Wygrana w Konkursie Piosenki Eurowizji w 2014 roku otworzyła, rozpoznawalnej przede wszystkim w ojczyźnie, Conchicie Wurst drzwi do międzynarodowej kariery. Po zdobyciu Grand Prix konkursu w Kopenhadze artystka z dnia na dzień zdobyła rzeszę fanów na całym świecie, zyskała rozgłos oraz była częstym gościem programów telewizyjnych i audycji radiowych od Londynu po Malbourne. Gwiazda narodziła się już dawno, ale dopiero teraz rozbłysła pełnym blaskiem.

Do jej telewizyjnego dorobku można zaliczyć m.in. dwukrotny udział w talk show Grahama Nortona, popularnego komika oraz komentatora eurowizyjnego z ramienia BBC. Poza tym, Conchita Wurst wielokrotnie dostawała zapraszenie do Australii, gdzie była obecna m.in. podczas oficjalnej prezentacji Dami Im, jako reprezentantki tego kraju na konkurs w Sztokholmie. Gwiazda uczestniczyła nawet w gali rozdania prestiżowych nagród filmowych, czyli Złotych Globów. Po swojej wygranej stała się jednym z najpopularniejszych laureatów Konkursu Piosenki Eurowizji w historii, jej nazwisko było jednym z najczęściej wyszukiwanych haseł przeglądarki internetowej Google, a zdjęcie wokalistki wyświetlono na telebimach w samym sercu Nowego Jorku, czyli na Times Square. Ponadto artystka udzielała się bardzo aktywnie podczas wielu imprez organizowanych przez środowisko LGBT. Fani mogli podziwiać talent Conchity m. in. w trakcie parad w Madrycie, Londynie czy Antwerpii, a nawet zobaczyć ją płynącą na łodzi po amsterdamskich kanałach w trakcie Gay Pride w 2014 i 2016 roku.

Sława, jaką Tom Neuwirth [prawdziwe nazwisko Conchity Wurst – przyp.red.] zyskał dzięki sukcesowi w Konkursie Piosenki Eurowizji, pomogła z całą pewnością w wydaniu debiutanckiej płyty. Krążek zatytułowany po prostu Conchita miał swoją premierę w maju 2015 roku. Data wydania nie zdaje się tutaj absolutnie przypadkowa. Zbiegła się oczywiście w czasie z kolejną Eurowizją, która za sprawą Wurst została zorganizowana przez austriackiego nadawcę publicznego ORF. Był to idealny czas, aby skorzystać z ponownej uwagi mediów i zaprezentować światu swój pierwszy album studyjny.
Płyta została bardzo entuzjastycznie przyjęta przez fanów. Składało się na nią 12 premierowych kompozycji utrzymanych w różnorodnej stylistyce muzycznej. Wokalistka wielokrotnie wyjaśniała tę odmienność stylu swoimi zainteresowaniami wieloma gatunkami muzycznymi oraz pewną dozą egoizmu… Conchita w wielu wywiadach wspominała, że pragnęła wydać płytę, która jej samej „dostarczyłaby rozrywki.”

Kiedy Konkurs Piosenki Eurowizji w Wiedniu dobiegł końca i nowy zwycięzca był już znany, popularność „kobiety z brodą” w żadnym stopniu nie osłabła. Wciąż można ją było zobaczyć w wielu programach telewizyjnych oraz na eventach w rodzimej Austrii oraz Europie (przede wszystkim tych pod szyldem LGBT). Odwiedziła także Polskę, przyjeżdżając na zaproszenie organizatorów imprezy „Sabat Czarownic”, jaka co roku odbywa się w kieleckim amfiteatrze Kadzielnia.
Fani talentu wokalistki określani, jako The Unstoppables, czekali cały czas na to, kiedy wokalistka rozpocznie pracę nad nowym albumem. Pojawiła się nawet obawa, że Conchita o wiele bardziej niż na karierze muzycznej zacznie skupiać się na roli celebrytki oraz ikony gejów, niż na dalszej pracy artystycznej. Wokalistka zrobiła jednak zupełnie niedawno bardzo miłą niespodziankę wszystkim fanom. Za pośrednictwem oficjalnego profilu na Facebooku wzięła udział w czacie „na żywo” ze swoimi wielbicielami, gdzie odpowiadała na ich pytania oraz zdradziła, co ostatnio zdarzyło się w jej życiu. Oczywiście, robiła to z właściwym sobie zaangażowaniem, urokiem i humorem.

Nawiązując do oczekiwań fanów co do nowego albumu, Conchita Wurst powiedziała, że „aby wydać płytę, jest kilka spraw, o jakie należy zadbać. Po pierwsze musisz mieć gotowe piosenki…no i głownie o to chodzi!”. W tym właśnie celu przez całe lato wiele podróżowała, głównie do Berlina i Londynu, gdzie wspólnie z muzykami i autorami piosenek pracowała nad utworami na swój drugi album. Wzięła również udział w warsztatach dla osób piszących utwory muzyczne. Na czym polegało to doświadczenie? Artystka wyjaśniła to stwierdzeniem, że „na kilka dni zamyka się kilku autorów piosenek ze sobą w studio i próbują wspólnie napisać piosenkę, jaka ma szansę stać się przebojem”.

Conchita Wurst nigdy nie utrzymywała, że potrafi tworzyć muzykę, dlatego korzysta z pomocy osób, które naprawdę się na tym znają. Tak też było w przypadku debiutanckiego albumu. Tym razem wokalistka podzieliła się informacją, że pragnie być aktywniej zaangażowana w proces powstawania kolejnej płyty i sama pisze potencjalne na nią utwory. Ponieważ Conchicie obce jest pozerstwo, uczciwie powiedziała swoim fanom na czacie, że żaden utwór, jaki zaczęła tworzyć, nie został napisany do końca. W tym momencie pojawiło się pytanie o termin wydania nowej płyty i tutaj jedynym, co wokalistka mogła potwierdzić była informacja, że nowa płyta pojawi się na pewno… w 2017 roku.
Conchita stara się unikać podawania precyzyjnej daty ukończenia utworów, jakie powstają z myślą o nowej płycie. Co do dokładnego dnia wydania płyty stwierdza tylko, że: „każdy termin podany teraz przeze mnie będzie kłamstwem, ponieważ ja sama tego nie wiem”. Oczywiście fani odczuli w tym momencie pewien zawód, ale artystka stwierdza tylko, że „kreatywność wymaga czasu, zaś komponować muzykę zaczęłam od listopada zeszłego roku”. Wurst podkreśla, że najważniejsze, aby nowa płyta była jak najbardziej szczera i odzwierciedlała stan, w jakim obecnie się znajduje.

Artystka miała jednak w zanadrzu pewną niespodziankę dla wszystkich fanów i przygotowała coś specjalnego, co zachowała na koniec całego spotkania – duet z austriacką wokalistką i autorką piosenek Marią Burger. Ponadto opowiadała o tym, jak współpraca z ludźmi, którzy tworzą muzykę zawodowo, jest ważnym doświadczeniem w jej życiu, ponieważ pozwala coraz lepiej poznać samą siebie. Odkrywa, że interesują ją style muzyczne, o jakich wcześniej nawet nie myślała. „ Każdego dnia uczę się o sobie czegoś nowego. Poniekąd wiąże się to z tym, że cały czas eksperymentuje zarówno ze swoją muzyką jak i wyglądem” – dodaje.

Pozostała część spotkania na facebookowym czacie miała bardzo sympatyczny i wesoły przebieg. Conchita odpowiadała fanom na poniższe pytania:

  • Czy kiedykolwiek zdecyduje się na ponowny udział w Eurowizji? – „Na pewno nie, jako uczestnik, ponieważ nie jestem Johnny’m Loganem, ale bardzo chętnie pojawie w roli prowadzącej. Po angielsku mówię dobrze, a kilku zdań po francusku na pewno się nauczę”
  • Czego można spodziewać się na jej koncertach? – „Jestem wyjątkową gadułą, bardzo chętnie rozmawiam z publicznością oczywiście, kiedy nie śpiewam, bo nie umiem robić tego jednocześnie, nie jestem raperem”;
  • Jak nazywałby się twój własny talk show i kogo chciałabyś w nim gościć? – „ Sądzę, że w nazwie zawarte po prostu byłoby moje imię, np. Conchita… Late Late Night Show. Natomiast wśród gości chciałabym oczywiście mieć Cher, Victorię Beckham oraz Celine Dion! Później mogłabym być bardzo wybredna w wyborze gości”.

Na zakończenie czatu wspólnie z zapowiedzianą wcześniej Marią Burger, Conchita wykonała wersję demo nowego, skomponowanego przez siebie utworu „Blue Bloom”. Jego przesłaniem jest próba pocieszenia kogoś, kto właśnie stracił kogoś bliskiego i nawet jeżeli tego nie chce, musi pogodzić się z zaistniałą sytuacją.

Chociaż na drugi studyjny album Conchity Wurst przyjdzie nam jeszcze poczekać kolejny rok, mamy nadzieję, że znajdzie się na nim więcej równie obiecujących kompozycji autorstwa królowej Eurowizji.

 

źródło: http://www.conchitawurst.com/ https://www.facebook.com/
zdjęcie: 
Linda Stulic

Poprzedni artykułNorwegia: Przyszedł czas na zmiany!
Następny artykułWiemy już, gdzie odbędzie się przyszłoroczna Eurowizja!
Karol Bołotin
W Stowarzyszeniu OGAE Polska od 2008 roku. Pierwszy Konkurs Piosenki Eurowizji obejrzałem w telewizji w 2003 roku, kiedy miastem gospodarzem była Ryga. Każdy członek rodziny miał wówczas swój ulubiony kraj na jaki głosował. Tradycyjnie tylko mojej mamie udało się wytypować zwycięzcę. Sertab była jej faworytką od samego początku. Natomiast wśród wszystkich artystów którzy sięgnęli po eurowizyjne trofeum, do grona moich osobistych ulubieńców zaliczam Conchitę, Carolę oraz Dane International. Jeżeli chodzi o państwa które lubię najbardziej, to zdecydowanie muszę wymienić Szwecję (co raczej nie powinno dziwić), jak również Hiszpanię, Francję i Holandię. Tą ostatnią opiekuję się również w swojej pracy dla eurowizja.org. Królestwo Niderlandów jest zdecydowanie najbliższe mojemu sercu ponieważ to tutaj mieszkam i pracuję na co dzień.