada się bardzo rzeczowo i nawiązuje dobre relacje z dziennikarzami.

Nina Krajlic z Chorwacji otoczona jest doświadczoną eurowizyjnie ekipą. Zadowolona jest z pierwszej próby. Uważa, że najważniejsze to sprawić, aby występ był personalny, musi nawiązywać do osobowości artysty. Aby nie stresować się na dużej scenie myśli np. o tym że śpiewa tylko w barze – dlatego jeszcze do niej nie dociera w jak dużym przedsięwzięciu bierze udział. Pasją artystki jest kaligrafia. Jest też wielką przeciwniczką portali społecznościowych. Nina posiada tatuaż z różami swojej babci, która wychowała wokalistkę we wczesnym dzieciństwie. Na plecach ma wytautowane drzewo cydrowe, które zadedykowała swojemu najlepszemu przyjacielowi, który zginął w wieku 28 lat. Również jemu dedykował swój udział w The Voice. Nina uczyła się śpiewu operowego, jednak nie czuła się dobrze w tym rodzaju muzyki, więc porzuciła jego studiowanie, jednak dzięki temu wiele się nauczyła. W konferencji udział Andrej Babic, który ma za sobą spore doświadczenie eurowizyjne jako kompozytor.

Holender Douwe Bob dostał propozycję udziału w Konkursie Piosenki Eurowizji w czasie tworzenia swojego trzeciego albumu. Wokalista uważa, że reprezentowanie swojego kraju jest wielkim honorem. Anouk, reprezentantka Holandii z 2013 roku jest dobrą znajomą Douwe, dała mu kilka porad względem udziału Eurowizji. Wokalista rozmawiał również na ten temat z Isle z The Common Linnets. Artysta po za pierwszy obejrzał ESC w 2009 roku, aczkolwiek nie podobał mu się holenderski występ The Toopers. Swoją pierwszą płytę nagrał w Maroko. Muzyka jaką tworzy, country, raczej nie jest kojarzona z ludźmi w jego wieku, więc raczej spotyka się ze zdziwieniem że właśnie takie właśnie utwory wykonuje, lecz nawet starsze pokolenie docenia jego muzykę.

Bardzo sympatyczną konferencją była ta reprezentantki Armenii, Ivety Mukuchyan. Wokalistka w swoim eurowizyjnym utworze śpiewa o swoich wewnętrznych uczuciach. Kompozytorka LoveWave prywatnie jest przyjaciółką Ivety, więc utwór przygotowała specjalnie pod tą artystkę i pod jej umiejętności wokalne. W 2012 roku wokalistka uzyskała tytuł najseksowniejszej Ormianki. Iveta wspominała swoje doświadczenia związane z udziałem w The Voice. Jest ona wielką miłośniczką kryształów, uwielbia je zbierać i kolekcjonować. Aby być w formie Iveta codziennie rozciąga się i ćwiczy pompki, ale najważniejszym przygotowaniem przed występami jest dla niej nastawienie psychicznie. Dodatkowo wokalistka stara się wysypiać. Iveta twierdzi, że kostium z prób nie musi koniecznie być tym ostatecznym eurowizyjnym. Wokalistka pracuje nad materiałem do nowej płyty. Wokalistka przeprowadziła się do Armenii z Niemiec, w których się wychowała, aby pomóc rodzicom w powrocie do swoich korzeni. Iveta świetnie mówi po angielsku, jednak czasem zdarzało się wtrącać w wypowiedź niemieckie słowa. Konferencję odwiedziła siostra Ivety, która na co dzień mieszka w Indiach

Może Serhat, reprezentant San Marino, nie radzi sobie zbyt rewelacyjnie w rankingach, jednak jego osobowość podbija serca dziennikarzy i nie tylko. Wokalista był kiedyś na Eurowizji w roli widza – było to… 16 lat temu w Globen na Eurowizji 2000! Posiada też ogromną wiedzę eurowizyjną. Ogląda konkurs od 1974 roku, czyli był świadkiem zwycięstwa ABBY I didn’t know zostało stworzone dla Serhata 10 lat temu. Piosenka ta ma również włoską i francuską wersję językową. Wersja disco powstała na początku tylko dla zabawy, ale tak spodobała się fanom, że postanowiona zaprezentować ją na ESC. Team Serhata nie jest stworzony tylko na potrzeby Eurowizji. Zazwyczaj wykonawca zajmuje się nauką młodych ludzi muzyką, jednak w młodości studiował stomatologię. Szef delegacji spytany o to, czy brali pod uwagę po raz kolejny zaangażowanie Ralpha Siegla w projekt eurowizyjny stwierdził, że tym razem chcieli spróbować czegoś innego.

Pomimo bycia jednym z głównych faworytów tegorocznej Eurowizji, Sergey Lazarev z Rosji pozostaje bardzo skromną osobą. Wokalista jest zachwycony eurowizyjną sceną. W czasie pierwszej próby zdarzył mu się mały wypadek, Sergey upadł, lecz na szczęście nic poważnego mu się nie stało. Zdaje sobie sprawę z tego, że traktowany jest przez fanów jako potencjalny zwycięzca, ale stara się o tym nie myśleć lecz skupić się na trenowaniu występu. Twierdzi, że bycie faworytem sprawa, że pracuje jeszcze ciężej aby sprostać presji, ale absolutnie nie zachęca go do ‚gwiazdorzenia’. W czasie imprez promocyjnych bardzo zaprzyjaźnił się z innymi tegorocznymi reprezentantami, jednak sam nie potrafi stwierdzić kto jest jego personalnym faworytem. Zapytany o to, co jest najważniejsze: wokalista, piosenka czy show stwierdził, że wszystko jest tak samo ważne, ale bardzo istotny jest też wokal na żywo. Powiedział również, że faktycznie technologicznie może przypominać ubiegłoroczną zwycięską piosenkę, ale nie kopiuje występy, tylko w nowy, lepszy sposób wykorzystuje ten zamysł. Oprócz śpiewania artysta udziela się także aktorsko. W konferencji udział wziął Filip Kirkorov, znany z ESC 1995 oraz pracy przy innych eurowizyjnych projektach. Filip od wielu lat namawiał Sergeya do udziału w Eurowizji. Lazarev jest zadowolony z tego, że wreszcie zdecydował się wziąć udział.

Gabriela Guncikova z Czech uczy się śpiewu od dziewięciu lat – szczególnie w ostatnich latach przykłada do tego wagę, ponieważ poszła na studia związane z wokalem. Arena koncertowa jest dla niej jak dom. Na Eurowizji celem jest dla niej awans – jej kraj nigdy nie znalazł się w finale. Wokalistka na ESC nie zaprezentowała typowo czeskiej muzyki, bo jak sama twierdzi, Europa za nią nie przepada. Wolała zaśpiewać coś bardziej musicalowego. Artystka na scenie chce zaprezentować coś pięknego, ciepłego, stąd wiele kolorów w występie. Gabriela miała epizod w Stanach Zjednoczonych, który pomógł jej w rozwoju kariery. Artystka opowiedziała także o projekcie, w którym brała udział, który polegał na… zaśpiewaniu 65 piosenek w 5 minut!

Cypryjski zespół MinusOne głównie zajmował się nagrywaniem coverów. Co sprawiło że zaczęli nagrywać własny materiał? Eurowizja! Przy tworzeniu Alter Ego współpracowali z rekordzistą eurowizyjnym, Thomasem G:Sonem. Członkowie zespołu twierdzą, że to, co sprawia że ich utwór jest unikalny jest jego energia i rockowe brzmienie. Twierdzą, że Globen jest najwspanialszym miejscem w jakim wykonawca może wystąpić. Najważniejsze dla nich jest danie z siebie wszystkiego i uszczęśliwienie małego kraju, jakim jest Cypr. Bardzo ciekawa historia wiąże się z powstaniem nazwy zespołu MinusOne – otóż kiedyś w grupie było dwóch wokalistów. Niestety na jednym z przesłuchań jeden z nich się nie stawił, a kiedy wykonawcy zostali zapytani o nazwę jeden z nich odpowiedział odruchowo: ‚możemy zagrać, ale dziś jesteśmy bez jednego’ (‚We can play today, but we are minus one’) co zostało w czasie przesłuchania zapamiętane i użyte później jako nazwa grupy. Grupa w swojej historii coverowała także eurowizyjne kawałki, np. Hard Rock Hallelujah (Finlandia 2006) czy In My Dreams (Norwegia 2005). W czasie imprez promocyjnych bardzo zaprzyjaźnili się z reprezentantką Hiszpanii, Barei. Ulubioną artystką eurowizyjną jednego z członków zespołu jest Celine Dion. Członkowie bardzo zdziwili się faktem, że tegoroczną Eurowizję zobaczą także ludzie w USA.

Zoe reprezentuje ten sam kraj, z jakiego pochodzi Conchita Wurst – tegoroczna reprezentantka Austrii pozostaje pod wrażeniem zwyciężczyni Eurowizji. Zoe cały czas jest przesłodką osobą. Muzykę współtworzy ze swoim ojcem. Wokalistka uczyła sie po francusku przez wiele lat, więc śpiewanie w tym języku jest dla niej naturalne. Zoe zrezygnowała z używania bieżni na scenie, ponieważ zbytnio musiała się skupiać na utrzymywaniu równowagi. Wokalistka lubi także udzielać się aktorsko. W przyszłości chce się realizować w tym temacie. Wokalistka zszokowana jest faktem, że tak wielu fanów lubi śpiewać jej piosenkę, która jest przecież dla większości w obcym dla nich języku. W czasie imprezy w Amsterdamie przez chwilę myślała, że głosy zgromadzonych na koncercie fanów pochodzą… z problemów z podkładem.

Estończyk Juri Pootsman bardzo zadowolony był ze swojej pierwszej próby.  Piosenka którą śpiewa, jak sam twierdzi, bardzo do niego pasuje i śpiewając ją czuje się bardzo komfortowo. Jego występ jest bardzo prosty, ale w tej prostocie tkwi klucz do sukcesu. Jednak względem występu w selekcjach, dodał do występu elementy nawiązujące do gry w karty. Zdecydował się na zmianę, ponieważ stwierdził, że eurowizyjna scena daje większe możliwości. Juri spędził pewien czas na wymianie studenckiej w Danii. Pobyt w tym kraju bardzo pomógł mu w rozwoju kariery, która na serio się rozkręciła po wygranej w estońskim Idolu. Kiedyś wokalista miał bardzo wysoki głos i nawet śpiewał w sopranach. Oczywiście Juri ogląda Eurowizję, ale twierdzi że w jego kraju jest to dość powszechne.

Konferencja Samry z Azerbejdżanu rozpoczęła się od filmiku z wokalistką w roli głównej, a także od video-pytań od internautów. Samra przyznała że uwielbia słodycze. Wokalistka brała udział zarówno w The Voice w Azerbejdżanie i Turcji. Doświadczenie to pomogło jej w przygotowaniu się do Eurowizji. Pokochała swój eurowizyjny utwór od pierwszego momentu w którym go usłyszała. Konferencja reprezentantki Azerbejdżanu niestety była jedną z najnudniejszych tego dnia.

Reprezentanci Czarnogóry, zespół Highway, byli bardzo zadowoleni są z przebiegu próby. Piosenka Real Thing powstała tak naprawdę wiele lat temu, aż w 1994 roku (!), a do zespołu trafiła poprzez producenta ich poprzedniego utworu, Bojan, który jest nowym członkiem zespołu, uczestniczył już w Konkursie Piosenki Eurowizji jako członek grupy No Name (Serbia & Czarnogóra 2005). Co ciekawe, nie mówi on po angielsku, a jego wypowiedzi tłumaczył… prowadzący konferencję, który ma pochodzenie serbskie. Bojan dzieli się doświadczeniem z kolegami z zespołu. Zauważa on że Eurowizja bardzo zmieniła się od czasu jego poprzedniego uczestnictwa. W tym roku chciałby pobić swój poprzedni eurowizyjny rezultat – siódme miejsce. Wszyscy członkowie grupy zwiedzili Sztokholm, udało im się między innymi… zagrać w piłkę w stolicy Szwecji. Po Eurowizji pojawi się ich kolejna piosenka, która jest już gotowa do wydania. Ulubionymi zespołami muzyków są Artctic Monkeys, Red Hot Chilli Peppers, Muse, Depeche Mode i inne rockowe grupy. Na Eurowizji chcą pokazać coś innego, niż bardzo typowe dla ich kraju brzmienie etno. Na konferencji wybrzmiała akustyczna wersja Real Thing. Jak się okazuje – pozbawiona ciężkiego gitarowego brzmienia ta piosenka ciągle ma urok. Grupa stara się nie tylko grać, ale też sporo komponować, aby kształtować swój własny styl. Z chórzystą, który towarzyszy im na scenie spotkali się w X Factorze Adria i udało im się zająć wyższy od niego wynik.

Greta Salome z Islandii cały czas dopieszcza swój występ – jak twierdzi, to jest jak praca nad dziełem sztuki, cały czas można coś dodać. Od czasu jej poprzedniego udział w Eurowizji wiele się dla niej wydarzyło – współpracowała z Disneyem przez dwa lata, wydała swój pierwszy album, dużo koncertowała. Jej tegoroczny eurowizyjny utwór ma mocne przesłanie, aby nie słuchać negatywnych głosów w naszym życiu. Hear Them Calling powstało w październiku, od razu w wersji angielskiej, ale aby wziąć udział w selekcjach Greta musiała przetłumaczyć utwór na islandzki. Potem piosenka przeszła jeszcze poważny remastering. Dla wokalistki prawdziwym sukcesem będzie, jeśli ludzie zrozumieją przekaz piosenki. Dla Disneya koncertowała na rejsach jachtowych. Sporo się dzięki tej wytwórni nauczyła. Greta twierdzi, że nie będzie się przejmować jeśli nie awansuje do finału. Piosenki które ona sama lubi często nie uzyskują awansu. Zacytowała jednego z muzyków z grupy MinusOne – w tym Konkursie jest jeden zwycięzca, ale nie ma przegranych.

Deen, Dalal, Ana oraz Jala, reprezentanci Bośni, są dla siebie jak muzyczna rodzina. Wokaliści nie szczędzili słów pochwał dla organizatorów. Deen był kolejnym wykonawcą, który mógł stwierdzić, że Eurowizja zmieniła się przez lata. Przesłanie ich piosenki to nie miłość, jest to piosenka o ludzkiej hipokryzji. Mówi między innymi o… uchodźcach! Sam Deen wspomina, że musiał uciekać ze swojego domu i przeczekać czas wojny w Chorwacji, Dalal również ma za sobą podobne doświadczenia. Drut kolczasty który możemy zobaczyć na scenie ma przybliżyć nas do tej tematyki. Pierwszy teledysk do Ljubav je powstał w budynku biblioteki, który został zniszczony podczas wojny bałkańskiej i niedawno został odrestaurowany. Ana, jak się okazuje, nie jest jedynym członkiem swojej rodziny, który gra na wiolonczeli. Dalal fascynuje się muzyką gospelową. Cała czwórka ma bardzo mieszane korzenie – w ich żyłach możemy znaleźć krew nie tylko bośniacką, ale też serbską chorwacką, czarnogórską, albańską, a także… sudańską! Tłumaczą, że ma to wpływ na to, że ich utwór także jest mieszanką stylów – tradycyjnej bałkańskie muzyki z rapem. Piosenka śpiewana jest po bośniacku, ponieważ uważają, że jest to istotne, aby na Eurowizji śpiewać we własnym języku, są z niego bardzo dumni, ale także ze swojej kultury i historii. Dla artystów najważniejsze jest to, że udało im się na ESC pojawić – ze skomplikowaną sytuacją bośniackiego nadawcy mogło to stać się niemożliwe. Jak się okazuje, zaangażowanie Jali w projekt było bardzo spontanicznie. Wziął udział w jej nagraniu, ponieważ… akurat przypadkiem był w studiu!

Kolejna wokalistka, która ma już za sobą eurowizyjne doświadczenie – Ira Losco zajęła dla Malty drugie miejsce w 2002 roku. Artystka wkrótce wyda swój kolejny album. Ira jest jedną z faworytek w tym roku. Sama wokalistka ma zamiar jak najlepiej skupić się na przygotowaniu występu. Wokalistka w ostatnim czasie odwiedzał szkoły z kampanią przeciwko znęcaniu się. Dzięki koncertom promocyjnym mogła poznać innych uczestników Eurowizji. Dla młodych muzyków radzi aby byli sobą i cieszyli się każdą chwilą swojej kariery. Ira jest bardzo wspierana przez całą Maltę.

Jednym finalistą, który miał swoją próbę w ciągu pierwszych dwóch dni, był Frans ze SzwecjiDla reprezentanta gospodarzy hala, w której odbywa się Eurowizja, wygląda dość dziwnie. Co ciekawe, próby eurowizyjne nie przeszkadzają Fransowi… w chodzeniu do szkoły! Wokalista również pracuje nad nową płytą. Dla Fransa reprezentowanie swojego kraju jest honorem. Artysta porównywał swoją karierę obecną, do tej, którą miał w wieku siedmiu lat. Od tego czasu nauczył się wiele o muzyce, zaczął grać na kilku instrumentach. Frans chciał zaśpiewać piosenkę Come Together z reprezentantką Norwegii, Agnete, niestety jednak wokalistka nie udziela się ostatnio ze względu na problemy zdrowotne. Artysta jest wielkim fanem piłki nożnej, został zapytany o szanse reprezentacji Szwecji na nadchodzącym Euro. Ma on nadzieję, choć wie że szanse drużyny są słabe. Pierwszą eurowizyjną piosenką jaką pamięta, jest Worrying Kind (Szwecja 2007).

 

 

 

Photo: Patrycja Pajor (eurowizja.org)

4 KOMENTARZE

  1. Bardzo ciekawy i dobry artykuł. Co do Szwecji – wcale się nie dziwię, że piosenka Fransa jest wysoko u bukmacherów, gdyż na tle innych faktycznie się wyróżnia prostotą. Jeszcze parę słów odnośnie Siergieja – prywatnie bardzo sympatyczny człowiek, lubię jego piosenki i także mu życzę jak najlepiej. Nie ukrywam tego, że „You are the only one” jest jednym z moich faworytów do wygrania w Sztokholmie razem z Francją Szwecją, Armenią, Azerbejdżanem, Serbią, Ukrainą, Bułgarią, Chorwacją, Australią, Izraelem, Islandią, Macedonią, Bośnią oraz Czechami. Jeśli chodzi jeszcze o Rosję, to czekam na występ „live”, by wyrobić sobie ostateczne zdanie. Nie chciałbym, aby „pójście do przodu” w nowinkach technologicznych rosyjskiej prezentacji scenicznej było odebrane jako „parcie na szkło”, czy też „po trupach do celu” lub też „desperacja, by wygrać”. Gdyby prezentacja „live” pokazała przekombinowanie, to uważam, że winien w tym wszystkim nie będzie Łazariew, tylko sztab odpowiedzialny za przygotowanie występu. Niekoniecznie udziwnianie jest dobre. Co do piosenek, których wyjątkowo nie trawię, to będą Finlandia, Czarnogóra, San Marino, Albania, Gruzja, Belgia i Irlandia (niestety jest to potwornie nudne). Na plus natomiast jest u mnie Grecja. „Na żywo” może to fajnie wyglądać. Jedynie, czego tu nie lubię, to te wstawki hip-hopowe.
    I na koniec taka dygresja odnośnie Rumunii. Jaka by ta piosenka nie była, to uważam, że to, co EBU zrobiło, powinno było nastąpić po konkursie. To, naprawdę, nie jest wina wokalisty, że ma takiego niewypłacalnego nadawcę telewizyjnego z własnego kraju !!!

    • Zgadzam się z Tobą, jeśli występ będzie przekombinowany, to nie należy obwiniać Sergeya. Obawiam się, że to zasługa rosyjskiego sztabu, z Kirkorovem na czele. Nie wiem, dlaczego, ale uważam, że były mąż Pugaczowej tłamsi Lazareva i jest w tym sztabie jednostką dominującą, która jak powie, że mamy skakać na trampolinie, to trzeba skakać na trampolinie. Oglądałam godzinny program przedeurowizyjny na rosyjskim kanale i tam też pojawił się Kirkorov. Od razu sam stał się główną gwiazdą, zaczął mówić różne rzeczy, których Sergey wcale nie chciał ujawniać przed występem. Próbował mu delikatnie dać do zrozumienia, żeby zachował to w tajemnicy, a ten dalej swoje. Poza tym Kirkorov wywiera na Sergeyu ogromną presję, co widać na każdym kroku. Jego opowieści o tym, że Lazarev musi wygrać, w końcu teraz głosuje też Armenia i Azerbejdżan, a nie jak za jego czasów tych krajów w ogóle nie było w konkursie. Poza tym zanadto akcentuje pierwsze miejsce u bukmacherów. Lazarev zawsze podkreśla, że to nie ma znaczenia, że chce dać z siebie wszystko i to jest dla niego najważniejsze, a jak zostanie oceniony, to inna sprawa. Gdybym to ja była reprezentantką Rosji i miała obok siebie takiego Kirkorova, to chyba chodziłabym zestresowana. Mam wrażenie, że Sergey też jest bardzo zdenerwowany. Na pre-party w Moskwie myślałam, że Lazarev jest tak pobudzony, że ciągle patrzy się we wszystkie strony sali konferencyjnej, ale to samo powtarzało się później wielokrotnie. Jak Kirkorov zaczyna coś mówić o byciu faworytem, momentalnie pojawiają się te same gesty. Mam wrażenie, że niektórzy z rosyjskiego sztabu są gotowi zrobić wszystko, aby było Grand Prix, nawet gdyby oznaczało to przepuszczenie Sergeya przez maszynkę do mięsa. Jeśli nie wygra, to czuję, że będzie mu naprawdę ciężko to znieść, ponieważ odczuwa tak silną presję.

      Powstał długi wywód, ale musiałam podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Może jestem w błędzie, ale mam wrażenie, że Kirkorov ma ogromne parcie na szkło. Jemu na Eurowizji się nie powiodło, to teraz chce odnieść sukces jako autor muzyki i nie ma tutaj znaczenia, że może kogoś zniszczyć swoją presją.

      • Idalio, żaden długi wywód. Zgadzam się z Tobą w 200%. Ciekawie to opisałaś. Zresztą z przyjemnością się czyta wszystkie Twoje komentarze.
        Właśnie to obwieszczanie przez Kirkorova wszem i wobec, że Rosja jest faworytem i że chcą wygrać, jest chore. Powinien w ogóle nie wypowiadać się w ten sposób.
        Nie tak dawno bardzo podobał mi się występ Siergieja podczas jednego z odcinków rosyjskiej wersji „Tańca z gwizdami” – prostota, naturalność, fajny układ choreograficzny. Wiadomo, że Rosjanin dobrze przekazuje emocje. Tylko, jak tu podczas Eurowizji 2016 to zrobi, jeśli podczas występu będzie musiał leżeć na schodku, śpiewając, wchodząc po schodku i może jeszcze robiąc inne rzeczy ? Nie będzie wtedy szans na kontakt z widzami. Bo przecież Pan Kirkorov w prezentacji scenicznej postawi na zadziwienie Europy pomysłami technologicznymi. Tylko, gdzie w tym wszystkim będzie interakcja z widzami ? Nie można było wziąć na potrzeby ESC 2016 tego występu z „Tańca…..”, dodać coś lub zmienić, ale bez „efektu ubocznego” dla całej prezentacji ? Jaki by wynik nie osiągnęła Rosja, to i tak będę wracał bardzo często do „You are…..”. bo po prostu lubię ten utwór 🙂