źródło: instagram @emaevrovizija

Wybór duetu, jak i cały przebieg preselekcji EMA 2019, spotkał się na starcie z licznymi i skrajnymi opiniami. Ostatecznie przyniósł wielkie zainteresowanie parą muzyków ze strony zagranicznych fanów, jeden z najlepszych wyników Słowenii na Eurowizji w ostatnich latach, jak i najwyższe wyniki oglądalności konkursu w RTVSLO od 2015 roku!

Kilka słów o EMA 2019…

Co przyczyniło się do tak szerokiego zainteresowania mediów słoweńskich piosenką Sebi wykonywaną przez Zalę Kralj i Gašpera Šantla? Niewątpliwie była to intymna atmosfera ich występów, introwertyczność muzyków, niebanalna, elektroniczna melodia i tekst z osobistym i pięknym przesłaniem. Nowoczesny vibe, hipsterski attitude i look – ryzykowny wybór, ponieważ tak oryginalnej propozycji nie wystawiano na Konkurs Eurowizji ze Słowenii od lat. Jednak w epicentrum kontrowersji znalazł się sam moment ogłoszenia wyników głosowania widzów podczas lutowego finału preselekcji. Starcie Zali i Gašpera z równie polaryzującą Raiven, prezentującą eksperymentalny, lekko brutalny styl i niecodzienne konwencje (Kaos), rozstrzygnięto ze zdecydowaną przewagą na korzyść zakochanej pary, a weteranka i faworytka fanów po raz kolejny minęła się z wyjazdem na Eurowizję. Sami zwycięzcy nie ukrywali zaskoczenia i zdziwienia swoim triumfem.

Falę negatywnych komentarzy sprowadziła na siebie również Lea Sirk, ubiegłoroczna reprezentantka z Lizbony, która będąc wcześniej członkiem jury preselekcyjnego, przy wręczaniu nagrody zwycięzcom i składaniu gratulacji Raiven, wyraziła się z dezaprobatą na temat wyników słowami „Nie mogę, k…(wulg.) uwierzyć!”. Różne media zaczęły również podawać w wątpliwość słuszność i sprawiedliwość formatu preselekcji, gdzie telewidzowie wybierają jedynie pomiędzy dwójką wykonawców wybranych wcześniej przez zaledwie trzyosobowe jury. Na łamach portalu delo.si oprócz opinii kompletnie potępiającej zachowanie Lei, wysnuto również teorię, że Słoweńcy głosując w EMA raczej kierują się po prostu własnym gustem i tym czego słucha się chętniej w kraju niż celowym wysyłaniem „skrojonych materiałów” ukierunkowanych na sukces w Eurowizji.

Relacje z prasą w Tel Awiwie

Burza emocji wkrótce ucichła, Sebi szybko zdobyło międzynarodowe uznanie na muzycznych platformach i streamingach. W szczytowym momencie dotarło do 13. miejsca w notowaniach bukmacherskich przed eurowizyjnymi próbami w Tel Awiwie, stając się jedną z pewniejszych propozycji do awansu z „łatwiejszego” i nieco „alternatywnego” pierwszego, wtorkowego półfinału. Zala i Gašper zdecydowanie wyróżniali się od reszty uczestników Eurowizji samym podejściem do konkursu. Nieśmiała i wycofana para nie była skłonna do integracji z innymi delegacjami czy wylewnych odpowiedzi na pytania dziennikarzy. Młodzi i nieszczególnie obyci z „komercjalnymi aspektami show-biznesu” nie ukrywali momentami zakłopotania, a nawet frustracji i zmęczenia długimi i niezrozumiałymi eurowizyjnymi wydarzeniami (przykład: Gašper na konferencji prasowej zwycięzców 1. półfinału odmówił z irytacją odpowiedzi na błahe pytanie typu „Jaki numer startowy chciałbyś mieć w finale?”, przyznając, że są zmęczeni ilością prób i późną porą eurowizyjnych zmagań). Duet na każdym kroku podkreślał, że udział w tak ogromnym konkursie jest dla nich wielkim przeżyciem, aczkolwiek momentami bardzo stresującym. Jednak zdecydowali się reprezentować Słowenię, by przede wszystkim ich muzyka i wyrażenie siebie trafiła do jak najszerszego grona odbiorców na całym świecie.

Styl bycia reprezentantów skomentowano oczywiście w kraju. Do wnikliwej analizy całej sytuacji przyczyniła się słoweńska Pani-Eurowizja, Miša Molk, osoba przez lata odpowiedzialna za koordynację preselekcji EMA, członkini eurowizyjnych delegacji. Poprzez swój wpis na Facebooku wysunęła domysły na temat nieefektywności pracy osób odpowiedzialnych za PR RTVSLO, którzy według niej powinni byli wcześniej omówić z Zalą i Gašprem mechanizmy rządzące kształtem pracy dziennikarzy Centrum Prasowego i otoczkę wydarzeń mających miejsce podczas Eurowizyjnego Tygodnia w Tel Awiwie. Ponadto rozpoczęła dyskusję na temat czy „nowoczesne” jej zdaniem zachowanie młodzieży (dla przypomnienia – Zala ma lat 19, a Gašper 23) powinno być dalej bez problemu akceptowalne, czy nie należy jednak zastanowić się nad tym gdzie jest granica między wyrażaniem swojej osobowości a zachowaniem dobrych manier.

Zanotowano znaczący wzrost oglądalności

Ostateczny wynik sobotniego finału został uznany za zadowalający dla reprezentacji Słowenii. Końcowa tablica wyników wskazała duetowi 13. miejsce ze 105 punktami (w tym m.in. nota 10 punktów od polskiego jury), co oznaczało powtórkę z 2011 roku i rezultatu Maji Keuc – najwyższego miejsca kraju od czasu wprowadzenia półfinałów. Jak powszechnie wiadomo, parę dni później EBU skorygowało błędne głosy białoruskiego jury, co oznaczało dla Sebi spadek o 2 pozycje – na miejsce 15. Jednak jest to nadal podobny wynik do tego, który osiągnęła Maja, czy Maraaya w 2015 roku lub Alenka Gotar w 2007 roku. Poza tym Słowenia jeszcze tylko 2 razy zaprezentowała się w Wielkim Finale – Lea (2018) i Tinkara (2014) zajmowały miejsca dopiero w trzeciej dziesiątce. Ta pierwsza, mogła ostatecznie odkupić swoje winy z lutowych preselekcji, komentując eurowizyjny finał wraz z Andrejem Hoferem i przekazując na żywo głosy słoweńskiego jury oraz 12-tkę dla czeskiego Lake Malawi. Telewizja RTVSLO odnotowała najwyższe wskaźniki oglądalności dla Konkursu Piosenki Eurowizji od 2015 roku:

  • 1. półfinał – 201,7 tys. – 27% udziału w rynku
  • 2. półfinał – 131,3 tys. – 15% udziału w rynku
  • Finał – 276,4 tys. – 47% udziału w rynku

Dalsze plany zakochanej pary

Na drugi dzień Zala i Gašper zostali bardzo tłumnie przywitani na lotnisku im. Jože Pučnika w Lublanie i obdarowani gratulacjami, kwiatami i kolejką młodych Słoweńców oczekujących po zdjęcie i autografy eurowizyjnych reprezentantów. Para w pierwszych wywiadach, przyznała ogromną radość, z faktu że wrócili w końcu do ojczyzny i mogą chwilę odpocząć po wszystkich intensywnych wydarzeniach mających miejsce w Izraelu. Ponownie podkreślili, że ich udział w Eurowizji polegał tylko i wyłącznie na przekazaniu szczerych uczuć poprzez muzykę, bez żadnych aspektów rywalizacji czy zdobywaniu uwagi. Podziękowali za całe przekazane im wsparcie w Słowenii i uznanie słuchaczy z innych krajów. Duet postanowił po sukcesie na Eurowizji istnieć na rynku muzycznym pod marką zalagasper i spróbować swoich sił w nagrywaniu piosenek po angielsku. 7 czerwca ukazał się ich nowy (pierwszy anglojęzyczny) singiel o tytule Come to Me.

zalagasper zdobyli pod koniec maja także nagrodę słoweńskiego przemysłu fonograficznego – Zlati piščal (Złoty flet) w kategorii Muzyczne Objawienie Roku. Jest to dla nich kolejne wyróżnienie, po zdobyciu rok wcześniej tej samej statuetki w kategorii Najlepsza piosenka dla utworu Valovi.

Źródło: vecer.com, delo.si, eurovoix.com, dnevnik.si, rtvslo.si, eurovision.tv