Nadawca czarnogórski zgłosił chęć startu w Eurowizji 2016 pomimo gróźb bojkotu ze względu na odrzucenie głosowania jurorów w finale.

Telewizja czarnogórska RTCG wysłała do Europejskiej Unii Nadawców zgłoszenie chęci udziału w Eurowizji 2016, a teraz do 10 października ma czas na potwierdzenie tej decyzji lub wycofanie się bez ponoszenia konsekwencji finansowych. Nadawca bardzo długo zwlekał z publikowaniem jakichkolwiek informacji na temat uczestnictwa w konkursie z powodu skandalu, jakim zakończył się dla Czarnogóry finał w Wiedniu. Co prawda reprezentant kraju zajął w finale wysokie, 13. miejsce, ale sukces ballady „Adio” został przyćmiony przez decyzję EBU o dyskwalifikacji głosowania jurorów z tego kraju z powodu rzekomej manipulacji wynikami. W finale punkty czarnogórskie przekazano jedynie na podstawie głosów widzów na czym zyskały m.in. kraje sąsiednie – Serbia i Albania. Telewizja RTCG bardzo mocno krytykowała decyzję EBU, domagała się wyjaśnień i nawet opublikowała odrzucone wyniki jurorskie by pokazać, że nie są one gorsze od tych np. z Azerbejdżanu. Fani Eurowizji, którzy mieli możliwość analizowania wszystkich tegorocznych rozdań, są raczej zgodni w tym, że odrzucenie głosów jurorskich z Podgoricy nie jest do końca zrozumiałym ruchem przy jednoczesnym uznaniu głosów jury państw kaukaskich. RTCG ma Europejskiej Unii Nadawców za złe, że niesprawiedliwą dyskwalifikacją pokazała działania nadawcy w złym świetle i skupiła tym samym uwagę lokalnych mediów, które doszukiwały się różnych teorii spiskowych, zamiast cieszyć się z najwyższego (od uzyskania niepodległości) rezultatu eurowizyjnego tego małego kraju.

https://www.youtube.com/watch?v=w1EmULhKldg

Najprawdopodobniej nowy reprezentant Czarnogóry wybrany zostanie wewnętrznie i może zaśpiewać utwór w podobnej stylistyce co „Moj Svijet” czy „Adio”, gdyż to dzięki balladom o etnicznym zabarwieniu (śpiewanym w języku narodowym) kraj dwukrotnie zakwalifikował się do finału. Wcześniej nadawca często eksperymentował ze stylami muzycznymi i prezentacjami scenicznymi, co nie dawało rezultatów. W 2007 roku (niecały rok po uzyskaniu niepodległości) kraj reprezentował pop-rockowy wokalista Stevan Faddy, później był to ni(e)jaki Stefan Filipović, a w 2009 roku, prawdopodobnie w wyniki desperacji, telewizja czarnogórska zdecydowała się wysłać angielskojęzyczną piosenkę „Just Get Out Of My Life” upartego kompozytora-weterana Ralpha Siegela, który od 2012 finansuje udział San Marino w Eurowizji by móc z tego państwa wystawiać swoje utwory. Po trzech słabych startach Czarnogóra postanowiła wycofać się z konkursu.

Powróciła w 2012 roku z nowym zarządem RTCG i świeżymi pomysłami na Eurowizję. Dwa pierwsze były oryginalne i mocno ryzykowne. Do Baku wysłano popularnego Rambo Amadeusa, a do Malmo hitowy duet Who See (w towarzystwie wokalistki Niny Zizic). Utwory „Euro Neuro” i „Igranka” zostały zauważone przez fanów i specjalistów w branży, jednak nie dały Czarnogórze upragnionego finału. Postanowiono więc nadal wysyłać popularnych wykonawców, ale postawić na melodie sprawdzone i kochane przez widzów Eurowizji – dźwięki etniczne i tradycyjne, dzięki którym sukcesy odnosiły w konkursie m.in. Serbia czy Bośnia. I udało się! Sergej Ćetković za „Moj Svijet” i tancerkę jeżdżącą po scenie na rolkach zdobył 7. miejsce w półfinale, co dało Czarnogórze historyczny awans do finału, a w nim 19. miejsce i 37 punktów. W tym roku kraj wystawił wokalistę, który na scenie jest już od wielu lat, chociaż mało kto na Bałkanach umiałby wymienić dwa jego przeboje naraz. Knez zdecydował się na współpracę z Zeljkiem Joksimoviciem i w ten sposób powstało „Adio”, śpiewane na scenie w towarzystwie kobiecego chórku z córką Kneza na czele. Efekt? 9. miejsce w półfinale i ponowny awans do finału, a co ważne, tym razem zakończony 13. miejscem, czyli w połowie stawki, co dla Czarnogórców jest ogromnym sukcesem.

Kto będzie reprezentować kraj w 2016 roku? Chociaż rynek muzyczny Czarnogóry jest niewielki, to jednak posiada sporo ciekawych wykonawców, którzy dość dobrze wpisaliby się w klimat eurowizyjny. Fani Eurowizji często też wyrażają chęć powrotu na eurowizyjną scenę Andrei Demirović (2009) czy Niny Zizic (2013). Co przygotuje dla nas słoneczne Montenegro? Przekonamy się niebawem!

Źródło: Vijesti, ESCtoday, Wikipedia, inf. własne ; fot.: Podgorica (tennisforum.com)