W udzielonym naszemu portalowi wywiadzie reprezentantka Polski w 53. Konkursie Piosenki Eurowizji w Belgradzie wspomina swój występ, emocje, jakie towarzyszyły jej na scenie i podczas pobytu w stolicy Serbii, jak również deklaruje, że chętnie ponownie wystąpiłaby na eurowizyjnej scenie!

Z perspektywy czasu: jak wspominasz swój udział w Konkursie Piosenki Eurowizji? Byłaś dumna, szczęśliwa, to było duże wyzwanie?

Eurowizja była fantastycznym wydarzeniem, które na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Byłam niezwykle wdzięczna i dumna, że mogłam reprezentować Polskę – kraj rodzinny moich przodków – w międzynarodowym wydarzeniu, które jednoczy różne kraje poprzez dar muzyki. Żyję w poczuciu wielkiej wdzięczności, że przydarzyła mi się taka okazja. Wiedząc, że w 2008 r. udział w konkursie brało ponad 2 razy więcej państw niż na przykład 20 lat wcześniej, zdecydowałam się zachować otwarty umysł, rozważając oczywiste potencjalne kontrowersje i ryzyko, wynikające z otoczki politycznej wokół konkursu.

Mimo tego zdecydowałaś się na start – i to z balladą!

Wiedziałam, że zaprezentowanie na scenie ballady będzie bardzo ryzykownym krokiem, gdyż ten typ piosenek nie odnosił w ostatnich latach aż tak dużych sukcesów jak piosenki szybkie. Miałam również nadzieję, że w finale piosenki oceniać będzie jury, tak jak było to w przypadku polskich preselekcji. Takie głosowanie legitymizuje w mojej opinii wynik, zaś system audiotele/SMS może prowadzić do manipulacji wynikami i korupcji. Ale w 2008 r. w finale nie odbyło się głosowanie jury…

A myślałaś o powrocie na eurowizyjną scenę?
Zachowałam otwarty umysł w odniesieniu do eurowizyjnego powrotu. Tak więc gdybym uzyskała taką możliwość, z energetyczną i wokalnie dynamiczną piosenką, którą mogłoby ocenić jury… z pewnością poważnie bym ją rozważyła!

Czy pamiętasz jakąś zabawną, niecodzienną lub dziwną sytuację z czasu Eurowizji 2008 ?
Wracając pamięcią do tych chwil… Byłam właściwie wzruszona – z kilku powodów. Wiele osób nie wie, ale moja młoda kuzynka Mandy, która była dla mnie jak siostra, odeszła nagle w wypadku samochodowym, który miał miejsce, gdy kręciłam klip do For life. Od tego momentu piosenka posiadała dla mnie niezwykły ładunek emocjonalny, gdy ją śpiewałam i wiązałam tę sytuację z piosenką. Gdy oglądam swoje eurowizyjne występy widzę i słyszę łzy, z którymi walczyłam. To był dla mnie czas pełen wyzwań. Dodatkowo doświadczyłam wtedy przykrości wynikających ze sfabrykowanych newsów z portali plotkarskich, więc w tym samym czasie miałam kilka naprawdę przykrych doświadczeń.

Czyli to nie był dla Ciebie łatwy czas…
Nie, ale jak mówi stare przysłowie: Co cię nie zabije, to cię wzmocni – to w 100% prawda. I jestem tego żywym przykładem. Stałam się o wiele silniejsza niż byłam kiedykolwiek przedtem: duchowo, psychicznie, fizycznie i wokalnie. Nie wiedziałam, że ostatecznie doprowadzi mnie to do bycia jeszcze szczęśliwszym człowiekiem, zaś w muzyce do współpracy z jednymi z najbardziej uznanych producentów i autorów tekstów, jak choćby Walter Afanasieff, który współpracował z ikonami światowej wokalistyki, takimi jak Whitney Houston, Céline Dion, Mariah Carey, Barbra Streisand, Andera Bocelli, Pavoratti, Christina Aguilera, Leona Lewis, Luther Vandross, Patty LaBelle, etc. Tak więc, gdy zdobywca wielu nagród Grammy i uznany muzyk taki jak Walter (który wyprodukował m.in. My heart will go on, największy hit w karierze Céline Dion) przyrównuje mnie do Whitney albo Céline… jestem niezwykle wzruszona i przyjmuję to z pokorą. Wszystkie te połączone doświadczenia, które spotkały mnie na mojej drodze, ukształtowany moje życie w ten a nie inny sposób na wielu różnych płaszczyznach i bardziej niż wszystko inne… dały mi o wiele więcej pewności siebie.

Jak się czułaś, gdy po raz pierwszy od 2004 r. wprowadziłaś Polskę do finału Eurowizji?
Przyjęłam to z pokorą, byłam niezwykle zaszczycona i dumna. Powiedziano mi, że byłam pierwszą osobą, która weszła do finału konkursu, który odbywał się na nowych zasadach: zostały one ustalone w związku z liczbą ponad 40 uczestniczących krajów, postanowiono wprowadzić dwa półfinały i zasady te obowiązują do dzisiaj. Doświadczenie to było niezwykle ożywcze, szczególnie że mogłam zaprezentować napisaną przez siebie piosenkę, która była balladą i nie oceniali jej w finale jurorzy, więc los naprawdę mi nie sprzyjał. Wiedząc, ile krajów rywalizuje ze sobą w konkursie dzisiaj, w połączeniu z nasyceniem rynku programami telewizyjnymi typu reality show i masą nowych młodych talentów wokalnych, ujawniających się w różnych konkursach wokalnych na całym świecie, jestem bardzo świadoma konkurencji i rywalizacja jest dzisiaj o wiele bardziej zacięta niż było to na przykład 20 lat temu… Tak więc biorąc pod uwagę to wszystko, wynik osiągnięty na Eurowizji w barwach Polski jest czymś, z czego jestem naprawdę dumna. To ogromny zaszczyt być w czymś pierwszym, a ja jestem ogromnie zaszczycona.

Czy trudnym było dla Ciebie reprezentowanie Polski na Eurowizji?
Jestem bardzo dumna, że mam polskie korzenie, choć nie urodziłam się w Polsce… reprezentuję historię wielu pół-Polaków lub Polaków w ogóle na całym świecie. Po prostu jestem Amerykanką z polskimi korzeniami, dążącą do realizacji swoich marzeń i to jest dla mnie powód do ogromnej dumy!

W show-biznesie jesteś obecna od najmłodszych lat… Masz jakieś rady dla początkujących wokalistów?
Wychowałam się na scenie, więc naprawdę szanuję i doceniam wartość każdego jednego człowieka, którego spotkam na swojej drodze w tym biznesie, zwłaszcza mając poczucie, jak trudny i pełen konkurencji jest ten przemysł dzisiaj i jak ciężko trzeba pracować na sukces, to nie może być ci po prostu dane. Po pierwsze musisz kochać to, co robisz i pamiętać, że ktoś zawsze będzie lepszy od ciebie. Musisz wesprzeć swoją pasję ciężką pracą i nauczyć się szacunku. Ale najważniejsze jest to, by być pokornym i mieć w sobie wewnętrzną siłę tygrysa, aby przetrwać i nigdy, przenigdy nie poddawać się! Chyba dlatego sporo osób nazywa mnie Lwicą.

Z kim – z innych delegacji – miałaś najlepszy kontakt? Pamiętam, że w trakcie konkursu wszyscy chcieli z Tobą choć przez chwilę porozmawiać: artyści, dziennikarze, fani…

Pokochałam wszystkich, których spotkałam na swojej drodze podczas konkursu, wielu wspaniałych ludzi, wielu utalentowanych artystów, podobnie jak wielu przemiłych dziennikarzy i fanów. Poniższy cytat z Szekspira podsumowuje dokładnie to, co czuję w związku z tym wydarzeniem i wszystkimi innymi życiowymi doświadczeniami, jakie miałam:

Zawsze czuję się szczęśliwa. A wiesz dlaczego? Bo nie oczekuję niczego od nikogo. Oczekiwania zawsze bolą. Życie jest krótkie, więc je kochaj. Bądź szczęśliwy i uśmiechaj się. Żyj dla siebie i zanim przemówisz, słuchaj. Zanim napiszesz, pomyśl. Zanim wydasz, zarób. Zanim się pomodlisz, wybacz. Zanim zranisz, poczuj. Zanim znienawidzisz, pokochaj. Zanim odejdziesz, spróbuj. Zanim umrzesz, żyj.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Konrad Szczęsny

Tłumaczenie: Konrad Szczęsny, Maciej Sychowiec

Fot. zasoby własne Tamary Gee

 

6 KOMENTARZE

  1. „For Life” to jedna z najładniejszych piosenek wystawionych przez nasz kraj. Pamiętamy polityczno-geograficzne głosowanie, które pozbawiło nas złudzeń – Polska była niemal osamotniona. Nawet Rodolfo ze swoją „piosenką” był wyżej. Gdyby nie 14 pkt. od Polaków na Wyspach Brytyjskich, mielibyśmy kompletne 0. Polacy chcieli wówczas powrotu jury. Kto by przypuszczał, że po paru latach to sędziowie będą zaniżać noty naszym reprezentantom.

  2. Z ciekawosci obejrzałem „How about that”. No i po co to szczucie cycem, po co sie wyginac dokoła siedzacego faceta? Take rzeczy sa popularne w USA? Przeciez to jest ten sam poziom co czirliderek. 30 lat do tyłu. Zawiodłem sie.

  3. Pani Tamaro, to prawda, że głosowanie widzów nie jest idealne, ale jak pokazują przykłady ostatnich lat i w różnych krajach, głosowanie jurorów również odbiega od ideału. Zresztą, chyba łatwiej wpłynąć na 5 osób, niż na całe społeczeństwo…