Benjamin Ingrosso „wytańczył” i wyśpiewał dla Szwecji siódmą lokatę podczas tegorocznego konkursu. Artysta nie załamuje rąk i planuje dalszy rozwój kariery. Tymczasem szwedzkie media analizują i komentują Eurowizję.

Aftonbladet grzmi: Szwedzi nie byli w tym roku zainteresowani Eurowizją. Na dowód podaje statystyki: tylko 2 mln 618 tys. widzów oglądało w tym roku finał konkursu. Chociaż jest to niecałe 200 tys. odbiorców mniej niż w ubiegłym roku, szwedzki tytuł podkreśla, że to najgorszy wynik oglądalności od 2010 roku, kiedy Anna Bergendahl nie weszła do finałowej stawki Eurowizji. Wtedy to jedynie 1 mln 694 tys. Szwedów zdecydowało się śledzić toczącą się walkę o Grand Prix konkursu. Dla porównania, od 2012 do 2016 roku nieprzerwanie ponad 3 mln szwedzkich telewidzów kibicowało swojemu reprezentantowi w finale. Dla lokalnych mediów tegoroczna liczba widzów jest powodem do niepokoju.

Zbyt dużej radości nie dostarczył im również sam Benjamin Ingrosso. Uplasował się on wprawdzie na siódmej pozycji, jednak redaktorów martwią wyniki televotingu. Po prezentacji punktów od jurorów wokalista znajdował się na drugim miejscu, jednak widzowie nie podzielili zachwytu profesjonalistów i przyznali mu jedynie 21 punktów.

Tymczasem przed finałem na szwedzkich portalach można było przeczytać o zagranicznym sukcesie Benjamina typowanego na jednego z faworytów. Cytowanego też samego wokalistę, który mówił, że często bywa porównywany do Justina Biebera. Mimo to jako jeden z pierwszy usłyszał rezultatów głosowania eurowizyjnej publiczności, a dopingująca go na miejscu Charlotte Perrelli nie kryła rozczarowania rezultatem. Podkreśliła przy okazji, że widownia w Lizbonie buczała, gdy odczytano punkty od widzów.

Szwedzki Dr. Eurovision stwierdził, iż oczywistą rzeczą jest to, że jurorzy i widzowie szukają zupełnie różnych rzeczy. Profesjonaliści skupiają się na jakością muzyczną, zaś publiczność oczekują przede wszystkim show. Przywołuje też różne teorie na temat porażki Szwedów. Jedna z nich głosiła, że wszyscy mają już dosyć zwycięstw i sukcesów Szwecji, a mała liczba punktów televotingu jest czymś w rodzaju zemsty. Dr. Eurovision, czyli Paul Jordan, niekoniecznie się z tym zgadza i stwierdza, że równie dobrze Szwecja mogła mieć pecha i niekorzystny okazał się dla niej sam system punktacyjny. Jordan jest jednak spokojny o dalsze losy szwedzkich artystów na Eurowizji. Warunek? Kontynuowanie Melodifestivalen i dalsze produkowanie utworów o świetnej jakości.

fot. Thomas Hansens/EBU

A jak po finale czuł się sam Benjamin? W jednym z pierwszych postów na Instagramie podziękował za szaloną przygodę, jaką była Eurowizja i wsparcie, jakie otrzymał. Dodał, że jest dumny z siebie i ze swojego zespołu i nie może się doczekać, by pokazać wszystkim, co będzie w przyszłości. Podkreślił też, że dostał 8 dwunastek od jurorów z poszczególnych krajów. W kolejnym poście na swoim Instagramie z dystansem podszedł do punktów od telewidzów:

https://www.instagram.com/p/BiwOswOnVWY/?hl=pl

„Ja beztrosko pozujący ze wszystkimi głosującymi na mnie” – napisał. Benjamin nie ma jednak czym się martwić. Aftonbladet zauważył, że choć to Netta z Izraela wygrała Eurowizję, to na Spotify króluje właśnie reprezentant Szwecji, którego utwór ma około cztery razy więcej odtworzeń od Toy. Ingrosso nie próżnuje. Niedawno ukazała się jego powstała wspólnie z Felixem Sandmanem piosenka Tror Du Att Han Bryr Sig. Sam reprezentant Szwecji planuje także wyjazd promocyjny do Wielkiej Brytanii i występy w tamtejszych radiostacjach i telewizjach. W dalszej kolejności wybiera się do Los Angeles, gdzie będzie pracował na krążkiem, który ma ukazać się w sierpniu lub we wrześniu.

Źródło: eurovision.tv, svt.se, aftonbladet.se, expressen.se, gp.se
Zdjęcie: instagram.com/benjaminingrosso

2 KOMENTARZE