Eurowizja 2018 Netta Eleni Foureira
Eurowizja 2018: reprezentantki Cypru i Izraela, Eleni Foureira i Netta, fot. vaaju.com

Choć od finału tamtej edycji minęły zaledwie dwa lata, warto sobie przypomnieć wyjątkowy konkurs w Lizbonie. Choć dla Polski był on dość felerny, mieliśmy okazję oglądać narodziny gwiazdy oraz triumf… feminizmu? Eurowizja 2018 wraca!

Portugalczyk Salvador Sobral zdobył trofeum podczas konkursu w Kijowie, ustanawiając niepobity do dziś rekord 758 punktów. W lizbońskim konkursie wzięły udział aż 43 państwa, w tym powracająca Rosja.

Eurowizja 2018: organizacja konkursu

O organizację konkursu starało się 5 miast: Braga, Gondomar, Guimarães, Santa Maria de Feira (wszystkie znajdujące się na północy kraju) oraz stołeczna Lizbona. To właśnie w stolicy Portugalii, w Altice Arenie, będącej jedną z największych hal widowiskowych w Europie, mogliśmy oglądać oba półfinały i wielki finał.

Prowadzący w 2018 roku byli wyjątkowi. Nie dość, że pierwszy raz w historii było ich aż czworo, to jeszcze był on w pełni damski (być może w odpowiedzi na w pełni męskie trio z 2017 r.): Catarina Furtado, Silvia Alberto, Daniela Ruah oraz Filomena Cautela. Organizatorzy również zapewnili stały kontakt z portugalską kulturą. Podczas finału wystąpili znani artyści muzyki fado: Mariza i Ana Moura.

Eurowizja 2018: chórzyści wychodzą z cienia

Do konkursu powrócili: zwycięzca Eurowizji 2009 Alexander Rybak (śpiewając w Lizbonie piosenkę nr 1500), Waylon (zdobywca 2. miejsca w 2014 r. w ramach projektu The Common Linnetts), a także Jessica Mauboy, która zaprezentowała Australię podczas przerwy w drugim półfinale Eurowizji 2014. Rok 2018 był przełomowy dla kilku artystów, którzy wcześniej byli wsparciem wokalnym we wcześniejszych konkursach. Byli to SuRie z Wielkiej Brytanii (chórzystka Belgii 2015 i 2017), Lea Sirk ze Słowenii (chórzystka w 2014 i 2016 r.), Cesar Sampson z Austrii (chórzysta Bułgarii 2016 i 2017) oraz Vlado Mihailov z bułgarskiej formacji Equinox (również chórzysta w 2017 r.).

Eurowizja 2018: półfinały zaskoczeń

W związku z rekordową ilością państw-uczestników (podobnie jak w 2008 i 2011 roku), w półfinałach musiało odpaść odpowiednio 9 i 8 piosenek. W związku z tym swoją stuprocentową skuteczność w awansach straciły Azerbejdżan i Rosja. Do finału nie zakwalifikowały się również m.in. początkowo wysoko typowana Belgia czy Polska, którą reprezentował duet Gromee & Lukas Meijer.

Półfinały uchyliły rąbka tajemnicy. Po wtorkowych występach wielu fanów konkursu obstawiało zwycięstwo Cypru lub Izraela, które faktycznie spotkały się w czołówce sobotniego koncertu.

Eurowizja 2018: walka o zwycięstwo

Po raz kolejny mogliśmy dostrzec pewien rozstrzał w preferencjach muzycznych jurorów i publiczności. Ku zaskoczeniu wielu widzów finałowe głosowanie jurorów wygrała Austria, która u widzów uplasowała się dopiero na 13. miejscu. Jeszcze większa różnica była w głosach oddanych na Szwecję. Jurorzy Benjaminowi Ingrosso przyznali 253 punkty, co dało mu drugie miejsce, publiczność zaś jedynie… 21 punktów (23. miejsce). Podobnie jak w latach poprzednich na punkty od jurorów mogła liczyć Australia.

Widzowie na dwóch czołowych miejscach uplasowali Izrael i Cypr. Przez chwilę ścisła walka o zwycięstwo toczyła się między dwoma utworami. Pierwszy z nich powstał na fali ruchu #metoo, mówił o sile kobiet. Drugi zaś był świetnie skrojoną taneczną piosenką z drobnymi wpływami muzyki latino. Cypr osiągnął swój najlepszy wynik w historii, Izrael zaś zdobył trofeum po raz czwarty: w 20 lat po ostatnim zwycięstwie i w 40 lat po pierwszym.

Eurowizja 2018: krótkie post scriptum

Tropem gwiazd Eurowizji: Eleni Foureira

Co zmieniła Eurowizja 2018 na następne lata? Po pierwsze system podawania głosów. W Lizbonie ostatni raz mogliśmy zobaczyć głosy widzów podawanych od najniższych do najwyższych. Z jednej strony zmiana ta wzbudziła jeszcze większą nieprzewidywalność wyników, z drugiej zaś odebrała zwycięzcom televotingu możliwość w pełni celebrowania tego zaszczytu. Jeżeli zaś chodzi o podejście państw do Eurowizji to np. Telewizja Polska rozstała się z formatem Krajowych Eliminacji i do Tel Awiwu wybrała wewnętrznie zespół Tulia. Rosja, która nie zakwalifikowała się do finału z piosenką Julii Samojłowej postanowiła wrócić zaś do wyboru gwiazd wielkiego formatu. W 2018 roku ostatni raz widzieliśmy na dużej scenie eurowizyjnej reprezentanta Ukrainy. A co zmieniło się w życiorysach artystów z czołowych miejsc? Największy sukces zdecydowanie odniosła Eleni Fureira, a jej piosenki święciły triumfy w różnych państwach Europy.