Telewizja serbska wysyła do Kijowa Tijanę Bogićević. Co o tej decyzji sądzą byłe reprezentantki kraju? 

Serbię reprezentować będzie w Kijowie wokalistka Tijana Bogićević, która już od paru lat mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jej utwór napisali twórcy If love was a crime Poli Genovej z Bułgarii (4. miejsce w Sztokholmie). Na razie nie wiemy, kiedy odbędzie się oficjalna premiera piosenki. Lokalne media zdobyły już komentarze trzech byłych reprezentantek serbskich. Co sądzą o Tijanie i taktyce stacji RTS?

Zwyciężczyni Eurowizji 2007, Marija Šerifović przyznaje, że słyszała o Tijanie i zna jej utwór Tražim. „Bardzo piękny utwór. Ona ma świetny głos i nie mam wątpliwości, że perfekcyjnie wykona swoją piosenkę. Myślę jednak, że my już nigdy nie wrócimy do czołówki Eurowizji, nie dlatego, że nie mamy adekwatnego reprezentanta, ale dlatego, że to już dawno przestało być konkursem muzycznym. Zmiany w głosowaniu z roku na rok nikomu nie są na rękę” – przyznała popularna wokalistka i wykonawczyni ballady Molitva. Marija dołączyła do internetowej akcji Jacquesa Houdeka, reprezentanta Chorwacji, i sfotografowała się z tabliczką opatrzoną hashtagiem #bemyfriend. Podobnie zrobiły już m.in. Kaliopi (Eurowizja 2012 i 2016) czy Marija Šestić.

Ubiegłoroczna reprezentantka – Sanja Vučić – nie miała okazji poznać Tijany osobiście, ale zna jej twórczość. „Ma niewiarygodny głos. Jest w pełni kompetentną osobą, by nas reprezentować i mam nadzieję, że zaprowadzi nas na sam szczyt. Ja na pewno będę jej kibicować” – mówi laureatka 18. miejsca w finale Eurowizji 2016.

Innego zdania jest Ekstra Nena, czyli Snežana Berić, ostatnia reprezentantka kraju funkcjonującego pod nazwą Jugosławia. W 1992 roku śpiewała Ljubim te pesmama i zajęła 13. miejsce. „Wybaczcie mi, ale nie mam pojęcia o kim mowa, już od paru lat nie śledzę tego konkursu” – uznała piosenkarka dodając, że wybór reprezentanta powinien być dokonany poprzez preselekcje narodowe, a nie rozmowy za zamkniętymi drzwiami telewizji RTS. „Reprezentant naszego kraju musi być artystą, a nie tylko umieć śpiewać. W tej grupie mogę wymienić Jelenę Tomašević, Željka Joksimovicia, Mariję Šerifović czy samą siebie” – uznała nieskromnie.

Ostatni raz Serbia znalazła się w top3 Eurowizji w 2012 roku za sprawą utworu „Ljubav nije stvar” Željka Joksimovicia. Sporym sukcesem było też 10. miejsce Bojany Stamenov w Wiedniu. Rok temu kraj zajął niskie, 18. miejsce, a od czasu debiutu dwukrotnie nie zakwalifikował się do finału.

Źródło: Blic, Alo, Kurir, fot.: Rale Radović