Sezon selekcyjny w redakcyjnym dialogu

0
737

Aleksandra Wąsek: „Sezony selekcyjne, przychodzą i odchodzą, emocjonują zawsze tak samo, zostawiają pewne uczucie niedosytu i nakręcają przed nadchodząca Eurowizją. Skoro to już koniec, może zacznijmy od początku. Więc Albania – kraj przyklejony do tradycji Festivali i Kenges. Lata mijają, a FiK się nie zmienia. Odrealnienie tego festiwalu jest zadziwiające, ale też godne podziwu. Do dziś chętnie słucham Leyli duetu Imbro i Marko. Zamiast nich wygrała jednak Jonida Maliqi. Brzmienie jej utworu Ktheju Tökes jest tak egzotyczne, że myślę, że Europa nie przejdzie obok niego obojętnie!

Emil Batko: Również uważam, że Europa nie pominie Jonidy, ale ogromna szkoda, że nie dano szansy Soni Malaj i Më e fortë. Dobrego „labadziarstwa” nigdy zbyt wiele. Mówiąc o tym – serce ogromnie płacze za Maruv. Szkoda, że na Ukrainie zorganizowano tak dobre preselekcje tylko po to by zniszczyć całość polityczną szopką. Cieszy solidarność pozostałych finalistów względem zwyciężczyni i odrzucenie zaproszenia do reprezentowania kraju – warto pochwalić zwłaszcza popularny zespół Kazka, któremu byłoby to teoretycznie bardzo na rękę.

Mieszko CzerniawskiWielka szkoda dla wszystkich, że finał Vidbiru miał właśnie taki swój finał – przede wszystkim dla samej Maruv, która była niekwestionowaną faworytką widzów i eurowizyjnej społeczności spoza kraju, a moim zdaniem zaprezentowała najbardziej oryginalny występ spośród wszystkich artystów w stawce. Myślę, że mogłaby zawalczyć nawet o miejsce w najlepszej piątce Eurowizji w Tel Awiwie. Wierzę jednak, że w kolejnym roku format zostanie zachowany, bo jeśli chodzi o wszystkie selekcje to ukraiński Vidbir i francuskie Destination Eurovision zrobiły na mnie największe wrażenie. Z jednej strony prostotą formy, głównie mam tu na myśli realizację telewizyjną koncertów, z drugiej zróżnicowaniem artystycznym.

A jeśli o DE już mowa – jestem chyba jednym z niewielu redaktorów tego portalu, który jest zadowolony z wyboru Francuzów. Bilalowi Hassaniemu z pewnością brakuje warsztatu i scenicznej ogłady, choć trzeba przyznać, że z tym jest z tygodnia na tydzień coraz lepiej. Dla mnie sama kompozycja jest bardzo autentyczna i przy odpowiedniej prezentacji wcale nie musi on skończyć na jednej z ostatnich pozycji w finale. Generalnie te selekcje trzeba określić jako naprawdę dobre – szkoda świetnej wokalnie Chimène Badi, energii The Divaz czy scenicznej charyzmy Emmanuela Moire’a.

Artur ZielińskiFrancuzi dostarczyli nam świetnego widowiska, którego powinny uczyć się inne europejskie kraje. Całość oglądało się przyjemnie. Cieszę się, że mogliśmy oglądać Francję w styczniu bez konieczności przełączania na inny kanał, by przenieść się na drugi koniec Europy. Skoro jesteśmy przy dobrze zrobionych selekcjach, to na wyróżnienie zasługuje nasza siostra zza oceanu (a nawet dwóch), Australia! Pierwsze historyczne i od razu bardzo udane. Nikt się chyba nie spodziewał, że obejrzymy jakieś selekcje jeszcze przed południem, a tu proszę! Dużo dobrego humoru, luz i uwielbienie Eurowizji biło z ekranów przez całe show. Zwycięstwo Kate? Dla typowego widza to coś nowego, dla fana Eurowizji to kolejna próba wyróżnienia i bycia oryginalnym… do teraz płaczę za Electric Fields.

Maciej Sychowiec:

Mimo, że australijskie selekcje były dobrze zorganizowane, to mam wrażenie, że telewizja SBS porwała się trochę z motyką na słońce. Odnoszę wrażenie, że stawka selekcyjna pochodziła z tzw. „łapanki” o czym świadczy bardzo nierówne odstępy ogłaszania kolejnych uczestników (mimo, że wcześniej poinformowali, że nadesłano aż 1000 zgłoszeń). Z tej perspektywy chyba ich selekcje przerosły i oczekiwania były inne. Warto w tym momencie zwrócić uwagę, na te kraje, które zmieniły system wyboru. Mowa o Gruzji i Malcie, które postawiły na format talent-show. Niewątpliwie jest to efekt zwycięstwa Netty, która pochodziła z programu The Rising Star. Z takim trendem mieliśmy już do czynienia po zwycięstwie Leny i azerskiego duetu w latach 2010-11. Pojawia się pytanie czy faktycznie to jest dobre dla małych krajów gdzie artyści nie mają za wiele platform, aby zaprezentować własną muzykę. I czy nie byłoby lepiej aby zainwestowały przy okazji Eurowizji w lokalne festiwale piosenki.

Aleksandra Wąsek: Selekcje typu talent show mogą być szansą, ale też wielką pułapką. O ile Gruzja wybrnęła wprowadzając do finału Idola także element wyboru piosenki, o tyle Maltańczycy w X Factorze wybierali zupełnie w ciemno. Gruzini wybrali typowo „po gruzińsku”, pod prąd Europie, z ciężkim brzmieniem i w języku narodowym. Mogli wskazać bardziej eteryczną Lizę Kalanadze, jednak to Oto oczarował ich najbardziej (co ciekawe – to już jego drugie zwycięstwo w Idolu). Trochę kontrastowo na tym tle wypada Izrael. Zwycięzca HaKokhav HaBa drugi raz z rzędu jest tak charakterystyczny, że nie nie trzeba było się obawiać o to, jaka piosenka zostanie mu zaoferowana. Home jest mocną kontynuacją tych wykonań Kobiego tz programu, które zapewniały mu największe poparcie głosujących. Jest to całkiem chwalebne, że pozwolono mu zachować swój styl i nie narzucono po prostu najlepiej sprzedającego się „produktu” (tak mam wrażenie było trochę w przypadku maltańskim).

Tomasz Berkowski:

Kobi, Kobi, Kobi… Jak bardzo cieszyłem się na każdy kolejny odcinek HaKokhav HaBa, tak po finale wiedziałem, że w tym roku nie będę fanem izraelskiej propozycji. I miałem rację. Bardzo żałuję, że tegorocznej HaBy nie wygrała Szefita: pozytywna wariatka, która z pewnością rozkręciłaby w maju imprezę! Oczywiście, nie mogę odmówić Marimiemu głosu, aczkolwiek jego barwa jest dla mnie dość irytująca. Dodatkowo uważam, że w dość trywialnym (choć jednocześnie niegłupim) tekście mocno brakuje odrobiny języka hebrajskiego. Wszak skoro i tak są w finale, Izraelczycy mogliby pokazać odrobinę „siebie”.

Jeśli już mowa o językach narodowych, nie mogę nie wspomnieć o Serbii. Bardzo czekałem na Beoviziję, która w tym roku rozrosła się do dwóch półfinałów i wielkiego finału. Zdecydowanie lepszy poziom i większa różnorodność niż w roku poprzednim – to na plus. Minus? Chyba przydługie występy gościnne puszczone w większości z playbacku. Na Eurowizję powraca Nevena Božović – jej „Kruna” naprawdę mnie hipnotyzuje (choć fragmentu po angielsku bym się pozbył). Gdyby jednak to nie ona zwyciężyła belgradzkie widowisko, marzyłbym o nieco labadziarskiej Sofiji Perić, etniczej kolaboracji Wonder Strings i Ivany Vladović czy energetycznego duetu Natašy & Uny. Liczę na wysoką pozycję Neveny i rehabilitację za porażkę sprzed 6 lat.

Justyna KonopkaJeśli chodzi o wybór Serbii to mam mieszane uczucia. Beovizję śledzę z pewnym sentymentem, mając nadzieję, że wreszcie pojawi się druga Marija Šerifović, dzięki której pokochałam ballady na Eurowizji. Co prawda, Serbia znów stawia na ten gatunek, jednak nie da się ukryć, że jest to dość wtórna kompozycja. Kibicowałam Nevenie, ale jeśli historia Serbii ma się powtórzyć to na pewno się będzie to historia triumfu z 2007 roku.

Czy w tym sezonie były selekcje, które zaskoczyły mnie na plus? Oj były! Zróżnicowana stawka, ciekawe występy, dobre śpiewanie i świetna prowadząca z poczuciem humoru – o jakim kraju mowa? Nie, nie mam na myślę Szwecji, której nikt nie doścignie jeśli chodzi o poziom organizacji Melodifestivalen. Mówi o Unser Lied für Israel, czyli o preselekcji naszych zachodnich sąsiadów. Co nieco o wykonawcach: Aly Ryan, której taneczny utwór Wear Your Love typowany był przez wielu fanów do zwycięstwa. Świetny występ, prosta piosenka, która łatwo zapamiętać. Czy poradziłaby sobie w Tel Awiwie? Prawdopodobnie tak, ale niestety tego sie nie dowiemy. Kolejna zauważalną uczestniczką była BB Thomaz, którą pokonały jej własne demony i zamiast brylować, musiała pogodzić się z gorzkim smakiem porażki. Demons nie było słabą propozycją, jednak pomimo ciekawego występu i zapamiętywalnej melodii nie chwyciło. 3 miejsce od końca przypadło jednej z faworytek, Lilly Among Clouds, która koszmarnym wykonaniem utworu „surprise” zrobiła ogromną niespodziankę zarówno sobie jak i fanom i pogrzebała swoje szanse na dobra lokatę. Czy piosenka zwycięska piosenka Sister ma szansę na sukces porównywalny z ubiegłorocznym? Nie sądzę. Ciężko jednak przejść koło tej piosenki obojętnie. Ciekawe zestawienie słodkiego aczkolwiek rockowego wokalu z głosem niższym z ciekawą chrypa. Dla mnie te dwugłosy to miód na moje uszy. No i był pomysł na występ. No dobra, trochę chaotyczny Ale był. Docenimy to!

Aleksandra Wąsek: Ahhh Aly Ryan! To ona najprawdopodobniej wygrałaby mojego osobistego Second Chance’a! Tak kompletnej propozycji nie widziałam dawno. Zarówno brzmienie, tekst Wear Your Love jak i oczywiście występ są bardzo kompatybilne i tworzą idealny moim zdaniem klimat na pokaz mody. Wszystko jest charakterystyczne i zdecydowanie jakieś.

Nie wspomnieliśmy za dużo o szeroko pojętej „północy”. Od Islandii po Estonię – kraje te zdecydowanie umieją w selekcje. Tamtejsze muzyczne boje zawsze ogląda się dobrze. Może niekoniecznie ze względu na muzykę – ale na pewno ze względu na występy. Praca kamer, choreografie, mnogość rekwizytów – wszystko dopracowane perfekcyjne i zachwycające kreatywnością. Przyznam się, że moim marzeniem jest pracowanie kiedyś nad takim show jakie potrafią robić Skandynawowie i Ugrofinowie.

Chciałabym się Was zapytać o podsumowanie sezonu i Wasze tegoroczne top 5. Jak odnosi się ono do samych selekcji?

Maciej Sychowiec: W tym roku sezon selekcyjny, tak jak w 2018, obfitował w ciekawe piosenki. Te które miały wygrać wygrały, ale pojawiło się trochę rozczarowań. Całościowy obraz Eurowizji w Tel Awiwie uratowały w dużej mierze wybory wewnętrzne. Jednak sam w swoim top 5 mam głównie piosenki, które wygrały selekcje.

1. 🇳🇱Holandia
2. 🇮🇸Islandia 
3. 🇵🇹Portugalia
4. 🇮🇹Włochy 
5. 🇭🇺Węgry 

Piosenka Arcade zdecydowanie podbiła moją playlistę, dzięki brzmieniu, które niebywale nawiązuje do morskiego charakteru Holandii, a także dzięki emocjonalnemu tekstowi. Całościowo holenderski utwór bardzo przypomina mi twórczość irlandzkiej grupy Kodaline.

Emil Batko:

1. 🇲🇹Malta
2. 🇳🇴Norwegia
3. 🇵🇹Portugalia 
4. 🇬🇷Grecja
5. 🇲🇰Macedonia Północna

Ulubionych piosenek z tegorocznego konkursu mam dużo więcej: każda reprezentuje to co lubię. Macedonia – przesłanie i emocje, Grecja – radiowość w wydaniu, które nie jest miałkie, Portugalia – oryginalność, autentyczne brzmienie w świeżym wydaniu, Norwegia – odkurzenie szlagieru i eurowizyjnej sztampy w najlepszym tego słowa znaczeniu. Malta to moje największe zaskoczenie tego sezonu. Chameleon to ciekawie skonstruowany, popowy utwór z głupawym, aczkolwiek zabawnym tekstem. Jest lekko i wakacyjnie, a ta piosenka za każdym razem poprawia mi humor. Liczę na bardzo dobry występ w maju. Jedynie 2/5 mojego top pochodzi z preselekcji.

Tomasz Berkowski:

Tegoroczny sezon preselekcyjny? W mojej ocenie jednak raczej udany. Oczywiście nie wszędzie wygrali moi faworyci, ale pojawiło się wiele piosenek, które na dłużej zagoszczą na moich playlistach. Jeśli chodzi o moje tegoroczne top 5 – przedstawia się ono tak:

1. 🇳🇱Holandia
2. 🇳🇴Norwegia
3. 🇮🇹Włochy
4. 🇦🇱Albania
5. 🇷🇸Serbia

Choć nie jestem wielkim fanem ballad, Serbia kupiła mnie tekstem i głosem Neveny. Albania urzekła mnie nowoczesnym wpleceniem folku. Głos Mahmooda mnie dosłownie zahipnotyzował, natomiast Norwegia to świetne połączenie, podobnie jak Albania, nowoczesności z elementami kultury danego kraju. Ale to Holandia nie ma sobie równych. Gdy tylko ją usłyszałem, wiedziałem że będzie u mnie wysoko. Zarówno linia melodyczna, jak i niesamowicie życiowy tekst od razu trafiły prosto w moje serce. Po sprawdzeniu wersji na żywo, śmiało mogę powiedzieć, że zwycięstwo Holandii w Tel Awiwie będzie dla mnie najlepszym rozwiązaniem tegorocznego konkursu.

Artur Zieliński:

Dla mnie jeden z mniej udanych sezonów selekcyjnych. Moi faworyci w większości przypadków obejrzą Eurowizję z domów. Mimo tego w stawce jest kilka bardzo ciekawych i wartych uwagi utworów, które znalazły się w mojej „topce”:

1. 🇸🇮Słowenia
2. 🇸🇲San Marino
3. 🇮🇹Włochy
4.🇨🇭Szwajcaria
5. 🇭🇺Węgry

Pamiętacie zespół The Common Linnets, który szturmem zajął drugie miejsce w 2014 roku? Przy Słowenii mam przeczucie, że stanie się podobnie. Świetnie skomponowany kawałek, który w słuchawkach po prostu pięknie płynie. Serhat na drugim? Kontrowersyjnie! Uwielbiam nawiązania muzyczne do lat 70tych i 80tych. Niczego od Serhata nie oczekiwałem, a tu proszę! Otrzymałem prezent w postaci świetnego tanecznego kawałka. (Jestem pewien, że gdyby nie fakt, że jest to Eurowizja i nie wypada San Marino dawać tak wysoko w topce, to piosenka znalazłaby zdecydowanie więcej fanów).

Justyna Konopka:

  1. 🇮🇹Włochy
  2. 🇧🇪Belgia
  3. 🇨🇾Cypr
  4. 🇳🇱Holandia
  5. 🇮🇱Izrael

Stworzenie top 5 po tak owocnym sezonie selekcyjnym to nie lada wyzwanie. Chciałabym docenić wiele piosenek, zarówno te wybierane z udziałem telewidzów i jury jak i te pochodzące z wyborów wewnętrznych. Mój numer 1 pochodzi z selekcji, które odbiły się dużym echem w eurowizyjnym świecie. Nie zabrakło skandali, oburzenia dziennikarzy i obrażonych faworytów, którzy musieli pogodzić się z porażką. Ale nie zapominajmy, że w tym wszystkim chodzi o muzykę. Teledysk do utworu Soldi (opublikowany do oficjalnym kanale Mahmooda na yt) w przeciągu miesiąca wyświetlono 47 milionów razy. A moja pierwsza reakcja po usłyszeniu utworu? „Wow, na taka piosenkę czekałam! Na taką, którą z dumą puszczę znajomym mówiąc, że ten utwór jedzie na Eurowizję”. Przekaz, autentyczność, oryginalny rytm to jedne z wielu pozytywnych cech jakie widzę w Soldi. Boję się, czy Mahmood uniesie tą ogromna odpowiedzialność i poradzi sobie z wykonaniem na żywo, ale chce wierzyć, że tym razem to Włochy zatriumfują.

Aleksandra Wąsek

  1. 🇮🇸Islandia
  2. 🇮🇹Włochy
  3. 🇵🇹Portugalia
  4. 🇵🇱Polska
  5. 🇦🇲Armenia

Moje top 3 to uhonorowanie przede wszystkim takich piosenek, które nigdy nie miałyby szans zostać wybranymi wewnętrznie w swoich krajach. Odstają od norm (Portugalia), burzą (Islandia) czy nie są odpowiednio „tamtejsze” (Włochy). A jednak zachwyciły i mamy je! Dziękuję Wam, o selekcje, za to, że dzięki Wam mogę mieć w topce takie cudeńka! Oczywiście wybory wewnętrzne to też nie tylko pasmo miałkości i każdości. Co ciekawe – Polska zdecydowanie odstaje w odwadze przy wyborze wewnętrznym. Ja utwór Pali się uwielbiam całym sercem. Armenia też jest jakaś taka „inna”. Z początku nie mogłam się do końca przekonać. Teraz nie wyobrażam sobie dnia, bez odsłuchania Walking Out.

Sezon selekcyjny uważam za udany. I cieszę się, po prostu, że jak co roku jest. Te sportowe emocje w muzycznych zmaganiach są niesamowicie unikalne, a Eurowizja bez tych kilku miesięcy fanowskiej nerwówki  pod tytułem „kto, z czym i dlaczego” nie byłaby moim zdaniem sobą!