Marija Serifovic na scenie eurowizyjnej w Helsinkach w 2007 roku (fot: wikipedia.rs)

Serbowie obchodzą swój Dzień Państwowości przez dwa dni – 15 i 16 lutego. Ta pierwsza data upamiętnia wybuch pierwszego serbskiego powstania przeciw Turkom w 1804 roku, a także Sretenje, czyli uchwalenie pierwszej oficjalnej serbskiej konstytucji w Kragujevcu w 1835 roku. Z tej okazji warto przyjrzeć się występom tego kraju na Eurowizji.

Federacja Jugosławii

Podczas regularnego uczestnictwa jedynego komunistycznego państwa w stawce Eurowizji, wykonawcy z Serbii pojawili się w konkursie 4 razy. Korni Grupa w 1974 roku stanęła na jednej scenie z ABBĄ, 8 lat później Aska śpiewała swoje Halo, halo. Najbardziej charakterystycznym występem jest jednak niewątpliwie Brazil Bebi Dol (1991, rok po organizacji Konkursu w Zagrzebiu). Była ona i nadal pozostaje jedną z najbardziej ekscentrycznych, barwnych (mniej lub bardziej) postaci w serbskim show-biznesie. Miesiąc po tej Eurowizji niepodległość ogłosiły Słowenia i Chorwacja, i cały region pogrążył się w głębokim konflikcie. Serbia jako spadkobierczyni Jugosławii pod taką nazwą wystawiła na konkurs jeszcze Extra Nenę w 1992 roku, by następnie opuścić muzyczne zawody na długie lata, z powodu ogólnego międzynarodowego wykluczenia i długotrwałych działań zbrojnych. Skupiając się jednak na muzyce – Brazil i Ljubim te pesmama są do dziś ogromnymi przebojami w regionie.

Jak powracać, to tylko z ogromnym sukcesem!

W 2004 roku EBU ponownie przyjęła do rodziny również Serbię pozostającą w federacji z Czarnogórą. Przez 3 lata kraje organizowały swoje finały narodowe, a najlepsi z nich trafiali do trzeciego, wyłaniającego konkursu selekcyjnego. Podczas konkursu Eurowizji w Stambule po raz pierwszy wprowadzono etap półfinałowy, który został wygrany przez nikogo innego jak Željka Joksimovicia

Jego hit Lane moje w finałowej rozgrywce musiał ustąpić jednak dzikim tańcom ukraińskiej Rusłany (ale umówmy się, że głównie dzięki temu, że w finale do głosu doszedł televoting m.in. z Polski i Rosji, obdarowywując Ukrainę 12-tkami). Kolejny rok przyniósł odmianę w wystawieniu czarnogórskiej reprezentacji No Name. I wszystko wydawałoby się pięknie, gdyby nie mające miejsce w 2006 roku referendum i proklamowanie niepodległości Czarnogóry. Zanim to ostatecznie nastąpiło, spięcia w kraju idealnie zobrazowała Beovizija 2006, w której finale czarnogórscy jurorzy bez skrępowania pozostawiali bez punktów w głosowaniu serbskich faworytów, duet Flamingosi z Luisem. Ostatecznie pomimo ich ogromnej przewagi w głosowaniu widzów, zwycięzcami koncertu ponownie została grupa No Name, lecz gwizdy i okrzyki publiczności oraz totalny chaos w arenie miał finał w ponownym wybrzmeniu piosenki Ludi letnji ples – równie ogromnego przeboju po dziś dzień.

Lecz to pierwsze kroki niepodległej i samodzielnej Serbii przyniosły najjaśniejszy okres w eurowizyjnej historii państwa. Podczas Konkursu Piosenki Eurowizji 2007 w Helsinkach, Marija Šerifović i jej Molitva nie pozostawiły żadnego pola konkurencji. Dzięki temu zwycięstwu, Belgrad (o zgrozo mający kolejny problem – kosowski) mógł zostać gospodarzem Konkursu w maju 2008 roku. Podczas niego przepiękny, etniczny utwór Oro Jeleny Tomasević był przez wielu typowany do powtórzenia triumfu, ale rywalizację skończył na wysokim, szóstym miejscu.

Prezentowanie Europie prawdziwych, bałkańskich brzmień to ich atut

Serbia jest jednym z nielicznych krajów Europy, stawiających z reguły na piosenki wykonywane w języku narodowym. Odstępstwem od tej prawidłowości były jedynie 3 lata eksperymentu z językiem angielskim w latach 2015-2017, a był to też okres największej dominacji utworów anglojęzycznych dla Konkursu. W ciągu ostatnich 2 lat konsekwentnie stawia się na reaktywowany po około 10 latach proces selekcyjny Beovizijacharakteryzujący się udziałem głównie gwiazd nie z pierwszej półki. Festiwal ten stawia przede wszystkim na mnogość lokalnych i tradycyjnych brzmień, będąc swoistym przekrojem trendów i muzycznych upodobań Serbów. Po organizacji konkursu w Belgradzie kraj jeżeli już odpadał w półfinale, to jedynie będąc o włos od ostatniego kwalifikującego miejsca. Największymi suckesami ostatniego dziesięciolecia były występy Željka Joksimovicia w 2012 roku (3. miejsce) i Bojany Stamenov w 2015 roku (10. miejsce).

Serbom i ich ojczyźnie wszystkiego dobrego z okazji ich narodowego święta!

Źródło: własne, eurovision.tv