Taktyka czy kwestia gustu?

Szefowa delegacji Armenii odpowiada na oskarżenia o manipulowanie głosami jurorów. Czy takie wytłumaczenie przekona reprezentantów, którzy zostali przez Ormian pokrzywdzeni?

Analizując rankingi jurorów i widzów z poszczególnych państw nie sposób zauważyć, że jury z Armenii bardzo nisko oceniło kraje, które uważane były za faworytów i tym samym mogły zaszkodzić Aramowi Mp3 w drodze do upragnionego zwycięstwa. W I półfinale Eurowizji 2014 na trzech ostatnich miejscach w głosowaniu komisji znalazły się następujące państwa: Azerbejdżan, Szwecja i Węgry. W finale najniżej oceniono Azerbejdżan, Austrię, Węgry, Szwecję, Wielką Brytanię i Ukrainę. Nawet przy sporej sympatii widzów reprezentanci tych państw nie mogli liczyć na żadne punkty z Armenii. Wielu fanów uważa to za taktykę Hayastanu i uparte dążenie do zwycięstwa, pomijając zasady fair-play.

Portal Wiwibloggs.com poprosił o komentarz w tej sprawie Gohar Gasparyan, wieloletnią szefową delegacji Armenii na ESC, JESC i wszystkich innych konkursach organizowanych przez EBU. Zawsze jest mnóstwo plotek i domysłów dotyczących głosowania podczas Eurowizji, bowiem ludzie nadal nie zrozumieli, w jaki sposób mieszają się głosy widzów i jurorów. Otrzymujemy mnóstwo skarg w związku ze sposobem głosowania, staramy się wytłumaczyć procedury, ale to nie wystarcza osobom, które mocno wspierały swoich faworytów poprzez intensywne głosowanie i nie są usatysfakcjonowane wynikami – mówi Gasparyan. Twierdzi, że widzowie (ale też i jurorzy) często patrzą na dany kraj nie przez pryzmat piosenki, ale poprzez własne doświadczenia związane z tym państwem. Wspomina, że w Kopenhadze często pytana była o kraj pochodzenia i gdy mówiła, że jest z Armenii, Duńczykom od razu ten kraj kojarzył się z przegranym meczem piłki nożnej (rok temu Ormianie ograli Duńczyków 4:0). Jestem pewna, że takie osoby nie zagłosowały na Armenię podczas ESC – uważa Gohar.

Dodaje również, że gusta w Europie są niezwykle różne, a to, co może się podobać w Skandynawii, niekoniecznie może znaleźć sympatyków w Armenii i odwrotnie. Uważa, że wprowadzenie jury do głosowania ma swoje wady i zalety. Punkt widzenia komisji jest bardziej profesjonalny, ale mimo wszystko nadal jest to spojrzenie subiektywne. W komisji Armenii znalazły się byłe reprezentantki kraju – siostry Inga i Anush (ESC 2009), Asatur Asatryan (producent), Arman Davtyan (popularny projektant, twórca broszki, którą Aram Mp3 prezentował w eurowizyjnej pocztówce) oraz Avet Barseghyan (autor tekstów i prezenter, prowadził Eurowizję dla Dzieci 2010). Gohar Gasparyan informuje, że każdy z nich śledzi Eurowizję i jej dziecięcą wersję, a podczas tegorocznego konkursu w Kopenhadze jurorzy szczególnie zwracali uwage na warunki wokalne, jakość utworu, występ sceniczny oraz charyzmę. Każdy członek komisji głosował jednak według własnego uznania i gustu.

Pomimo długiej wypowiedzi, Gohar Gasparyan nie udało sie przekonać redaktorów Wiwibloggs, którzy nadal drążyli temat dotyczący tak niskiej oceny dla faworytów Eurowizji 2014. Przyciśnięta do muru przyznała, że Aram Mp3 i „Not Alone” byli jednogłośnie uznani przez jury z Armenii za najlepsze, co w tegorocznym konkursie można było zobaczyć i usłyszeć. Komisja była pewna, że taki utwór nadaje się na zwycięstwo. W różnych innych krajach Europy gusta i opinie mogły być inne. Aram Mp3, będąc liderem w głosowaniach bukmacherskich, zajął ostatnie miejsce w głosowaniu jurorów belgijskich. Zdobył jednak wysokie poparcie u widzów. Podobne dysproporcje w gustach widzów i jury zauważono we Włoszech czy np. w Armenii. Nigdy nie wiadomo, w jaki sposób zagłosuje jury, bo to jest ich subiektywna ocena. 

Czy taki komentarz przekonał kogokolwiek? Pewnie nie, bo fani i tak wiedzą swoje. Nie da się ukryć, że niektóre wyniki miały bardzo niewiele wspólnego z ocenianiem piosenek, głosu, charyzmy czy występu scenicznego. Przypomnijmy chociażby Armenię i Azerbejdżan. Kraje nawzajem oceniły się najniżej jak to tylko możliwe – wszyscy jurorzy ormiańscy jednogłośnie uznali, że Dilara Kazimova była najgorsza w półfinale i finale. Zgodzili się z nimi widzowie. Podobnie w Azerbejdżanie – chociaż Aram Mp3 był faworytem, a utwór trafił nawet na azerskie notowanie iTunes, jury i widzowie jednogłośnie przyznali mu najniższe miejsce.

Hitem okazał się złośliwy zabieg EBU i DR podczas próby generalnej finału. W czasie testowania głosowania prezenterzy z danych krajów otrzymują od EBU wymyślone rankingi, które mają później podać podczas łączenia – ma to pomóc sprawdzić zarówno jakość połączenia, tabelę punktacyjną jak i samych prowadzących. EBU wymyśliło, że Azerbejdżan będzie musiał jedną z dużych not przekazać wrogiej Armenii. Podczas jednej próby Sabina Babayeva, która podawała punkty z Baku, uparcie twierdziła, że 12 punktów należy się nie Armenii (zgodnie z wytycznymi) ale Grecji. Podczas drugiej próby było jeszcze zabawniej, gdy zamiast Armenii, 10 punktów Sabina chciała podarować Irlandii, chociaż ten kraj nawet nie awansował do finału. Ostatecznie łączenia z Baku przerywano, a punkty azerskie podawał Jon Ola Sand. Konflikt ormiańsko-azerski to już nieodłączna część Eurowizji, ale z roku na rok te kraje coraz bardziej zaskakują fanów konkursu…Zobaczcie sami!

https://www.youtube.com/watch?v=E1XncYmr2kY

Źródło: Wiwbloggs.com, inf. własne, fot. Gohar i Dorians (ESC 2013, Facebook)

Exit mobile version