Dzieli nas tylko tydzień od rozpoczęcia prób w Globen Arena. Zarówno sama hala, jak i miasto Sztokholm przygotowują się do przywitania fanów oraz delagacji z uczestniczących krajów. 

Scena, na której zagości 61. Konkurs Piosenki Eurowizji jest już gotowa. Sprzęt zainstalowany w arenie doprowadził do tego, że cały budynek zapadał się o 3,5 cm! Obecnie w Globen Arena znajduje się 109 ton technicznego wyposażenia. Jednak jak wskazują producenci nie wpłynie to na bezpieczeństwo osób przewybających w środku.

Taki stan przygotowań oznacza to, że można zacząć próby. Jednak zanim do areny zawitają delegacje, produkcja szwedzkiej telewizji – SVT organizuje przymiarki do prób z udziałem uczniów szkół muzycznych. Podczas przygotowań do prób testuje się pomysły poszczególnych delegacji dotyczących oświetlenia, pracy kamer czy wykorzystania rekwizytów. Tak zwane stand-in zapisały się w historii ostatnich Konkursów Eurowizji. W 2013, Ellen Benediktson uczestniczyła w przygotowaniach do próby francuskiej. Jej udział w próbach stand-in zaowocował uczestnictwem w szwedzkich preselekcjach w kolejnych dwóch latach.

Rok później, w Kopenhadze, doszło do wycieku nagrań z prób stand-in. Właśnie wtedy internet obiegło nagranie z przygotowaniami do polskiego występu.

A jak jest w tym roku? Niestety nie ma (jeszcze) żadnych nagrań. Jednak na podstawie doniesień osób, które odpowiadają za tę część przygotowań możemy dowiedzieć się, że jest wyraźny efekt Månsa w tym roku. Co to znaczy? Wielu uczestników zamierza w tym roku wykorzystać zaawansowane technologie, które mają przyciągnąć zainteresowanie widzów. Według Lotty Furebäck oraz Martina Kagemarka, odpowiadających za organizację prób stand-in, najbardziej skomplikowane występy przygotowały delegacje z Malty, Rosji, Białorusi oraz Australii.

W tym roku, wyselekcjonowano 91 uczniów, głównie z trzech szkół w Sztokholmie: Kulturama, Gimnazjum Viktora Rydberga oraz Dance School Base23. Wielu z nich liczy na powtórzenie drogi Ellen Benediktson. Jednak przygotowując występy nieczęsto spotykają dość nietypowe wyzwania. Uczniowie muszą się wcielić w wykonawców, których utwory są śpiewane językach narodowych. Przykładowo, Isabella Larm, która wciela się w postać Kaliopi tak przedstawia swoją pracę nad występem do Donyzapisałam fonetycznie każde słowo, a potem musiałam się nauczyć tylko kolejności występujących wyrazów w tekście. 

Dodatkowo na blogu ekipy przygotowującej scenografię, znajdziemy zdjęcia rekwizytów, które będą użyte podczas poszczególnych występów. Zobacz: TUTAJ.

Sztokholm przybiera barwy Eurowizji

Nie tylko telewizja szwedzka i produkcja tegorocznego Konkursu szykują się na przyjęcie gości z całego świata. Region sztokholmski (Stockholms län) wziął sobie do serca, aby Eurowizja była widoczna w każdym punkcie miasta. Dekoracje eurowizyjne będą znajdować się w okolicach ratusza, na głównych ulicach handlowych (Drottingsgatan, Kungsgatan, Biblioteksgatan), w okolicach Eurovision Village (Kungsträdgården), w okolicach Euroclubu, na głównej ulicy popularnej, hipsterskiej dzielnicy Södermalm, a także na głównym lotnisku – Arlanda oraz środkach komunikacji miejskiej.

https://twitter.com/esc16stockholm/status/724480397170606085

https://twitter.com/esc16stockholm/status/724528915381886976

Szczególną atrakcją będzie sygnalizacja świetlna, która będzie grała ostatnie dwa zwycięskie utwory szwedzkie – Euphorię (2012) oraz Heroes (2015). Na czerwonym świetle usłyszymy melodię piosenki Loreen, a na zielonym utwór Månsa. Specjalnie przygotowana sygnalizacja znajdzie się w wielu punktach centrum miasta.

Źródło: esckaz, Stockholms stad, Expressen

3 KOMENTARZE

  1. Dziwne to jest z tym zapadaniem się budynku. Może ta hala jest po prostu za stara na taką wielką imprezę? Czasy się zmieniły – sprzęt, efekty, rozmach… No ale ok, skoro nie wpływa to na bezpieczeństwo… Wydaje mi się jednak, że za jakiś czas Szwedzi będą musieli pomyśleć o remoncie tego obiektu. No ale ekspertem od budownictwa nie jestem, więc ok, może się mylę i nie ma to kompletnie żadnego znaczenia.

    Mam nadzieję, że w kolejnych latach uczniowie w kraju organizującym ESC będą musieli jeszcze bardziej się męczyć ze śpiewaniem w obcych, nieangielskich językach 🙂 . Tak w ogóle, to myślę, iż powinien być obowiązek śpiewania chociaż części piosenki w swoim własnym języku. Myślę, że to byłby dobry kompromis pomiędzy zwolennikami angielszczyzny i rozumienia przesłań utworów, a zwolennikami języków narodowych. Ciekawie byłoby usłyszeć np. „Heartbeat” Justsa albo piosenkę S. Lazareva chociaż w części w ich narodowych językach 🙂 . Oby EBU kiedyś doszła do podobnego wniosku. W Europie, także na Zachodzie, rosną tendencje prawicowe i narodowe, więc kto wie, może się tak w końcu stanie 🙂 . Tak w sumie, to do śpiewania piosenki z BJR Macedonii mogli zresztą zaprosić uczennicę czy studentkę o korzeniach z Bałkanów – przecież różnych emigrantów w Szwecji nie brakuje 🙂 .

    Fajny pomysł z tą sygnalizacją świetlną. Oby tylko nie wpłynęło to na bezpieczeństwo przechodzenia przez pasy, tzn. najpierw euforia, a potem jestem bohaterem 🙂 . Myślę, że dobre byłoby też, aby prezentować np. w metrze, autobusach i różnych innych miejscach wszystkie tegoroczne propozycje eurowizyjne. W końcu to europejskie święto muzyki, a nie tylko szwedzkie 😉 . Wtedy Sztokholm jeszcze bardziej żyłby Eurowizją (a potem mieszkańcy pomyśleliby: uff, no nareszcie koniec… 😀 ) .

    • Zgadzam się odnośnie śpiewania w językach narodowych. Byłoby ciekawie, gdyby chociaż raz refren został zaśpiewany w języku narodowym. Rosyjski jest taki dźwięczny, podobnie jak hiszpański, więc szczerze żałuję, że u Barei i Lazareva nie ma żadnych wstawek w języku ojczystym. Wciąż pamiętam „Mojot svet” Karoliny Gocevy – połączenie języka narodowego z angielskim wypadło świetnie. U Cleo też się sprawdziło to rozwiązanie. Poza tym bułgarski refren w tym roku brzmi świetnie, gdyby był cały po angielsku, to nie byłoby w nim niczego intrygującego;)