Wyrzucenie Rumunii ze stawki konkursowej na trzy tygodnie przed finałem Eurowizji to zdecydowanie sytuacja wyjątkowa. Długa historia Konkursu Piosenki Eurowizji pamięta jednak momenty, w których lista uczestników niespodziewanie się zmieniała, a wybrane piosenki były odrzucane.

Po raz pierwszy w historii doszło do tak późnej dyskwalifikacji kraju, który był gotowy wystartować w Konkursie Piosenki Eurowizji. To smutny dzień dla Ovidiu Antona, który dopiero za piątym razem wygrał preselekcje narodowe i otrzymał prawo występu w konkursie. Fani Eurowizji w Rumunii też mają ogromny powód do smutku – nie dość, że ich kraj został wykluczony z konkursu i zapewne prędko do niego nie wróci, to nadawca TVR nie będzie miał prawa transmitowania show. W historii Eurowizji znaleźć możemy momenty dramatyczne, kiedy to stawka konkursowa kurczyła się z różnych powodów, a wykonawcy wybrani na reprezentantów nie mieli szansy walki o Grand Prix.

W 1973 roku Malta miała po raz trzeci wystartować w konkursie i przyznano jej nawet szóstą pozycję startową, pomiędzy Norwegią a Monako. Telewizja TVM wycofała się jednak z rywalizacji przed ostatecznym terminem wyboru reprezentanta.

Eurowizja 1974 organizowana w Brighton miała mieć 19 uczestników, a Francję reprezentować miała Danièle Graule (znana jako Dani) z utworem „La vie à vingt-cinq ans”. Wokalistka otrzymała 14. pozycję startową, pomiędzy Irlandią a Niemcami. Niestety, na cztery dni przed finałem Eurowizji zmarł prezydent Francji – Georges Pompidou i z uwagi na żałobę narodową, telewizja narodowa, ówczesna ORTF zdecydowała o wycofaniu się z uczestnictwa w konkursie. Drugim powodem braku udziału był fakt, że pogrzeb Pompidou zaplanowano na 6 kwietnia, czyli w dzień finału ESC 1974. W momencie, gdy utwór francuski miał być zaprezentowany na scenie, kamery pokazały Dani siedzącą wśród publiczności konkursu. Z powodu pogrzebu prezydenta Pompidou do Brighton nie dojechała zwyciężczyni poprzedniej Eurowizji – Anne-Marie David, która pierwotnie miała się pojawić na scenie by wręczyć Grand Prix laureatowi głosowania. Poniżej utwór Francji przygotowany na Eurowizję 1974:

Kolejnym uczestnikiem tej Eurowizji miała być Malta, która już drugi raz narobiła organizatorom problemów wycofując się w ostatniej chwili. W odróżnieniu od 1973, tym razem wyspiarze mieli już swojego reprezentanta i był to Enzo Guzman z „Paċi Fid Dinja”. Nadawca zrezygnował z walki o Grand Prix, nie podając żadnych powodów swojej decyzji. Jak brzmiał utwór, którego Malta nie zaprezentowała Europie? Sprawdźcie poniżej:

Enzo może być uznany za najbardziej pechowego kandydata na Eurowizję, gdyż miał reprezentować Maltę także w 1976 roku, tym razem z utworem „Sing Your Song, Country Boy”. Niestety, telewizja maltańska znów okazała się nieprzewidywalna i wycofała się z udziału w konkursie. Oczywiście powodów nie podała…

Rok 1976 to także planowany debiut Liechtensteinu. Ten mały kraj zdecydował, że na Eurowizję do Hagi wyśle wokalistkę Biggi Bachman z utworem „Little Cowboy”. Okazało się jednak, że Liechtenstein nie miał telewizji publicznej, w związku z tym nie miał prawa udziału w konkursie. Biggi spróbowała dostać się na Eurowizję w 1979 roku poprzez udział w selekcjach Szwajcarii, jednak jej utwór „Musik, Musik” zajął jedynie szóste miejsce. Na tym kariera tej szlagierowej wokalistki się skończyła, a Liechtenstein do tej pory nie ma możliwości pojawienia się na Eurowizji.

Rok później do debiutu szykował się pierwszy kraj arabski – Tunezja. Nie wiemy, czy reprezentant był już wybrany, ale pewne jest, że kraj miał się zaprezentować jako czwarty, pomiędzy Holandią i Austrią. Nie do końca wiadomo dlaczego nadawca RTT zdecydował się zrezygnować z debiutu. Nieoficjalnie mówi się, że Tunezja nie chciała rywalizować z Izraelem.

Zawirowania polityczne spowodowały też zmiany w stawce konkursowej Eurowizji 1979. Turcja, która miała wystąpić jako jedenasta, wybrała do Jerozolimy Marię Ritę Epik i zespół 21. Peron z utworem „Seviyorum”. Sprzeciwiły się temu kraje arabskie, które mocno zbeształy Turków za pomysł udziału w Eurowizji organizowanej przez Izrael. Nadawca turecki ugiął się pod ich żądaniami i zrezygnował z uczestnictwa by nie drażnić „muzułmańskich braci”. Turcja pojawiła się na Eurowizji w Izraelu dopiero 20 lat później. Warto dodać, że Izrael wygrał Eurowizję organizowaną w Jerozolimie, ale wycofał się z organizacji i udziału rok później gdyż data finału pokrywała się z Dniem Pamięci. Konkurs trafił do Hagi, a z absencji Izraela skorzystało Maroko, które zadebiutowało wtedy na Eurowizji.

Kolejną piosenką, która miała wybrzmieć na eurowizyjnej scenie, była „Sarantapente Kopelies” Themisa Adamantidisa z Grecji. Kraj miał rywalizować z drugiej pozycji startowej, jednak nadawca ERT niespodziewanie zrezygnował z uczestnictwa na parę tygodni przed finałem w Harrogate. Nieoficjalnym powodem odwołania startu były oskarżenia o plagiat.

W 1985 roku z konkursu wycofała się Jugosławia, którą reprezentować miał duet złożony z Zoricy Kondzy i Josipa Gendy. Ich utwór „Pokora” nie został wykonany na Eurowizji ze względu na rocznicę śmierci Josipa Broza Tity, która przypadła w dniu organizacji finału konkursu w Goteborgu.

Rok później bohaterką zamieszania znów była Grecja. Reprezentantką kraju miała być Polina Paraskevi Misailidou z utworem „Wagon-lit”, ale nie dane jej było pojawić się na scenie (numer startowy: 18.) bo nadawcy ERT nie spodobało się, że finał ESC w Bergen organizowany jest w Wielką Sobotę. Sama wokalistka twierdziła z kolei, że do wycofania się doszło ze względów politycznych.

W 1988 roku w Eurowizji nie wziął udziału Cypr, chociaż reprezentantem wyspy miał być Yiannis Dimitrou z „Thimame”. Co się okazało? Nikt nie zauważył, że wokalista z tym samym utworem startował w preselekcjach cypryjskich cztery lata wcześniej. Co ciekawe, zajął wtedy jedynie 3. miejsce. Przypadek Yiannisa był złamaniem zarówno reguł selekcji narodowych jak i samej Eurowizji, a ponieważ było już za późno na zmianę utworu, kraj musiał się wycofać. Yiannis miał wystąpić na ESC w Dublinie jako drugi, a informacje o nim znalazły się w materiałach promujących konkurs.

Po raz trzeci zwracamy uwagę na Maltę, która w 1990 roku miała być reprezentowana przez zwyciężczynię selekcji narodowych – Maryrosę Mallię z „Our Little World of Yesterday”. Kraj nie mógł jednak wystartować (i powrócić po latach przerwy) ze względu na…brak miejsca w stawce konkursowej. EBU uznało, że podczas Eurowizji w Zagrzebiu udział mogą brać tylko 22 kraje.

Tragiczny rozpad Jugosławii oraz uzyskanie niepodległości przez kraje Związku Radzieckiego spowodowały, że do drzwi Eurowizji zapukało sporo nowych państw. Ze względu na limity zdecydowano, że w 1993 zadebiutować będą mogł jedynie trzy „nowe” państwa z tej części Europy. Zorganizowano więc rundę kwalifikacyjną, którą pomyślnie przeszły Słowenia, Chorwacja oraz Bośnia i Hercegowina. Estonia, Węgry, Rumunia i Słowacja nie otrzymały prawa do debiutu. Ich utwory znajdziecie poniżej:

https://www.youtube.com/watch?v=GgA0bn9V2ho

Rosnące zainteresowanie udziałem w Eurowizji było tłumione przez limit uczestników w finale konkursu. EBU próbowało różnych sposób by odsuwać niektóre kraje, jednocześnie dając szansę na start innym. W 1996 zdecydowano się wybrać najlepsze piosenki organizując swoisty „półfinał”, podczas którego specjalna komisja oceniała wersje audio piosenek. Odrzucono w ten sposób propozycje z Danii, Macedonii (która miała wtedy zadebiutować), Węgier, Izraela, Rumunii, Rosji i Niemiec, dla których 1996 był jedynym rokiem, w którym ten kraj nie startował w finale show. Przypomnijmy sobie odrzucony utwór Macedonii – reprezentantką była Kaliopi.

Na Eurowizję 1998 Rosjanie chcieli wybrać reprezentanta wewnętrznie, jednak organizatorzy selekcji zapomnieli, że w powodu poprzednich słabych wyników, kraj nie będzie miał prawa udziału w konkursie. Nieoficjalnie mówi się, że do Birmingham jechać miała Tatyana Ovsienko z „Solntse moyo”. W związku z brakiem udziału Rosji w Eurowizji telewizja Channel One nie transmitowała konkursu, jednak władze stacji spodziewały się, że show pokaże kanał Russia-1, który jednak tego nie zrobił. Nie dogadali się…

W 2003 roku swój debiut zaliczyć chciały aż trzy nowe kraje – Serbia i Czarnogóra, Albania oraz Białoruś. Nie miały jednak takiej możliwości ze względu na ograniczoną ilość uczestników konkursu. Wszystkie trzy pojawiły się w konkursie rok później, gdy wprowadzono rundę półfinałową. Gdyby Albania miała jednak prawo wysłania reprezentanta do Rygi, postawiłaby na Mirę Konci i utwór „Brenda vehtes me merr”.

Rok 2005 miał być przełomowy ze względu na udział Libanu. Reprezentantką kraju została Aline Lahoud z francuskojęzyczną balladą „Quand tout s’enfuit”. Doszło jednak do skandalu, ponieważ telewizja libańska opulikowała na swojej stronie listę uczestników Eurowizji 2005 w Kijowie pomijając Izrael. Tele Liban z góry uznał, że występu Shiri Maimon nie pokaże, gdyż prawo libańskie zakazuje publikowania czegokolwiek, co pochodzi z wrogiego Izraela. Takie działania nie spodobały się EBU, która zażądała od Libanu deklaracji, że półfinał i finał Eurowizji pokaże bez żadnej cenzury. Libańczycy nie mogli dać takiej gwarancji, zostali więc z Eurowizji wyrzuceni i do tej pory nie odważyli się wrócić.

Skandal z 2006 roku wielu fanów już na pewno pamięta. Serbia i Czarnogóra (funkcjonujące wtedy jako jedno państwo) zakończyły wspólne preselekcje narodowe wielką awanturą. Serbowie zarzucili Czarnogórcom stronniczość ich jurorów, Czarnogórcy czuli się oburzeni tym, że ktoś śmie kwestionować „sprawiedliwe” wyniki preselekcji narodowych. Interweniować musiały EBU jak i JRT, organizacja mająca koordynować działania nadawcy serbskiego RTS i czarnogórskiego RTCG. Nie udało się dojść do porozumienia, więc kraj nie wziął udziału w Eurowizji, zachowując jednak prawo do głosowania. Serbowie chcieli do Aten wysłać „Ludi letnji ples” grupy Flamingosi i Luisa, z kolei Czarnogórcy liczyli na ponowny udział formacji No Name, tym razem z „Moja ljubavi”. Na całym zamieszaniu skorzystała Severina z Chorwacji, która zajęła gwarantowane miejsce w finale Eurowizji 2006 w Atenach bo przysługiwało ono Serbii i Czarnogórze. Zaraz po konkursie Czarnogórcy w referendum zdecydowali o odłączeniu się od Serbii, z kolei Serbowie podczas podawania punktów zapowiedzieli, że za rok wyślą najlepszą piosenkę i słowa dotrzymali, wygrywając konkurs w 2007 roku.

Pojawienie się krajów kaukaskich wprowadziło świat Eurowizji w zupełnie nowe konflikty. W 2009 roku preselekcje gruzińskie wygrał zespół Stefane & 3G z utworem „We don’t wanna put in”, co od razu uznano za prowokację skierowaną w Władimira Putina i wojującą wtedy z Gruzją Rosję. Europejska Unia Nadawców nakazała Gruzinom zmianę utworu, na co nadawa GBP nie chciał się zgodzić. Postanowiono się wycofać, chociaż utwór zdobył w Europie sporą popularność (formacja była nawet gościem „Dzień Dobry TVN” w Polsce). W ramach protestu Gruzja zorganizowała „Alterwizję” w Tbilisi.

Przypadek Rumunii na pewno jeszcze długo będzie komentowany, a fani z pewnością żałować będą wokalisty Ovidiu Antona, który sam przyznał, że czuje się przegrany, bo nie miał nawet szansy powalczyć o Grand Prix. Z powodu ogromnego długu, telewizja rumuńska być może jeszcze przez kilka lat pozostanie poza Eurowizją. Miejmy nadzieję, że kontrowersyjnych momentów najnowsza historia konkursu będzie miała jak najmniej! Na zakończenie jeszcze wspomnienie incydentu z Eurowizji dla Dzieci. W 2005 roku Cypr wybrał na reprezentantkę Renę Kiriakidi z utworem „Tsirko”. Rodzice dzieci, które przegrały preselekcje narodowe szybko znaleźli na wokalistkę haka i udowodnili, że piosenka jest plagiatem. Doszło więc do jej dyskwalifikacji, ale Cypr zachował prawo głosu podczas finału konkursu.

Źródło: Wikipedia, inf. własne, fot.: playbuzz

4 KOMENTARZE

  1. Unia Europejska powinna w jakis sposob dofinansowywac ESC, tak aby wszyscy chetni mogli brac udział. To przeciez najlepsza forma rozrywki w celu zblizania narodow. Nie ma to jak wspolnie na siebie popatrzyc, pokomentowac, pokrytykowac i posmiac sie z siebie, serdecznie. Tyle kasy idzie na zbrojenia, na militarny złom, a tu bariera finansowa jest przeszkodą we wspolnej europejskiej, i nie tylko europejskiej, zabawie.

  2. O większości tych niezwykle ciekawych historii w ogóle nie słyszałam. Znam tylko kilka z nich. Nie przypuszczałam, że kraje mogą mieć takie problemy, że jeśli w tym samym dniu wypada święto narodowe/religijne i Eurowizja, to z tej drugiej rezygnują. Dla mnie to jakaś paranoja, pomijając przypadek Francji i żałoby po prezydencie, to chyba termin Wielkiej Soboty można przewidzieć z dużym wyprzedzeniem i po prostu pauzować;)

    • Zgadza się. Poszedłbym nawet dalej – żałoba po prezydencie nie powinna być przyczyną wycofania się. Nie wiem, czy on tego by chciał. Można było ten występ potraktować na jego cześć. W takich przypadkach zawsze żal już wyłonionego reprezentanta.
      Czytając artykuł jest niemal pewne, że gdyby np. Jan Paweł II zmarł ponad miesiąc później, to i występ Polski w 2005 r. (Ivan i Delfin) byłby zagrożony, a już transmisja na 100%. Wiem, ta opinia może wydać się niektórym dziwna, bo jak tu oglądać Eurowizję w takiej chwili… Nikt jednak nie ma obowiązku jej oglądać, jeśli uważa to za niestosowne, Wybór kanału w TV powinien zależeć od widza.

    • A propos powyższych wpisów. W Belgii w trakcie żałoby narodowej (po zamachach na lotnisko w Zaventem) zorganizowano sobie w Hasselt festiwal muzyczny, który dodatkowo pokazano w urywkach w głównym wydaniu dziennika. Wzbudziło to moje głębokie zażenowanie.