Fot. Pontus Lundahl /Scanpix

Sześciotygodniowe tournée, które każdego roku rusza preselekcyjna scena, przykuwa uwagę nie tylko szwedzkiej publiczności. Choć w samej Szwecji ma wymiar fenomenu kulturowego. Fenomenu, który w czasie trwania skupia na sobie uwagę w bezprecedensowy sposób. Co zatem sprawia, że Szwedzi nieprzerwanie kochają Melodifestivalen?

Zapoznaj się z innymi tekstami z serii „Śladami preselekcji”

Nu kör vi! (Zaczynamy!)

Z pewną (acz niewielką) dozą przesady można powiedzieć, że od początku lutego do połowy marca w sobotę o 20:00 ulice szwedzkich miast pustoszeją. To czas, kiedy na ekranach pierwszego programu szwedzkiej telewizji publicznej (Sveriges Television, SVT1) startuje widowisko, które przez kolejnych 90 minut nie pozwoli około 3 milionom Szwedów odejść od telewizora.

Pomimo raczej nie rosnącej obecnie widowni, Melodifestivalen nadal zajmuje czołowe miejsce w rankingu najchętniej oglądanych programów w Szwecji. Pod tym względem finał ustępuje w ostatnich latach jedynie innej szwedzkiej tradycji, jaką jest emitowany w Wigilię o godz. 15:00 Kaczor Donald i przyjaciele. Warto jednak dodać, że w latach 2000-2013 Melodifestivalen było niepokonane, a finałowa rozgrywka niepodzielnie zajmowała pierwszą pozycję w corocznych podsumowaniach oglądalności.

Kolektywne – w skali całego społeczeństwa – śledzenie Melodifestivalen jest fenomenem, który dojrzewał przez lata i od wielu lat jest pielęgnowany. Co ciekawe, nie można obecnie powiedzieć, że dotyczący on konkretnego pokolenia czy generacji, ponieważ na przestrzeni dekad jego popularność nie maleje. Trafnym byłoby postawienie pytania, czy nie osiągnął on już swoich maksymalnych rozmiarów.

Co można uznać za sekret długowieczności formatu? Z pewnością jego inkluzywność oraz podążanie za bieżącymi trendami przy jednoczesnym strzeżeniu swoich wieloletnich tradycji. Melodifestivalen stanowi nieustannie strawnie skomponowany miks stylów muzycznych, emocji oraz perfekcyjnej realizacji telewizyjnej, podany w lekkiej i przewidywalnej formule.

Obecny format Melodifestivalen został wprowadzony w 2002 roku. Jednym z jego twórców był Svante Stockselius, późniejszy Executive Supervisor Konkursu Piosenki Eurowizji. W mniej więcej tej samej formule funkcjonuje do dzisiaj. Jedną z zasadniczych zmian było ograniczenie w 2015 roku liczby utworów z 32 do 28. Poza tym, brak w nim istotnych modyfikacji.

Cztery półfinały, odcinek „Andra Chansen” (druga szansa) i finał. W trakcie sześciotygodniowej trasy, scena Melodifestivalen odwiedza szwedzkie miasta, w których odbywają się poszczególne etapy zmagań. I nie są to jedynie największe spośród nich tj. Sztokholm, Malmö czy Göteborg. Patrząc historycznie, na trasie konkursu w 2008 roku znalazła się między innymi osiemnastotysięczna Kiruna, oddalona o 1300 kilometrów od Sztokholmu. To prawdopodobnie najdalej na północ wysunięte miasto w Szwecji, do którego zawitała scena MelFestu.

Północ – południe

Melodifestivalen „w trasie” trafiło na przestrzeni lat do praktycznie każdego szwedzkiego regionu oraz większego miasta. Jego przygotowanie jest z pewnością wielkim przedsięwzięciem logistycznym, biorąc pod uwagę zaawansowanie technologiczne samego festiwalu, odległości pomiędzy miastami, krótki czas na cykl: demontaż – transport – montaż sceny, a także – co należy szczególnie podkreślić w przypadku kraju takiego, jak Szwecja – potencjalnie trudne warunki atmosferyczne.

Zdolność do podjęcia tego rodzaju przedsięwzięcia po pierwsze wynika z charakterystycznych dla Szwedów cech tj. doskonałej organizacji oraz umiejętności planowania, czy też projektowania w sposób efektowny, acz prosty. Po drugie jest, typową dla Szwecji, decentralizacją. W tym wypadku – kulturalną. Sygnał, który wysyła szwedzka telewizja, jest jasny i czytelny: nie musisz być mieszkańcem stolicy lub innego dużego miasta, żeby uczestniczyć w tym wydarzeniu. Wydarzeniu, które będąc w trasie, nie wyklucza, ale włącza. Bez względu na to czy mieszkasz w Luleå, czy Malmö. Z jednej strony można na pewno odbierać to jako działanie antydyskryminacyjne. Z drugiej strony – udowodnienie, że mieszkanie w centralnych lokalizacjach nie czyni wyjątkowym i uprzywilejowanym do partycypowania w przedsięwzięciach kulturalnych.

To z kolei przejaw prawa Jante. Krytykowanego na poziomie języka i deklarowanych postaw, ale jednak mocno zakorzenionego w skandynawskiej świadomości przekonania, że nikt nie jest wyjątkowy i lepszy od innych.

Smörgåsbord (szwedzki stół)

Co do samego doboru konkursowej stawki. Wszystko rozpoczyna się wiele miesięcy wcześniej. W zasadzie zaraz po zakończeniu Konkursu Piosenki Eurowizji. Zwykle już w czerwcu pojawiają się pierwsze informacje o zasadach naboru utworów do kolejnego konkursu. Samo zgłaszanie utworów odbywa się zazwyczaj w pierwszej połowie września. W ostatnich latach liczba nadsyłanych utworów nie przekracza 2500. Trzeba jednak pamiętać, że w najlepszych latach szwedzka telewizja otrzymywała przeszło 3400 zgłoszeń.

Kolejnym etapem jest wybór 28 utworów, które wejdą do finałowej stawki. Do konkursu, który odbędzie się w 2019 roku, przyjęto następujące parytety: 14 uczestników wybieranych jest spośród nadesłanych zgłoszeń, kolejnych 14 uczestników to artyści, który otrzymali od SVT zaproszenie do wzięcia w nim udziału.

Jedno miejsce w Melodifestivalen ma zawsze zagwarantowane zwycięzca konkursu muzycznego „Svensktoppen Nästa” organizowanego przez czwarty program Szwedzkiego Radia (Sveriges Radio P4). Historycznie jednak patrząc, żaden z nich nie wyszedł z półfinału.

Christer Björkman poszukuje nieustannie nowych grup odbiorców i dba o różnorodność konkursu. Stawka jest przekrojowa i każdorazowo złożona z artystów dobranych wedle mniej więcej tego samego klucza.

Spójrzmy na uczestników Melodifestivalen 2019. Znajdziemy wśród nich:

  • zwycięzców sprzed lat (Anna Bergendahl, Arvingarna, Martin Stenmarck),
  • szlagierowe divy (Arja Saijonmaa, Ann-Louise Hanson),
  • weteranów konkursu (Andreas Johnson),
  • artystów „charakterystycznych” (Dolly Style),
  • artystów powracających po ubiegłorocznym sukcesie (Jan Lundvik, Liamoo, Margaret),
  • artystów z backgroundem etnicznym (Mohombi),
  • uczestników talent show w TV4 (Zeana, Rebecka Karlsson),
  • byłych członków zespołów występujących w przeszłości w konkursie (Lina Hedlund – wcześniej Alcazar, Omar Rudberg oraz Oscar Enestad – wcześniej FO&O).

Zaangażowanym czytelnikom proponuję wykonanie podobnego ćwiczenia w oparciu o listę artystów z poprzednich lat.

Stawka Melodifestivalen to klasyczny „smörgåsbord”, czyli szwedzki stół. Znajduje się na nim wszystko (no dobrze, prawie wszystko) i każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Przekrojowy dobór uczestników daje nie tylko szansę na organizację różnorodnego widowiska, w którym kolejni artyści nie będą zlewać się w nijaką całość. Jest także kolejnym dowodem na inkluzywność konkursu, a przede wszystkim: jego różnorodność.

Ujmując uczestników MelFest w dużych zbiorach, biorą udział w nim: kobiety i mężczyźni, młodzi, średniolatkowie i starzy, z północy, centrum i południa, rodowici Szwedzi i ci, dla których Szwecja stała się nową ojczyzną. Na scenie stają ramię w ramię debiutanci i gwiazdy. I co najważniejsze: każdy na tych samych, równych warunkach. Oczywiście można dyskutować, co jest bardziej prawdopodobne: debiutant występujący jako siódmy w kolejności czy duża gwiazda występująca jako druga. Ale to już inny temat determinującego wpływu miejsc startowych na prawdopodobieństwo powodzenia w konkursie.

Należy także pamiętać o tym, że szwedzki rynek muzyczny można uznać za wybitnie różnorodny oraz – jak twierdzą niektórzy – wyjątkowo inspirujący. Powiedzieć jednak, że Melodifestivalen skupia go w sobie jak w soczewce, byłoby grubą przesadą. Mimo wszystko, jest to przede wszystkim rozrywka dla mas.

Vi älskar inte ny musik (Nie kochamy nowej muzyki)

Melodifestivalen z pewnością nie jest przekrojowym spojrzeniem na szwedzką scenę muzyczną. Próżno szukać brzmień rodem ze Sveriges Radio P3, której hasło to „Vi älskar ny musik” (Kochamy nową muzykę). Stacja radiowa, mogąca uchodzić za kształtującą gusta muzyczne młodego pokolenia Szwedów, nie jest nawet patronem całego przedsięwzięcia. Jest nim za to siostrzana P4, której charakter można określić jako bardziej publicystyczno-informacyjny, aniżeli muzyczny. Dodatkowo jest ona nastawiona do starszego słuchacza.

Każdego roku w stawce finałowej Melodifestivalen pojawiają się co prawda propozycje nieco bardziej alternatywne, natomiast zwykle przepadają, nie wychodząc z półfinału lub nie dochodząc dalej niż do dogrywki w Andra Chansen:

  • Kamferdrops Solen lever kvar hos dig (2018, 6. miejsce w 1. półfinale),
  • Adrijana Aare (2017, 6. miejsce w 1. półfinale),
  • Dissmissed Heart allign (2017, odpadli w AC).

Skąd bierze się ta dwutorowość? Odpowiedzi należałoby szukać w strukturze demograficznej słuchaczy SR P3 oraz widzów Melodifestivalen. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że są to grupy, które wewnętrznie się różnią. Niemniej, stwierdzenie, że tylko nowa muzyka jest poszkodowana, byłoby niepełne. Szlagiery będące przez wiele lat znakiem rozpoznawczym MelFestu, również pozostają w defensywie. W ostatnich latach typowi szlagierowi wykonawcy, niejednokrotnie zwycięzcy z minionych lat lub wręcz weterani tego konkursu, nierzadko nie wychodzą nawet z półfinału.

https://www.youtube.com/watch?v=x9VT8Ta_on8

Ponad podziałami

Jak już zostało wspomniane, mówiąc o Melodifestivalen, mówimy o fenomenie. A zainteresowaniem nim wykracza daleko poza półtoragodzinny program emitowany w sobotnie wieczory. Co więcej, jest to wydarzenie, które można uznać za będące ponad podziałami.

O Melodifestivalen z całą pewnością można usłyszeć w publicznym szwedzkim radiu i telewizji. Można przeczytać w dziennikach i tabloidach. Zaskakujący z polskiej perspektywy może być natomiast fakt, że nie tak rzadko o nim wspomina najpopularniejszy na szwedzkim rynku telewizyjnym program śniadaniowy Nyhetsmorgon, emitowany w TV4, największego konkurenta SVT1. Wszak ciężko wyobrazić sobie, że telewizja publiczna ochoczo informowałaby o stawce gwiazd w programie emitowanym w TVN lub w Polsacie. I ze wzajemnością.

Prowadzący

Istotnym elementem konkursu są prowadzący, których skład zmienia się zazwyczaj co roku. Zdarza się, że na scenie pojawia się jeden prowadzący, zdarza się, że jest ich wielu. Prowadzący nie tylko wykonują swoją podstawową funkcję konferansjerską, ale także występują w specjalnie przygotowanych, najczęściej humorystycznych, numerach, które wykonywane są albo na początku odcinka, albo w oczekiwaniu na wyniki.

Wybór prowadzących również bywa nieprzypadkowy (pod warunkiem, że w ostatniej chwili żaden z nich nie wycofa się z produkcji). Podkreślają oni różnorodność kraju i niejednokrotnie metaforycznie spajają północ z południem. Jak chociażby w 2017 roku, kiedy prowadzącymi byli: Hasse „Kvinnaböske” Andersson (reprezentant Skanii, leżącej na południu kraju), Clara Henry (obecnie można pozycjonować ją w centralnych rejonach Sztokholmu, choć pochodzi z okolic Göteborgu) oraz David Lindgren (pochodzi z północy, okolica Luleå).

Różnorodność geograficzna to niejedyna, którą można by odnaleźć w tym trio. Każde z nich mówiło nie tylko do różnych grup wiekowych, ale po prostu inaczej mówiło, używając charakterystycznego dla swojego regionu dialektu czy sposobu artykułowania dźwięków. Ale to nic – każdy jest równy i każdy na równi wnosi cenny wkład w końcowy efekt, niezależnie od różnic, które nie są w żadnym wypadku problemem. One ubogacają.

W ostatnich latach jednak prowadzący to najsłabsze, bo najczęściej krytykowane, ogniwo całej produkcji. Czy tegorocznej czwórce uda się odmienić tę tendencję? Będziemy mogli ocenić ich już wkrótce.

Sukcesy

Melodifestivalen z pewnością było i jest nośnikiem utworów, które mogą zdobyć serce Europy. Do tej pory udało się to sześciokrotnie (1974, 1984, 1991, 1999, 2012, 2015). Każda ze zwycięskich piosenek stała się albo międzynarodowym hitem, albo co najmniej lokalnym. A zwycięstwo w konkursie niejednokrotnie zdeterminowało przyszłą karierę wykonawcy lub zespołu. Szwedzkiej telewizji brakuje jednego zwycięstwa, aby dorównać Irlandii w liczbie triumfów. Dwóch – by ją przegonić. Czy uda się to zrobić za kadencji Christera Björkmana?

Przyszłość

Tego nie wiadomo, choć nigdy nie należy wykluczyć takiego rozwiązania. Szwecja w Konkursie Piosenki Eurowizji jest na fali wznoszącej. W ciągu ostatnich lat zwyciężyła dwukrotnie (2012, 2015), dwukrotnie zajęła trzecie miejsce (2011, 2014) oraz dwukrotnie miejsce piąte (2016, 2017). Czasu nie zostało jednak wiele, ponieważ – jak donosi prasa, a sam zainteresowany temu nie zaprzecza – Christer Björkman odchodzi na emeryturę w 2021 roku. Jako jego potencjalnego sukcesora wymienia się Karin Gunnarsson.

Gunnarsson jest obecnie przewodniczącą szwedzkiej delegacji na Konkurs Piosenki Eurowizji oraz zastępcą Björkmana na stanowisku producenta Melodifestivalen. Współpracuje z nim ściśle przy wyborze utworów oraz artystów, którzy otrzymują zaproszenie do udziału w przedsięwzięciu. W poprzednich latach pracowała w Sveriges Radio P3, gdzie pełniła między innymi funkcję szefa muzycznego. Brała także udział w produkcji gali wręczania nagród muzycznych P3 Guld.

Czy tak się stanie, dowiemy się z pewnością za jakiś czas. Na razie emocje budzi Melodifestivalen 2019. Start już w sobotę 2 lutego o 20:00. Pierwszy półfinał będzie nadawany z Göteborga (Scandinavium). W Polsce będzie można go obejrzeć na stronie www.svtplay.se.

Źródła: SVT, Expressen, esckaz, MMS.se, „Generalen. Bara jag vet vem som vinner” Christer Bjorkamn med Petter Karlsson, Forum 2017