fot. ANP

Niedawno nadawcy publiczni w Holandii ogłosili, że w grze o organizację Eurowizji 2020 pozostały tylko dwa miasta: Rotterdam i Maastricht. Ostatnio izraelskie media obiegła wiadomość, że przedstawiciele tego pierwszego miasta odwiedzili Tel Awiw w celu zebrania wiedzy o tym, jak najlepiej przygotować miasto do wydarzenia. 

Według izraelskiego portalu The Marker, 24-godzinna wizyta delegacji z Rotterdamu miała być utrzymywana w tajemnicy. Holendrzy spotkali się z włodarzami Tel Awiwu w celu omówienia kwestii dotyczących programu, który miasto-gospodarz powinno zaoferować wszystkim, którzy zamierzają przyjechać na Eurowizję. Drugim celem było zebranie wiedzy przez Rotterdam jak radzić sobie w kontaktach z Europejską Unią Nadawców (EBU). Czy takie spotkanie oznacza, że Rotterdam jest na dobrej drodze, aby uzyskać prawa do organizacji przyszłorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji? Podobne spotkanie odbyli przedstawiciele Tel Awiwu z władzami Sztokholmu zanim oficjalnie zostało potwierdzone miasto będące gospodarzem konkursu w 2019 roku.

Oficjalnie: Maastricht i Rotterdam w grze o Eurowizję 2020

 

Przedstawiciele Tel Awiwu poinformowali portal, że przekazali Rotterdamowi wiadomość, że Eurowizja jest przede wszystkim wydarzeniem dla lokalnej społeczności, a nie dla turystów. Dlatego rekomendacją włodarzy gospodarza Eurowizji 2019 jest skupienie się na takich aktywnościach, które angażują mieszkańców miasta.

Rotterdam dość otwarcie przyznaje, że podczas Eurowizji chciałby podkreślić swoją rolę jako miasta nowych technologii. Przedstawiciele Tel Awiwu są dość sceptyczni do takie opcji.

Wyjaśniliśmy delegacji z Rotterdamu, że takie rozwiązanie może nie spotkać się z przychylnością. Eurowizja to określona widownia i dziennikarze, którzy nie są skupieni na wydarzeniach związanymi ze start-upami. Wiele aktywności, które zostało przygotowanych w Tel Awiwie nie spotkało się z dużym zainteresowaniem, ponieważ ostatecznie mieszkańcy oraz turyści byli zainteresowani przede wszystkim konkursem. Jednak podkreśliliśmy, że należy położyć nacisk na przedstawicieli mediów zagranicznych, aby mieli wrażenie, że są włączeni w całe wydarzenie.

Wczoraj również miała miejsce inspekcja produkcji konkursu w arenie Ahoy, którą zgłosił Rotterdam. Dyrektor areny, Jolanda Jansen, przekazała mediom, że podczas spotkania doszło do szczegółowego omówienia propozycji zawartych w kandydaturze Rotterdamu. Jansen dodała, że pracownicy areny sprawdzają czy arena spełnia wszystkie wymagania EBU, tak aby być gotowym na przyjazd delegacji w maju. Dodatkowo, arena Ahoy Rotterdam szczegółowo studiuje przypadki organizacji konkursu w poprzednich latach.

Jeden z reprezentantów nadawców publicznych, Sietse Bakker, przypomniał, że EBU ma dobre doświadczenia z areną przy organizacji Eurowizji Junior 2007. W kuluarach wskazuje się, że zalety areny Ahoy stawiają Rotterdam w roli faworyta. Dzień wcześniej inspekcja miała miejsce w centrum wystawienniczym zgłoszonym przez Maastricht. Jako słaby punkt wskazano wysokość zawieszenia sufitu. Wcześniejsze doniesienia wskazywały, że EBU preferuje Maastricht, ze względu na europejski charakter oraz bliskość z granicami sąsiadujących państw. Z drugiej strony, podczas spotkania Bakker zwrócił uwagę, że Rotterdam musi przedstawić większą klarowność co do możliwości hotelowych. Said Kasmi, przedstawiciel rady miejskiej Rotterdamu, obawia się, że w tym momencie miasto nie jest zagwarantować określonej liczby miejsc hotelowych i dlatego operuje wyłącznie szacunkami. Jednak Rotterdam gwarantuje 15 milionów euro przeznaczonych na organizację Eurowizji 2020.

Naszym zdaniem, czyli miasta kandydaci pod lupą redaktorów!

O tym, które miasto będzie gospodarzem przyszłorocznej Eurowizji dowiemy się już w sierpniu. Przypomnijmy, że Holandia będzie organizować konkurs w 2020 roku, dzięki zwycięstwu Duncana Laurence’a i jego piosence Arcade.

Źródło: The Marker, Telegraaf, RTL Boulevard