W momencie, gdy Australia zdecydowała się na organizację finału narodowego, w stawce aktywnych uczestników Eurowizji nie ma już kraju, który nigdy nie zrobiłby preselekcji przed konkursem! A którzy nadawcy najdłużej zwlekają z powrotem do takiej formy wyboru?

O tym, w jaki sposób reprezentanta na dany konkurs wybierze telewizja publiczna, decyduje zawsze ona sama. W wielu przypadkach (np. Szwecja, Estonia, Albania czy Dania) preselekcje łączone są z największymi muzycznymi konkursami w kraju i organizacja ich jest już tradycją. Inne państwa z kolei potrafią nawet co roku zmieniać format wyboru, raz dając widzom prawo decydowania, a raz przyznając je tylko tajemniczej komisji, żeby (przykładowo) za rok wmontować preselekcje w losowy program typu talent-show. Jakkolwiek by tego nie robiono, finały narodowe pojawiały się w każdym kraju europejskim, a teraz także Australia będzie miała swój konkurs, co sprawia, że w obecnej stawce Eurowizji nie ma już państwa, które wybierałoby jedynie wewnętrznie.

Także wśród państw nieaktywnych preselekcje nie były czymś egzotycznym. Maleńka Andora przed debiutem w 2004 zafundowała monstrualne preselekcje z sześcioma ćwierćfinałami, dwoma półfinałami i finałem, a co najśmieszniejsze, w całym formacie uczestniczyły tylko dwie kandydatki! Bośniacy swoje ostatnie selekcje (pt. BH Eurosong) organizowali w 2005 roku, gdy z powodu burzy nad Sarajewem w studiu telewizyjnym wysiadł prąd. Luksemburg swój ostatni finał narodowy miał w 1993 roku, gdy spośród dwóch piosenek dla Marion Welter widzowie poprzez głosowanie kartkami pocztowymi wybierali ten lepszy. Nasi południowi sąsiedzi, Słowacy, w swoim krótkim okresie eurowizyjnego zaangażowania organizowali selekcje Eurosong, których ostatnia edycja odbyła się w 2010 roku – składała się z sześciu ćwierćfinałów, dwóch półfinałów i finału (skrót finałowych piosenek znajdziecie poniżej). O Eurowizję w Oslo walczyło wtedy aż 60 piosenek. Turcja ostatniego reprezentanta wybranego publicznie wysłała w 2005 roku. Gulseren wygrała finał narodowy, pokonując sześciu konkurentów w głosowaniu 17-osobowego jury. Ponieważ nawet nieistniejące już kraje (Jugosławia oraz konfederacja Serbii i Czarnogóry) miały selekcje, jedynymi państwami, które zawsze wybierały za zamkniętymi drzwiami były Monako (24 starty) i Maroko (1 start).

Dziś prezentujemy Wam pięć państw, które już od paru lat nie organizują preselekcji narodowych. Sprawdźmy, jak takie konkursy wyglądały i ile lat już czekamy na ich powrót!

AZERBEJDŻAN – 2014 rok 

Azerska telewizja Ictimai zazwyczaj mocno kombinowała z wyborem reprezentanta, a zwłaszcza piosenki dla niego. Najczęściej stawiano na dość koślawy format łączący talent-show z preselekcjami, w którym uczestniczyli zarówno amatorzy, jak i wykonawcy, którzy mieli już jakieś doświadczenie. Format dał Azerbejdżanowi wygraną na Eurowizji 2011, a ostatni raz przygotowano go w 2014 roku w… Kijowie. Konkurs składał się z trzech odcinków eliminacyjnych. W pierwszym wystartowało 14 wykonawców, odpadło czterech. W drugim wystąpiła najlepsza dziesiątka, odrzucono kolejne cztery osoby. W trzecim wystąpiło sześć osób i połowę wyrzucono, by w finale mogło rywalizować już tylko trzech kandydatów. Śpiewano głównie covery, a o wszystkim decydowali eksperci, bez udziału widzów. Preselekcje wygrała Dilara Kazimova śpiewając piosenkę Alone.Później wewnętrznie przydzielono jej utwór Start a Fire, z którym prześlizgnęła się do finału Eurowizji w Kopenhadze, ale zajęła tam 22. miejsce i od tego momentu Azerbejdżan zawsze już wybierał reprezentantów wewnętrznie.

BUŁGARIA – 2013 rok

Od momentu debiutu (tj. w 2005 roku) Bułgarzy konsekwentnie organizowali finały narodowe, z mniejszym lub większym powodzeniem. Decydowano się na przeróżne formaty, konkurs czasem wiązał się ze skandalem korupcyjnym, a innym razem z podejrzeniami o manipulacje wyników czy kontrowersjami po wyborze nielubianego wykonawcy. Był tam jednak typowo swojski rozgardiasz, koloryt i kilka wartościowych piosenek. Ostatnie bułgarskie selekcje wyglądały jednak zupełnie inaczej, gdyż stacja w 2013 roku po raz pierwszy zdecydowała się na wybór wewnętrzny – do Malmo jechali (podobnie jak w 2007) Elitsa i Stoyan. Duet zaprezentował trzy, dość toporne, propozycje, a widzowie z jurorami wskazywali najlepszą. Doszło do remisu pomiędzy utworami Kismet i Samo shampioni, jednak w takim przypadku decydowała wola widzów i duet miał w Szwecji śpiewać Kismet. Okazało się jednak, że piosenka musiała być wycofana z konkursu ze względu na niedopełnienie formalności związanych z prawami autorskimi. Koniec końców bułgarski duet zaśpiewał Samo shampioni (ponoć oni sami woleli ten utwór niż faktycznego zwycięzcę), ale odpadł w półfinale Eurowizji 2013. Efektem porażki była rezygnacja Bułgarii z Eurowizji i powrót dopiero w 2016 roku – już tylko z wyborami wewnętrznymi.

ROSJA – 2012 rok

Preselekcje rosyjskie, jeśli się odbywały, zawsze były zmorą dla eurowizyjnych dziennikarzy. Nigdy nie było wiadomo jakie są tytuły konkursowych piosenek, ile dokładnie ich jest, kto będzie w jury i ile takie preselekcje potrwają. Selekcje cechowały też nieemocjonujące wyniki, w ramach których każdy wykonawca dowiadywał się o swoich punktach zgodnie z kolejnością startową, więc jeżeli zwycięzca występował na początku, to reszta nie musiała już nawet czekać na swoje rezultaty. Ostatnie selekcje w Moskwie zorganizowano w 2012 roku, a o wyjazd do Baku rywalizowało w finale aż 25 wykonawców, w tym takie zviezdy jak Dima Bilan w duecie z połową Tatu (Julią Volkovą), Polina Smolova czy Aida i Timati. Wolą widzów i jurorów (tak przynajmniej oficjalnie się mówi) wygrały Buranowskie Babuszki z Party for Everybody, które dwa lata wcześniej zajęły 3. miejsce za Dlinnaya-dlinnaya beresta i kak sdelat’ iz nee aishon. Triumf babć był sporym zaskoczeniem dla wielu konkurentów (patrz: niezadowolona mina Bilana), ale ci, którzy i tak nie liczyli na wygraną świetnie się bawili podczas bisowego występu triumfatorek (video poniżej). Starsze panie pojechały do Baku, napiekły tam chleba, tańczyły z piecem na scenie, fałszowały niemiłosiernie, ale zajęły w finale 2. miejsce! Sukces nie skłonił Rosjan do organizacji kolejnych preselekcji, a w zamian za to zaczęto wysyłać na ESC wewnętrznie wybierane piosenki o tematyce pokojowej.

HOLANDIA – 2012 rok

W 2012 roku Holendrzy byli już na skraju załamania nerwowego, gdy od 2005 roku ani razu nie zdołali awansować do finału, kombinując z preselekcjami na wszelkie sposoby. Ostatni raz próbę publicznego wyboru przeprowadzono pod koniec lutego 2012 roku w Hilversum. Spośród sześciu piosenek rywalizujących w parach do finału przechodziła ta lepsza. Decydowali widzowie oraz jurorzy. Nie wiadomo w jaki sposób dobierane były duele, ale Joan Franka trafiła na pojedynek z Raffaelą i jej hitem Chocolatte. Ostatecznie to jednak kobieta przebrana za Indianina wygrała cały finał narodowy, ale jej You and Me zakończyło ze standardowym dla Holandii (ówcześnie) wynikiem, czyli gdzieś tam hen za czołową dziesiątką półfinału. Na szczęście za rok pojechała Anouk i zrobiła z tym porządek. Od tej pory telewizja holenderska przestała pytać widzów o zdanie.

CHORWACJA – 2011 rok

O tym, że w 2019 roku powrócić mają preselekcje chorwackie Dora, wiemy już od jakiegoś czasu, ale najbardziej cieszy fakt, że będzie to tradycyjny format, a nie koszmar zafundowany przez HRT w 2011 roku. Pokazano nam wtedy komiczną miksturę talent-show i selekcji, w której obok zupełnych amatorów występowały gwiazdy chorwackiej muzyki sporego kalibru (jak np. Jacques Houdek) – wszyscy śpiewali covery i dawali się oceniać jurorom. Widzowie i komisja eliminowali co tydzień kolejnych pechowców, aż w końcu do finału dobrnęli popularny Jacques Houdek i nieznana blondynka mieszkająca na stałe w Austrii i mówiąca po chorwacku z niemieckim akcentem. Nie dość, że to jednak ona wygrała (na złość Houdekowi?) to jeszcze jurorzy widzowie i jurorzy wskazali dla finalistów słabą piosenkę Lahor, która później była dwukrotnie modyfikowana, by jakkolwiek nadawać się na Eurowizję. Ostatecznie jednak Daria pojechała do Dusseldorfu by dać się wyśmiać… Finału z tego nie było, a rok później Chorwaci postanowili wybrać reprezentanta wewnętrznie, co skończyło się równie wielką klapą i w efekcie kraj się wycofał. Wrócił w 2016 roku, ale wybierał już tylko wewnętrznie.

W 2019 roku spodziewany jest powrót preselekcji w Chorwacji. Holandia i Azerbejdżan zapewne znów powtórzą wybór wewnętrzny. Z Rosją nigdy nic nie wiadomo, a Bułgaria może w ogóle nie pojawić się w konkursie. Emocji w nowym sezonie jednak z pewnością nie zabraknie!

Zdjęcie: Eurosong.hr