Monika Kuszyńska, 23 innych artystów tegorocznej Eurowizji oraz goście specjalni zapewnili sporą dawkę pozytywnych emocji podczas corocznej imprezy Eurovision in Concert odbywającej się w Amsterdamie. Byliśmy tam, by zdać Wam relację!

Amsterdam był gospodarzem Eurovision in Concert po raz 7. Impreza na stałe wpisała się w kalendarz imprez przedeurowizyjnych, co roku skupiając rzesze fanów. Profesjonalna organizacja, znakomicie przygotowani dowcipni prowadzący oraz brak jakiejkolwiek presji wywieranej na muzykach sprawiły, że zarówno zgromadzona w klubie Melkweg publiczność, jak również eurowizyjni artyści, bawili się doskonale.

Punktualnie o 20:30 show otworzyła prowadząca imprezę Edsilia Rombley, śpiewając piosenkę Hemel En Aarde, którą w 1998 wywalczyła dla Holandii 4. pozycję. Po występie dołączył do niej Cornald Maas i wspólnie powitali publiczność. Po krótkiej i zabawnej mowie otwierającej – a dobry humor nie opuszczał prowadzących przez cały wieczór – zapowiedzieli występ pierwszej eurowizyjnej wokalistki, którą była Monika Kuszyńska. Nasza reprezentantka została bardzo ciepło przyjęta i znakomicie poradziła sobie wokalnie. Widząc powiewającą polską flagę, trzymaną przez reprezentację OGAE Polska, ciepło uśmiechnęła się podczas występu, co widać na naszym amatorskim nagraniu:

Tego wieczora wzruszeń i uniesień, jak również doskonałej zabawy, było jeszcze wiele. Na scenie pojawili się reprezentanci 23 innych państw, m.in. Serbii, Albanii czy Białorusi. Nie obyło się bez małych wpadek. Prowadzący poprosili o nieskazitelną ciszę podczas występu Johna Karayiannisa z Cypru, który miał zaśpiewać a cappella. Choć taka forma prezentacji rzeczywiście mogła zapewnić niesamowity odbiór One Thing I Should Have Done, to jednak piosenka została zaśpiewana przy zwyczajnym udziale akompaniamentu.

Ogromne uznanie zgromadzonych podczas koncertu fanów Eurowizji zdobyli Electro Velvet z Wielkiej Brytanii, Måns Zelmerlöw ze Szwecji, Elnur Huseynov z Azerbejdżanu, Bojana Stamenov z Serbii oraz oczywiście Holanderka, Trintije Oosterhuis. Znakomicie na żywo wypadli Guy Sebastian z Australii oraz Mørland & Debrah Scarlett z Norwegii, ale ku swojemu zaskoczeniu największy aplauz publiczności otrzymała Lisa Angell z Francji. Nie potrafiła ukryć radości, gdy publiczność razem z nią śpiewała refren N’oubliez Pas ani wzruszenia, gdy gromkie brawa nie ustawały nawet po jej zejściu ze sceny. Rzeczywiście, zaśpiewała brawurowo – czy wróży to wysoką lokatę podczas finału Eurowizji w maju?

Na zakończenie koncertu na scenie pojawił się żeński duet Bobbysocks. Panie przypomniały utwór La Det Swinge, który 30 lat temu dał Norwegii zwycięstwo, ale zaśpiewały też kilka innych kompozycji. Mówiły, że często spotykają się z ciepłym przyjęciem publiczności, ale jednocześnie zapewniły, że nie ma tak wspaniałej publiczności jak ta, tworzona przez fanów Eurowizji!

Źródła: inf. wł., fot.: Charlie, eurovisioninconcert.nl, eurovision.tv, video: Charlie

Poprzedni artykułMonika Kuszyńska zdradziła szczegóły występu na Eurowizji!
Następny artykułThe Makemakes w rozmowie dla Eurowizja.org
Przemysław Jóźwik
Niepoprawny optymista, który nie potrafi żyć bez muzyki. Gust muzyczny mam tak różnorodny jak cała Eurowizja: od Britney Spears i Michaela Jacksona, przez Nirvanę, po Die Antwoord. Wśród polskich artystów najbardziej cenię Nosowską i Peszek. Otwarty na ludzi, przeciwny wszelkim formom przemocy, tolerancyjny i wyrozumiały. Lubię otaczać się znajomymi, ale doceniam też chwile samotności, które potrafię konstruktywnie wypełnić. Moja rodzina to ukochany Bartuś i dwa przeurocze kociaki, Renio i Soksik. Nie dostałem się na dziennikarstwo (nie wiedziałem m,in. jak się wabił pies Waldorffa), więc zostałem fizykiem. W 2017 obroniłem doktorat pisząc o dyslokacjach krawędziowych w kryształach i obecnie przebywam na stażu w Lizbonie. Od 1996 tworzę własną listę przebojów, którą kiedyś zainteresowało się nawet MTV. Eksponencjalny system liczenia punktów stosuję już od kilku lat do tworzenia rocznych rankingów mojej listy. W oparciu o model eksponencjalny także EBU postanowiła liczyć punkty od jury podczas Eurowizji. Brawo EBU :) W OGAE jestem od 2009, do redakcji eurowizja.org dołączyłem nieco później, pewnie z powodu niespełnionych aspiracji dziennikarskich. Należę do zespołów opiekujących się Wielką Brytanią, Irlandią i Portugalią, a ponadto także eurowizyjną historią i statystykami. Moje ulubione eurowizyjne piosenki to Il Volo (Włochy 2015), Freaky Fortune feat. RiskyKidd (Grecja 2014), Jemini (UK 2003), Katrina and The Waves (UK 1997), Karoline Krüger (Norwegia 1988)...

6 KOMENTARZE

  1. Takie występy liczą się tylko dla fanów Eurowizji, przeciętny widz nie ma pojęcia, o koncertach w Amsterdamie, czy Londynie, więc nagłośnienie i światło są tak istotne jak zeszłoroczny śnieg. Istotne są wstępy w telewizjach państwowych, podczas programów rozrywkowych i oczywiście to co będzie w Wiedniu.

    • Może Cię tym zdziwię, ale wiele fanów Eurowizji już na tym etapie wybiera swoich faworytów, właśnie na podstawie tych występów. Poza tym skoro uważasz, że nagłośnienie, oświetlenie i ogólnie oprawa na tych imprezach nie jest ważna, to po co w ogóle się fatygować na te promocje? Albo dajemy z siebie wszystko, żeby ludziom szczena opadła, albo dajemy sobie spokój i nastawiamy się na Wiedeń.

      • Tylko, że fani zwracają uwagę przede wszystkim na wokal, a nie na oświetlenie podczas kameralnego koncertu w klubie! Przeceniasz możliwości techniczne takiej imprezy. To nie reprezentanci odpowiadają za oświetlenie, tylko organizatorzy koncertu. Monika przyjechała tam, by zaśpiewać, a nie robić show, które we wspomnianych wyżej warunkach (koncert w słabo oświetlonej sali bez szczególnego wyposażenia technicznego) i przy takiej piosence (spokojna ballada) raczej mijałoby się z celem. Takie detale jak światło i praca kamery będą ważne, ale dopiero w Wiedniu, gdzie reprezentanci będą mieli szczegółowo zaplanowane występy). Dla mnie to szukanie dziury w całym, może jeszcze szkoda, że nie miała tancerzy dookoła jak Romanyuta, albo baletu jak Lidka w Moskwie? 😉

  2. według mnie największym problemem Moniki na tych wszystkich imprezach jest nagłośnienie. Nerwy też, ale to swoją drogą. Ludzie odpowiedzialni za występy Moniki powinni znać różnicę między superprodukcją TV a imprezą w zatłoczonym i gwarnym klubie. Przygłośnić Monikę, dać jej więcej reverbu w ostatnim refrenie, który jest gwoździem programu. Monika swoją drogą też mogłaby w tym ostatnim fragmencie pokazać pazura. Delikatność może będzie działać w TV, kiedy każdy dźwięk będzie faktycznie wspaniale słyszalny, ale na pewno nie w klubie.
    Podsumowując: ludzie zaczynają przekreślać szansę Moniki, ale wg mnie ma ona wciąż szansę na TOP10 w finale. Jeśli zaskoczy nas stagingiem, przywiąże wagę do oświetlenia (bo w Amsterdamie oświetlenie było tragedią, każdy kraj coś wymyślił, tylko my nie), pokaże tę siłę i nie zamknie się w sobie. Bo osobowość ma, i to wspaniałą! Wszyscy to przyznają, niezależnie od odbioru piosenki.

  3. To jest, jak dla mnie, najlepsze wykonanie „In the name of love” z tych, co były do tej pory. Oczywiście, można by coś tam jeszcze pewnie poprawić, ale to dobrze, że pani Monika śpiewa ten utwór coraz lepiej. W Wiedniu powinno już być bardzo dobrze.

    W piosenkę francuską wierzyłem od samego początku. Wprawdzie ostatnio spadła trochę w moim rankingu, ale wyłącznie dlatego, że w międzyczasie pojawiło się sporo nowych utworów, z których kilka zostało nawet moimi głównymi faworytami 🙂 . Ale to wykonanie z koncertu w Amsterdamie rzeczywiście jest nieziemskie, i nie miałbym nic przeciwko zwycięstwu Francji w całym konkursie (zresztą nigdy – w tym roku – nie miałem). Myślę, że Francja ma szansę na sporo głosów przede wszystkim od jury, ale także i od widzów, dla których utwór może się wyróżnić z tłumu ballad choćby nawet (oprócz jakości śpiewu na żywo) także pięknym językiem francuskim. Pod względem czystości wykonania, wśród głosów żeńskich, Francuzka może śmiało konkurować z Rosjanką, o ile jej już nie przewyższa (oceniam wyłącznie powyższe wykonanie Lisy Angell, oraz znane mi już występy Poliny Gagariny, a na samej Eurowizji to zobaczymy, jak będzie 🙂 ).