Najbardziej zapalonym fanom Eurowizji 1 września kojarzy się jednoznacznie z rozpoczęciem nowego sezonu. Coraz mniej interesujemy się tegoroczną edycją Konkursu, za to coraz śmielej patrzymy w przyszłość, szukając muzycznych nowości w nadziei, że którąś z nich zobaczymy w stawce w przyszłym roku. Na podstawie ostatnich lat sprawdźmy, jakich eurowizyjnych trendów możemy spodziewać się w 2019 roku.

Mniej zorientowanym naszym czytelnikom warto wyjaśnić, o co właściwie chodzi z tym 1 września. Zgodnie z wytycznymi Europejskiej Unii Nadawców (EBU) piosenki zgłoszone do przyszłorocznego Konkursu nie mogą zostać udostępnione komercyjnie przed tą datą. W praktyce oznacza to zatem, że utwory mogą powstać, a nawet zostać opublikowane na platformach wideo czy w mediach społecznościowych wcześniej, jednak przy jednoczesnym zgłoszeniu tego faktu przez nadawcę publicznego oraz weryfikacji ze strony EBU. Najbardziej jaskrawym w historii takim przypadkiem jest kompozycja Jamali 1944, która została zaśpiewana przez artystkę dokładnie rok przed wygraną w Sztokholmie.

Zarówno wspomniana Jamala, jak i późniejszy zwycięzca, Salvador Sobral, zaprezentowali swoje piosenki w językach narodowych, co zapoczątkowało powrót do trendu śpiewania właśnie w języku ojczystym. 2018 rok był pierwszym od 5 lat, kiedy na eurowizyjnej scenie usłyszeliśmy tak wiele utworów nie po angielsku (12), co stanowiło dwukrotny wzrost w porównaniu z 2017 rokiem. Jednak tylko kompozycje wykonane po włosku Non mi avete fatto niente i La Forza znalazły się w czołowej dziesiątce finału. Warto przypomnieć, że występowi Włochów towarzyszyło ułatwiające zrozumienie tekstu tłumaczenie jego fragmentów na inne języki, a estońska kompozycja swoim gatunkiem muzycznym zdecydowanie wyróżniała się na tle innych propozycji, co z pewnością tłumaczy wysokie miejsca. Pozostałe piosenki w językach narodowych uplasowały się głównie w dole tabeli punktowej finału lub przepadły w półfinałach.

Czy to oznacza, że przepisem na eurowizyjny sukces ma być znowu utwór śpiewany po angielsku? Czas pokaże. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że Polacy w ostatnich 4 latach konsekwentnie wybierali propozycje anglojęzyczne, a od momentu powrotu formatu Krajowych Eliminacji na łącznie 30 występów zakwalifikowanych do finału tylko 5 zostało wykonanych po polsku, z czego najlepszym wynikiem było 5. miejsce Natalii Szroeder.

Patrząc na kilka ubiegłych edycji Eurowizji można stwierdzić, że utwór, który ma zwyciężyć w 2019 roku, nie może obejść się bez nośnego przesłania. Tak było w przypadku Toy Netty nawiązującej tekstem do akcji #MeToo, zwracającej uwagę społeczeństwa na problem molestowania seksualnego. Salvador Sobral swoim występem manifestował tworzenie muzyki opartej wyłącznie na przeżywaniu emocji, a Jamala przypominała o historii deportacji Tatarów Krymskich. Inne tegoroczne tematy to: los uchodźców opowiedziany przez francuski duet Madame Monsieur, tęsknota za nieżyjącym ojcem reprezentującego Niemcy Michaela Schulte czy potępienie ataków terrorystycznych przez włoski duet Ermala Mety i Fabrizio Moro. Co może inspirować artystów w przyszłym roku? Jedną z poruszanych kwestii może być Brexit, czyli opuszczenie przez Wielką Brytanię struktur Unii Europejskiej, spodziewane w marcu 2019 r.

Wyniki tegorocznej Eurowizji mogą wskazywać również na zmierzch klasycznej ballady w kolejnych latach. Spośród 10 najwyżej notowanych państw, aż 8 zaprezentowało w Lizbonie utwory dynamiczne i taneczne. Po raz pierwszy od 2010 roku żadna ballada nie znalazła się w najlepszej trójce, a Netcie udało się przełamać 2-letnią passę zwycięstw wolnych utworów. Z pewnością w przyszłym roku ballady usłyszymy niejednokrotnie, jednak warto mieć na uwadze, że Konkurs jest coraz bardziej odwzorowaniem światowych trendów muzycznych, gdzie te aktualnie są mniej popularne.

Którym państwom powinniśmy przyjrzeć się w pierwszych miesiącach sezonu? Z pewnością krajom Beneluksu uczestniczącym Eurowizji, czyli Belgii i Holandii, które statystycznie najwcześniej wybierają swoich reprezentantów. Do 10 września autorzy kompozycji mają czas na zgłaszanie ich do 57. edycji Festivali i Këngës, największego muzycznego wydarzenia w Albanii, będącego jednocześnie formą preselekcji. Następcę Eugenta Bushpepy poznamy tradycyjnie jeszcze przed nowym rokiem. Z kolei do 17 września szwedzka telewizja publiczna (SVT) prowadzi nabór piosenek do przyszłorocznego Melodifestivalen. 28 wykonawców, 14 wybranych przez jury i 14 przez SVT, zostanie ogłoszonych prawdopodobnie późną jesienią.

Źródła: Europejska Unia Nadawców, bbc.com, escbubble.com, festivali-rtsh.al, italicsmag.com.
Foto: Thomas Hanses.