Co roku konferencja prasowa, podczas której SVT prezentuje uczestników kolejnej edycji Melodifestivalen, wzbudza skrajne emocje wśród fanów i obserwatorów konkursu. Jedni zachwycają się debiutantami, inni krytykują powroty artystów, którzy lata świetności mają już za sobą. Jeszcze więcej kontrowersji wzbudzają niezliczone próby startów w szwedzkich preselekcjach ciągle tych samych nazwisk. Jak będzie w 2020 roku?

We wtorek poznaliśmy stawkę przyszłorocznego Melodifestivalen. Jak co roku wśród uczestników nie zabrakło zaskakujących powrotów oraz wciąż tych samych twarzy. Jednak 60. edycja Melfestu pod tym względem będzie naprawdę rekordowa. W stawce bowiem znajduje się jedynie 9 debiutantów – najmniej w historii. Pozostałe 19 piosenek wykonają artyści, którzy brali już wcześniej udział w szwedzkich preselekcjach. Co więcej, 15 z nich pojawiło się w selekcjach w ciągu ostatnich pięciu lat. Pozostali próbowali swoich sił w eliminacjach w bardzo odległych czasach.

Melodifestivalen 2020: znane twarze

Rekordzistką pod tym względem na pewno możemy ogłosić Mariette, która w szwedzkim maratonie weźmie udział już po raz czwarty od 2015 roku. Czy tym razem uda się jej sięgnąć po najwyższy stopień podium? Patrząc na rezultaty ostatnich finałów Melodifestivalen, które najczęściej wygrywali powracający uczestnicy, jest na to duża szansa.

Zaskakujące są również powroty do muzycznej rywalizacji Anny Bergendahl (Szwecja 2010, MF 2019) oraz Robina Bengtssona (Szwecja 2017, MF 2016). Zwłaszcza ta pierwsza zdążyła nas już przyzwyczaić do swojej opinii, że nie jest zainteresowana ponownym startem w Eurowizji. Miłym akcentem jest udział Felixa Sandmana (MF 2017, 2018), który po sukcesie w 2018 roku (2. miejsce w finale) wciąż znajduje się na fali wznoszącej. Analizując historyczne wybory Szwedów i opierając się jedynie na samym składzie osobowym stawki, to w nim właśnie upatrywałbym przyszłego zwycięzcy.

Melodifestivalen 2020: kompozytorska zmiana warty?

Jeżeli przyjrzymy się natomiast liście kompozytorów przyszłorocznej stawki Melodifestivalen, to nie sposób nie zauważyć braku kilku gorących nazwisk. Żadna z piosenek nie wyszła bowiem spod pióra Fredrika Kempe oraz Linnea’y i Joy’a Debów. Nie zabrakło natomiast prawdziwego weterana czyli Thomasa G:sona, który w 2020 roku będzie autorem lub współautorem aż czterech utworów.

Śladami preselekcji: Melodifestivalen. Hela Sveriges Fest

Oferowanie ciągle tych samych nazwisk na pewno może być na dłuższą metę dla większości widzów męczące. Jednak nie od dziś wiadomo, że spora część z nas lubi to, co wcześniej już widziała bądź słyszała. Dlatego, jak co roku, Melodifestivalen wciąż będzie cieszyło się ogromną popularnością wśród fanów i obserwatorów Eurowizji. Poza tym tak naprawdę w tym wszystkich chodzi o piosenki, a tych jeszcze nie znamy.