Carl Espen wygrał finał Melodi Grand Prix 2014. 

Właśnie zakończył się finał norweskiego Melodi Grand Prix 2014. Zgodnie z oczekiwaniami wygrał faworyt całych selekcji – Carl Espen z utworem Silent Storm. Piosenkę napisała jego kuzynka – Josefin Winther.

Oto wyniki drugiej rundy głosowania finałowego:

1. Carl Espen – Silent Storm: 53 712 głosów

2. Linnea Dale – High Hopes: 39 086 głosów

3. Mo – Heal: 37 405 głosów

4. Knut Kippersund Nesdal – 27 757 głosów

Kim jest zwycięzca ? 

Carl Espen Thorbjørnsen ma 31 lat i pochodzi z Bergen. Udział w norweskich selekcjach to jego pierwsza styczność z przemysłem muzycznym. Jak podaje dziennik Verdens Gang, Carl Espen brał udział w operacji NATO podczas wojny domowej w Kosowie, w 1999. Piosenkę konkursową napisała jego kuzynka – Josefin Winther, która już w zeszłym roku brała udział w norweskich selekcjach również jako autorka konkursowego utworu.

Źródło: NRK, Verdens Gang

 

8 KOMENTARZE

  1. Koleś wygląda jak taki amerykański harleyowiec, który przyszedł do jakiegoś talent show i po występie wszyscy wróżą mu zwycięstwo 😀 tyle, że wiadomo jak to później z takimi bywa. Albo się wygrywa albo się ponosi totalną klęskę i zawodzi na całej lini. Piosenka jest bardzo ładna. Po prostu bardzo dobrze napisana kompozycja. Nie znudziłem się przez te trzy minuty czyli jest dobrze 🙂

  2. Piosenka z Norwegii będzie jedną z najlepszych podczas tegorocznej edycji ESC. Niestety, równie dobrych propozycji uświadczy się w maju nie za wiele. Od Carla bije autentyczność, co powinno zostać docenione w Kopenhadze.

  3. Lordi mieli znacznie więcej, niż tatuaż i kolczyk w uszach, a wygrali 🙂 :).

    A tak poważnie… piosenka piękna. Ja nie odnoszę wrażenia, aby była jakaś szczególnie smutna. Słuchając jej, na myśl nie przychodzą mi jakieś płaczliwe dramaty ludzkie, a raczej widok pięknych, norweskich fiordów. Dodatkowo, wokalista ma wygląd typowego Wikinga :). Głos ma ciekawy… i tak sobie pomyślałem, że byłby dobry do chóru gregoriańskiego, także jako solista w takim chórze :).

    I jeszcze jedno… w tym Kosowie w 1999 roku to bardzo młody musiał być… (16 lat załóżmy). To ciekawe, że Norwegia wysyłała dzieci do Kosowa… no może w ramach jakichś szkoleń, gdzieś do bazy i tyle.

  4. Uwazam, ze wszystkie piosenki finalowe byly na dobrym poziomie i przyjemnie sie ich sluchalo, a sklad superfinalistow to byl juz najlepszy z mozliwych. Carl wydaje sie byc bardzo skromny a do tego jest uroczy i ma naprawde piekny utwor. Ciesze sie z tego wyboru i zycze Norwegii awansu!

  5. Jeszcze zaden grubas, z tatuazem i kolczykiem w uszach nie wygrał ESC. Piosnka romantyczna, ale nie pasuje do tego goscia. Nie wiem czy nawet wejdzie do finału, choc zaspiewal jak pieknie potrafil. Ale ludzie nie lubia smutasow. Good Luck! mimo wszystko.

  6. Pięknie zaśpiewana ballada – wzruszające wykonanie…I tyle, bo ballada taka sobie – niebrzydka, ale po stokroć bardziej podobała mi się Linnea Dale i jej High hopes – genialna muzyka, stylowe wykonanie – mój kandydat do zwycięstwa w Kopenhadze. Niestety. I tak zostanę fanem tego wykonania.