Zespół S!sters reprezentujący Niemcy podczas prób do finału Eurowizji 2019, fot. eurovision.tv

Nadawca ARD oficjalnie potwierdził dotychczasowe spekulacje: po raz pierwszy od 2009 roku reprezentant Niemiec na Eurowizji zostanie wskazany wewnętrznie. Po porażce duetu S!sters rok temu, kraj zdecydował się zamknąć swoje preselekcje przed publiką. Czy innym, którzy podjęli podobne kroki, opłacało się to zrobić? 

Grecja: kraj eliminacyjnych zagadek 

Po rezygnacji z preselekcji do Eurowizji w Sztokholmie zawrzało w greckich mediach. Dopiero 2 lutego 2016 roku nadawca ERT oficjalnie ogłosił, że po raz pierwszy od 2004 roku sam wskazał, kto będzie bronił barw Grecji na eurowizyjnej scenie. W kiepskiej sytuacji finansowej i w wyniku braku oszałamiających sukcesów w konkursie, nie było to mimo wszystko dużym zaskoczeniem. Jednak wybór zespołu Argo – dotąd nieznanej na szeroką skalę grupy, wywołał ogrom nieprzychylnych komentarzy. Piosenka Utopian land wcale nie pomogła wizerunkowo artystom, zwłaszcza że poruszyła tematykę kryzysu migracyjnego. Jaki był efekt końcowy działań greckiej telewizji? W maju suma 22 punktów od jurorów (w tym zaledwie 3 od Cypru!) i 22 punktów od telewidzów postawiła Argo na 16. miejscu w półfinale. Po raz pierwszy w historii pozbawiło to Grecję miejsca w finale i nadal stanowi jej najsłabszy wynik.

Preselekcje w chaosie  

Nieudana dla Grecji Eurowizja 2016 to nie pierwszy przypadek, gdy kraj zaskoczył zmianą w taktyce i brakiem rozsądku w procesie selekcji. W 2004 roku konkurs Eurostar, wzorowany na Idolu, zwyciężył wokalista Apostolos Psichramis. Spodziewano się, że to z nim nadawca ERT rozpocznie prace nad eurowizyjną propozycją, ale nagle… reprezentantem kraju wewnętrznie wybrany został Sakis Rouvas. Zdobywca 1. miejsca w domniemanych preselekcjach zaśpiewał w chórkach.

Jeszcze ciekawsze okazały się skutki greckich eliminacji w 2018 roku. Początkowo zdyskwalifikowano dwóch z pięciu uczestników, ponieważ ich piosenki uznano za „zbyt mało greckie”. Na siedem dni przed preselekcjami ogłoszono ich anulowanie! Konkurs zaplanowany na 22 lutego walkowerem wygrała Yianna Terzi, gdy jej rywale – Areti Ketime i Chorostalites, także zostali zdyskwalifikowani. Wytwórnie artystów przed startem w eliminacjach miały uregulować koszt ich udziału w wysokości 20 tysięcy euro, jednak wyłącznie zespół Yianny zgodził się na to rozwiązanie. W Lizbonie piosenka Oniro mou, która de facto wewnętrznie została wysłana przez Greków, wywalczyła 14. miejsce z sumą 81 punktów, ponownie nie dając Grecji awansu do finału.

Irlandia: wbrew tradycji na rzecz jakości

Również przed Eurowizją w 2016 roku z tradycją organizacji preselekcji zerwała Irlandia. Kraj po raz pierwszy w ponad pięćdziesięcioletniej historii startów nie wybrał swojej propozycji publicznie. Nadawca RTÉ, zasugerowany sukcesami krajów wybierających wewnętrznie, bezpośrednio wytypował na reprezentanta kraju wokalistę grupy Westlife Nickiego Byrne’a. Nastąpiło to dość niespodziewanie, ale spotkało się z ciepłym odbiorem. Zamysłem tej decyzji były dostosowanie się do rozwoju Eurowizji i chęć doścignięcia najmocniejszych krajów. Wybór znanej osoby jednak nie pomógł – Irlandczyk z piosenką Sunlight zajął 15. miejsce w półfinale. RTÉ o Eurowizji zdecydowało się dalej dyskutować wewnętrznie i w ten sposób wybierze też swojego reprezentanta do Rotterdamu.

Azerbejdżan: jednak bez rozmachu 

Pierwsze w historii azerskie preselekcje do Konkursu Piosenki Eurowizji spotkały się ze sporym międzynarodowym zainteresowaniem, co sprzyjało promocji konkursu w tym kraju. Azerbejdżan debiutując w 2008 roku, zorganizował konkurs o nazwie Land of firektóry miał wyłonić jego reprezentanta w Belgradzie. Show transmitowały telewizje w Turcji, Gruzji i na Litwie oraz oficjalna strona eurovision.tv. Program zorganizowano z rozmachem – gościnnie wystąpiły zwyciężczynie Eurowizji: Sertab Erener (Turcja 2003), Ruslana (Ukraina 2004) i Marija Šerifović (Serbia 2007). Jego zwycięzcy – Elnur i Samir, z piosenką Day after day wywalczyli 8. miejsce na Eurowizji. Zachęciło to zatem Azerów do powtórzenia dużego formatu preselekcji rok później. Jednak pomimo planów organizacji kolejnej, bogatej edycji Land of fire, nadawca İTV uznał tak kosztowny format za niepotrzebny, a poziom zgłoszeń i tak za zbyt niski. Do Moskwy pojechała wewnętrznie wybrana Aysel, do której dołączył pochodzący z Iranu Arash. Duet wsparty przez międzynarodowy zespół muzyków i wizażystów, zajął 3. miejsce. 

Mołdawia: preselekcje zdjęte z ekranu 

Po chaosie w 2006 roku, kiedy preselekcje w Mołdawii odbyły się dwa razy, ponieważ w ich pierwszym wydaniu nie udało się rozbić remisu przed końcem transmisji, nadawca MRT miał wątpliwości co do formy wyboru swojego reprezentanta. Pomimo wahań nad całkowitą rezygnacją z Eurowizji, ogłoszono nabór kandydatów do preselekcji. Zastrzeżono, że artyści będą musieli sami pokryć koszta swojego występu w Helsinkach, które telewizja jednak zwróci w przypadku wyniku w top 10. Ostatecznie mołdawska telewizja zmieniła zdanie i chęcią uniknięcia „możliwości skorumpowania wyników”, skróciła listę finalistów preselekcji do trzech nazwisk i przeniosła je za zamknięte drzwi! Specjalna komisja obejrzała występy w studio już 14 grudnia i wskazała na reprezentantkę Mołdawii Natalię Barbu z utworem Fight. Propozycja uplasowała się na 10. miejscu, dzięki czemu artystka otrzymała zwrot kosztów, które poniosła. Jest to jedyny przypadek w historii mołdawskich startów, kiedy na Eurowizję nie pojechał zwycięzca preselekcji O melodie pentru Europa. 

Laj, laj, laj! Polski wybór w 2005 roku 

Najbardziej zbliżony do nagłego zaniechania publicznych preselekcji scenariusz, miał miejsce w Polsce 15 lat temu. Po sukcesie polskich preselekcji do Eurowizji w 2003 i 2004 roku, spodziewano się kolejnej odsłony silnie promowanych i mocno obsadzonych eliminacji. Choć oficjalnie nie ogłoszono naboru do Krajowych Eliminacji, a Telewizja Polska jeszcze nie potwierdziła startu w 50. Konkursie Piosenki Eurowizji, media już we wrześniu 2004 roku nieoficjalnie informowały o preselekcjach. Jak dowiadujemy się z archiwum portalu ESCToday, 15 artystów miało zawalczyć o bilet do Kijowa w polskich eliminacjach zaplanowanych wstępnie na 29 stycznia 2005 roku. Termin ten odpowiadał najdogodniejszej oglądalności. Zespołem, który miał być poważnie zainteresowany startem w konkursie, była grupa Virgin.

Następnie pojawiły się plotki o rezygnacji Polski z udziału w Konkursie Piosenki Eurowizji. Telewizja Polska potwierdziła jednak swój start i w styczniu ogłosiła, że polskiego reprezentanta wyłoni wewnętrzna komisja. Na antenie programu Stratosfera 29 stycznia przewodnicząca 28-osobowego jury – Maria Szabłowska, ogłosiła, że w Kijowie Polskę reprezentował będzie zespół Ivan i Delfin. Taką decyzję podjęli eksperci powołani przez Program I Polskiego Radia, którzy przyznali piosence Czarna dziewczyna 141 punktów. Na podium uplasowali się Monika Jarosińska i Zenon Boczar oraz zespół Abra. Recenzent muzyczny Rzeczpospolitej Jacek Cieślak skrytykował poziom zgłoszeń i winą obarczył Telewizję Polską, która „w ostatniej chwili zdecydowała się na komisję wewnętrzną, zaniechała konkursu publicznego, który zawsze był magnesem dla kompozytorów i gwiazd”. Polska po raz pierwszy w historii stanęła do zmagań w półfinale Eurowizji i poniosła porażkę, zajmując 11. miejsce. 

Wybór wewnętrzny wstaniem z kolan?

Nie wszystkie niespodziewane odejścia od preselekcji po wielu latach ich trwania okazywały się klęskami. Holendrzy, z małymi przerwami, przez 56 lat wskazywali swoich reprezentantów poprzez Nationaal Songfestival. Pomimo planów organizacji show w 2013 roku, zdecydowano się na wybór wewnętrzny, ponieważ tylko na tę formę startu zgodziła się Anouk. Odejście od formuły i wysłanie na konkurs doświadczonej artystki z profesjonalnym zespołem, odwróciły beznadziejną passę kraju i wprowadziły Holendrów do finału Eurowizji! Zmotywowany kraj już rok później zajął 2. miejsce, a po serii świetnie przygotowanych produkcji wygrał w Tel Awiwie za sprawą utworu „Arcade” Duncana Laurence’a

Nagły niepubliczny wybór: gra warta ryzyka?

Nagłe odejście od tradycyjnego publicznego sposobu wybierania reprezentanta przynosiło w przeszłości różne skutki. Dla jednych – Grecji czy Irlandii – był to dalszy brak progresu i odsłonięcie możliwych błędów w podejściu do konkursu. Dla innych, chociażby Holandii – znalezienie idealnej metody. Wypracowana nowa formuła może na stałe zwiększyć szanse takich państw w konkursie. Chaos w podejściu kończy się różnie i tak naprawdę ostatecznie zależy od wybranej piosenki, co pokazuje rozbieżność w wynikach Polski w 2005 roku i Mołdawii w 2007 roku czy Azerbejdżanu dwa lata później. Jak po rezygnacji z publicznej formy Unser Lied poradzą sobie Niemcy? Zweryfikuje to widownia Eurowizji 2020 w Rotterdamie.

Źródła: eurovision.tv, ESCToday, rte.ie, fot. eurovision.tv