Czy możliwy jest powrót Monako do stawki konkursowej Konkursu Piosenki Eurowizji w 2015? Trwają nawet spekulacje nad potencjalnym reprezentantem państwa-miasta.

Według doniesień, krajowy nadawca publiczny TMC przeprowadził rozmowy z 18-letnim wokalistą Joshem Stanley’em, który swój pierwszy singiel, „The Good Life„, wydał w lipcu 2012 roku. Od tamtej pory ukazało się 12 jego utworów, w tym najgłośniejszy – „Evolution„, który na Youtube został odtworzony ponad 270 tysięcy razy. Sam zainteresowany na razie nie komentuje plotek.

Monako zadebiutowało w Konkursie Piosenki Eurowizji w 1959 roku, pierwszym reprezentantem został Jacques Pils. W 1971 roku kraj reprezentowała Séverine z utworem „Un banc, un arbre, une rue„, którym zapewniła nadawcy pierwsze (i jak na razie, ostatnie) zwycięstwo. Dziewięć lat później telewizja wycofała się z udziału w imprezie, powracając do stawki w 2004 roku. Niezadowalające wyniki, w tym m.in. przedostatnie miejsce w półfinale 50. Konkursu Piosenki Eurowizji w 2005 roku, spowodowały jednak, że kraj postanowił po raz kolejny zrezygnować z uczestnictwa, ostatni raz wysyłając swojego reprezentanta w 2006 roku.

https://www.youtube.com/watch?v=pGOHPY3xtmU

Źródło: EuroVoix, fot. Josh-Stanley.com

Poprzedni artykułOto laureaci ESC Radio Awards 2014
Następny artykułEcha niespodziewanego sukcesu
Sergiusz Królak
Udziałem Polski w Konkursie Piosenki Eurowizji żyję dosłownie od urodzenia, ponieważ Edyta Górniak stanęła na dublińskiej scenie trzy dni po moich narodzinach. Chociaż konkurs uważnie śledzę od 2011 roku, moje pierwsze wspomnienia sięgają 2003 roku. W OGAE Polska jestem od 2015 roku, od razu dołączyłem też do redakcji Eurowizja.org. Jestem wice-naczelnym ds. szybkiego reagowania, zajmuję się również artykułami na temat Polski i Wielkiej Brytanii. Do swoich ulubionych utworów z Eurowizji zaliczam zarówno te ambitniejsze („Neka mi ne svane” Danijeli Martinović, „Love or Leave” grupy 4Fun czy „Play” Jüriego Pootsmanna), jak i te bardziej imprezowe („Glorious” grupy Cascada czy „Jestem” Magdaleny Tul).

2 KOMENTARZE

  1. Jeszcze małe uzupełnienie. Tak w sumie, to oprócz Rosji to kto miałby zrezygnować, chyba tylko Białoruś. Ukraina pewnie zostanie, no tam, z tego co wiem, wprawdzie nie ma raczej jakiejś wielkiej tolerancji dla środowisk LGBT czy osób w stylu Conchity (no chyba, że się mylę?), ale ponieważ Ukraina podlizuje się obecnie Zachodowi, to raczej nie zrezygnuje z ESC ;). Kraje Kaukazu… też zostaną (nie kochają tam Conchity, ale ogólnie ESC kochają bardzo :)). No i chyba nie ma więcej możliwości, aby jakaś większa ilość krajów poszła pod tym względem za Rosją. No chyba, że kraje bałkańskie… ale w ich przypadku, jeśli np. taka Chorwacja nie wróci, to z innych powodów, niż Conchita. Wątpliwości mam tu jedynie w przypadku Serbii… choć i ona raczej dąży do Europy, więc… W każdym razie, w najgorszym przypadku, ubędą (z powodu Conchity) tylko dwa kraje, Rosja i Białoruś, czyli bez problemu będzie można uzupełnić ten brak np. takimi Czechami i Słowacją, Monako właśnie, Liechtenstein, może Luksemburg, a nawet i Maroko, Liban… :). Gorzej ze składką rosyjską, chyba nie jest mała… ale mimo wszystko pewnie udałoby się uzupełnić ten brak. Ale tak czy siak, raczej nie dojdzie do rezygnacji Rosji i Białorusi… czy ktoś w ogóle sobie wyobraża rezygnację Rosji z Eurowizji? Nawet z powodu Conchity? :). No chyba, że Austriacy dadzą Conchitę jako prowadzącą, ale pewnie nie, aby nie drażnić dodatkowo Rosji i Białorusi :).

  2. To fajnie, że jest szansa na powrót Monako. Właściwie to trudno powiedzieć, jakiej piosenki można się spodziewać po tym kraju (dla kontrastu – np. po takim Azerbejdżanie, Włochach czy Hiszpanii to mniej więcej wiadomo, co zobaczymy i usłyszymy na Eurowizji ;)). Myślę, że Monako powinno postawić na jakiś jak najbardziej oryginalny gatunek muzyczny – to by pomogło im w wyróżnieniu się, co by było bardzo ważne dla tego kraju. Mogłoby to być coś takiego, co wysłała w tym roku Holandia, Polska (oczywiście nie dokładnie takie coś ;)), Grecja… albo też coś w stylu Loreen lub Lordi. Gatunki muzyczne wymienionych przeze mnie eurowizyjnych krajów z danych lat są oczywiście mniej lub bardziej oryginalne, ale tak czy siak są oryginalne jak na Eurowizję.

    Skoro to będzie Eurowizja jubileuszowa, 60-ta, no to może EBU pozwoli w końcu zadebiutować Liechtensteinowi. Przyda się kolejna 12-tka dla jakiegoś zachodniego kraju (Niemcy, Austria i Szwajcaria miałyby największe szanse na tą 12-tkę, oczywiście ;)). Chociaż z drugiej strony, Liechtenstein nie jest dużym państwem, no i trudno powiedzieć, jak tamtejsze społeczeństwo by zagłosowało (o ile w ogóle byłby televoting), a tym bardziej jury. Język niemiecki w którejś z Eurowizyjnych piosenek zwiększyłby szansę na taką 12-tkę :). Tak czy siak, wcześniej czy później dojdzie do debiutu tego kraju… ale właśnie świetnie pasowałoby to na 60-tej, jubileuszowej Eurowizji.

    Powrót Luksemburga byłby już bardziej skomplikowaną sprawą. Ale nie można tego wykluczyć zupełnie, nawet i na ESC 2015, no bo kto wie, jak się skończą rozmowy EBU z różnymi krajami… na pewno EBU będzie bardzo zależeć, aby było jak najwięcej krajów – w końcu to Eurowizja jubileuszowa. A jeszcze wisi nad Eurowizją groźba rezygnacji Rosji (i być może szeregu innych wschodnich krajów). Chociaż myślę, że to tylko takie gadanie, raczej Rosja (i te inne kraje) nie zrezygnują… Eurowizja jest jednak dla nich zbyt ważna, żeby to poświęcać nawet z powodu takich dla nich straaaasznie ważnych spraw obyczajowych :)… a z drugiej strony, telewizja austriacka być może postanowi dodatkowo nie drażnić tych krajów (choć być może wpłynie na to EBU) i nie da Conchity Wurst jako prowadzącej… a także być może jako podawającej punkty… wystarczy, że tylko zaśpiewa swoją piosenkę i to być może te wschodnie kraje jeszcze zaakceptują :). A to, że zrobią swój własny konkurs, taką Euroazjowizję (kontynuację Interwizji być może?), promującą zdrowe, normalne wartości rodzinne (cokolwiek miałoby to znaczyć :)) :), to już inna sprawa. Pomijając wszystkie obyczajowe sprawy, ten konkurs będzie być może bardzo ciekawy pod względem muzycznym. No ale nie sądzę, aby doszło do rezygnacji krajów wschodnich, choćby dlatego, że będą chcieli pokazać ten kontrast… festiwal gejów i lezbijek 😉 kontra festiwal hetero prawych rodzin :D. No ale mimo wszystko nic nie jest wykluczone w 100% i EBU będzie się zapewne tego obawiać, dlatego sądzę, że intensywnie będzie namawiać wszystkie kraje, jakie tylko się da, aby tylko zapełnić ten ubytek wschodnich krajów, żeby się udało uzbierać chociaż tyle krajów, aby w ogóle był sens organizować DWA półfinały (tegoroczna ilość krajów to jest moim zdaniem jakieś w miarę rozsądne minimum w tej kwestii). Jest możliwość, aby namówić Czechy i Słowację (sąsiedztwo Austrii jest tu dodatkowym argumentem, a jeśli ESC będzie w Wiedniu, co jest bardzo prawdopodobne, no to prawie po sąsiedzku ze słowacką Bratysławą). Ponieważ EBU będzie bardzo zależało na namówieniu jak największej liczby krajów, to myślę, że będzie bardzo skłonna iść na ustępstwa np. w kwestii składek członkowskich na ESC 2015, już nie mówiąc o różnych terminach zgłoszeń, itp. Czyli ostatnie potwierdzenia uczestnictw mogą się zdarzyć nawet końcem stycznia 2015 r. Szkocja (jeśli się wybije na niepodległość) będzie mogła być na ESC chyba mega najwcześniej w 2016 r. Co tam jeszcze… oczywiście powroty krajów bałkańskich będą bardzo pożądane. Może nawet Maroko, Liban… zobaczymy. Ciekawe, czy jeśli dojdzie jednak do rezygnacji wschodnich krajów (co jest jednak wg mnie bardzo mało prawdopodobne tak naprawdę), to czy Kazachstan nadal będzie dążył do ESC… pewnie nie. No i oczywiście przy tym wszystkim nie powinno już dochodzić do jakichś rezygnacji. Myślę, że po tym mimo wszystko pomyślnym eurowizyjnie dla Polski roku, raczej nie mamy się co obawiać o uczestnictwo Polski w ESC 2015… proponowałbym np. Agnieszkę Chylińską… a inne kraje, które uczestniczyły w tym roku, nie mają chyba jakichś wielkich powodów do rezygnacji (no chyba, że finanse, no ale kryzys ekonomiczny podobno się kończy, więc… :)).