Polityka, muzyka i próby samobójcze. Pierwszy wieczór za nami, dziś kolejne stacie!

A zaczęło się oczywiście od… skandalu! Jeszcze przed rozpoczęciem festiwalu uwagę publiczności i mediów zwrócił na siebie Beppe Grillo, lider opozycyjnej partii Movimento 5 Stelle. Przed wejściem do Teatru Ariston urządził manifest polityczny, zarzucając telewizji Rai uczestnictwo w niszczeniu kraju, marnotrawienie funduszy publicznych oraz festiwalowy przepych. Rai odpiera te zarzuty, twierdząc, że festiwal zarabia na siebie (Według nadawcy pomimo 18 milionów euro wydanych na Sanremo, aż 20 milionów wyniosą wpływy z bloków reklamowych).

Później atmosfera była jeszcze bardziej gorąca. Ktoś nie zadbał o to, aby kurtyna funkcjonowała należycie, ktoś inny próbował rzucić się z balkonu, ktoś oskarżał prowadzących o nadużycie i ustawienie całej afery.  Domniemaną próbę samobójczą na otwarcie podjęło dwóch robotników z Neapolu, którzy nie otrzymują wypłaty od 16 miesięcy. Jak wynikało ze wznoszonych okrzyków, chcieli aby prowadzący festiwal odczytał ich apel do polityków. Po kilku minutach, opuszczeniu balkonu i uspakajającym występie megagwiazdy Ligabue ich żądania zostały spełnione.

W warstwie muzycznej, zdaniem wielu obserwatorów i fanów, było dość nudno, większość utworów prezentowała bowiem podobną stylistykę oraz tempo. Zabrakło charakterystycznych głosów z pazurem, podkreśla się również deficyt kobiet (jedynie 4 artystki w głównym konkursie). Wybrano po jednej piosence każdego z artystów, która będzie uczestniczyła w czwartkowym, niejako półfinałowym wieczorze.

Arisa zaśpiewa Controvento, raper Frankie-hi nrg utwór Pedala, Antonella Ruggiero Da lontano, Raphael Gualazzi w towarzystwie The Bloody Beetroots zaprezentują Liberi o no, Cristiano De Andrè Il cielo è vuoto, zespół Perturbazione piosenkę L’unica, a występująca jako ostatnia Giusy Ferreri będzie walczyć z utworem Ti porto a cena con me.

Kto zwrócił na siebie uwagę, a kto zniechęcił? Opinie są bardzo podzielone, ale na pewno nie zawiódł znakomity jak zwykle Raphael Gualazzi (ESC 2011). Tym razem postawił na świeżość i delikatny mix muzyki electro oraz bluesa. Pozytywne komentarze zebrała też w większości Antonella Ruggiero (ESC 1979). Krytyka dopadła natomiast Arisę, która choć na tle stawki wypadła dobrze, to jednak jako faworytka przedfestiwalowa nieco zawiodła pokładane w niej oczekiwania. Dwa lata temu jej utwór La notte zajął drugie miejsce. W tym roku podkreśla się, że nie prezentując niczego świeżego, odebrała sobie szansę na wygraną.

Zdają się to potwierdzać również sondaże. O ile kilka dni temu Arisa wygrywała, o tyle dziś prowadzi Noemi (16,4% w sondażu dziennika Corriere della Sera). Na drugim miejscu jest Francesco Renga (15,5%), Arisa zaś dopiero na trzecim z 13% głosów. Co ciekawe, dwójka liderów zaprezentuje swoje utwory dopiero dzisiaj.

Poza głównym konkursem, jak co roku, na scenie Teatru Ariston pojawiła się cała plejada gości. Najwięcej komentarzy zebrał występ uwielbianej przez Włochów Raffaelli (która komentowała i podawała włoskie punkty na Eurowizji 2011). Zaprezentowała ona dwie piosenki ze swojego nowego albumu w iście eurowizyjnym stylu. Fani zachwycali się formą (Raffaella Carrà skoczyła już 70 lat!) i sympatycznością gwiazdy, ale nie zabrakło też krytyki, głównie dotyczącej płytkich tekstów i dyskotekowego charakteru muzyki. Bardziej zdystansowani krytycy-amatorzy zgodnie przyznają jednak, że występ Raffaelli wniósł do wczorajszego wieczora powiew koloru i świeżej energii.

Co wyszło z tego chaosu? Umiarkowany sukces. Przy wielu głosach krytyki średnia oglądalność pierwszego dnia wyniosła prawie 11 milionów widzów, z 46% udziałem rynku. Pomimo delikatnego spadku należy uznać, że złe wróżby zdecydowanie się nie sprawdziły.

Co czeka nas dzisiejszego wieczora? Między przemowami, kabaretem, reklamami i rozmowami z gośćmi powinniśmy usłyszeć kolejne piosenki w wykonaniu drugiej siódemki artystów. Będa to Francesco Renga, Giuliano Palma, Noemi, Renzo Rubino, Ron, Riccardo Sinigalia oraz Francesco Sàrcina. Pod koniec wieczoru zaprezentuje się też pierwsza czwórka debiutantów, z których dwójka przejdzie do finału konkursu dla młodych talentów. Z pewnością będzie to gorący wieczór.

Gościnny występ Raffaelli: 

http://dai.ly/x1cobbw

Raphael Gualazzi & The Bloody Beetroots:

http://dai.ly/x1cms3s

źródło: własne, corriere.it, fot. Luciana Litizzetto parodiuje Raffaellę (ansa.it)

1 KOMENTARZ

  1. Nie przeceniałbym tak stanowczo przewagi Noemi i Francesca Rengi nad Arisą, bo ani Noemi, ani Francesco jeszcze nie śpiewali, a Arisa – kocham ten głos i styl, i kunszt – od początku wyglądała za „spłoszoną” z powodu problemów z odsłuchem…Jutro nadrobi wszystko, bez obawy. Raphael Gualazzi raz jeszcze udowodnił swoją wielką klasę, choć osobiście wolałbym „Tanto ci sei” od „Liberi o no”. Niezbyt podoba mi sie głos Antonelli Rugiero chwilami piskliwy i zawodzący – repertuaru nie czepiam się – obydwa utwory przepiękne. Szkoda, że bukmacherzy nie obstawiają Giusy Ferreri – jest jak zwykle wspaniała. A Raffaella Cara – dno dna i kicz nad kicze – szkoda słów.