Patricija Crnkovič podczas Eurowizji dla Młodych Tancerzy 2013
Słowenia, EYD 2013

Już ponad dwa miesiące minęły od Eurowizji dla Młodych Tancerzy, która w tym roku została zorganizowana w Gdańsku. Jest to dobry moment by raz jeszcze wrócić do tamtych wydarzeń i spojrzeć na nie z perspektywy czasu… a także z perspektywy uczestnika tego konkursu.

14 czerwca w Operze Bałtyckiej zmierzyło się ze sobą dziesięciu młodych, utalentowanych tancerzy, z takich europejskich krajów jak Niemcy, Szwecja, Armenia, Ukraina, Holandia czy Słowenia. Trzyosobowe, międzynarodowe jury ostatecznie wyłoniło zwycięzcę – został nim reprezentant Holandii, Sedrig Verwoert. Całe show, jako produkcja telewizyjna zrealizowana przez TVP oraz zespół Europejskiej Unii Nadawców zostało bardzo pozytywnie ocenione. Setki tysięcy widzów miały okazję podziwiać m.in. uroki Gdańska, którego najciekawsze zakamarki pojawiały się w pocztówkach i materiałach wideo emitowanych podczas transmisji. Całość widowiska była niezwykle spójna, zrobiona w sposób nowoczesny, niebanalny i przykuwający uwagę.

Dla każdego z uczestników tego konkursu był to niezwykle ważny moment. Po raz pierwszy mieli okazję uczestniczyć w konkursie o tak wysokiej randze, w którym reprezentując swój kraj mieli za zadanie pokazać się z jak najlepszej strony, stając oko w oko z wszechobecnymi kamerami, profesjonalnym jury oraz widownią licznie zgromadzoną w Operze Bałtyckiej. Udało nam się porozmawiać z jedną z osób, która właśnie takie doświadczenia ma za sobą – Patriciją Crnkovič, reprezentantką Słowenii na tegorocznej Eurowizji dla Młodych Tancerzy w Gdańsku.

Maciej Mazański: Witaj! To już ponad dwa miesiące odkąd rywalizowałaś razem z innymi dziewięcioma tancerzami o Grand Prix podczas Eurowizji dla Młodych Tancerzy w Gdańsku. Jak wspominasz tamten czas?

Patricija Crnkovič: Eurowizja dla Młodych Tancerzy była dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Przede wszystkim dlatego, że poznałam tam wielu wspaniałych ludzi – tancerzy, nauczycieli, choreografów, fotografów, kamerzystów… Wspaniale było móc odwiedzić tak urokliwe miasto jak Gdańsk. Miałam tam możliwość nauczenia się wielu nowych rzeczy, takich jak współpraca z zagranicznymi choreografami, zdolność szybkiego uczenia się nowych układów tanecznych czy umiejętność występu przed kamerami.

Opowiedz nam coś więcej o sobie – kiedy i dlaczego zaczęłaś tańczyć? Co sprawiło, że stało się to twoją pasją?

Jako dziecko byłam bardzo nieśmiała. Swoją przygodę z tańcem zaczęłam od baletu, jeszcze jako mała dziewczynka. Później, podążając za falą popularności hip-hopu, chciałam spróbować  swoich sił w formacji tańczącej ten właśnie styl. Wyszło jednak inaczej – w tym samym czasie odbywały się castingi do dwóch grup tanecznych, jedna była grupą hip-hopową, druga baletową. Wtedy moja mama powiedziała do mnie: „wybierz balet”. I tak też się stało – zaczęłam tańczyć balet jazzowy. Później kilkukrotnie zmieniałam kluby taneczne, uczyłam się tańczyć solo i w duecie, zaczęłam jeździć na zawody, sukcesywnie starałam się rozwijać swoje umiejętności. Zaczęłam trenować dwa nowe style taneczne – taniec współczesny i nowoczesny. Jednocześnie jednak cały czas pracowałam nad baletem. Taniec na przestrzeni tych wszystkich lat dał mi naprawdę bardzo wiele – przede wszystkim dał mi pewność siebie, której zupełnie nie miałam zanim zaczęłam tańczyć.

Jak podobało ci się w Gdańsku?

Bardzo! To naprawdę piękne miasto. Drugiego dnia pobytu, razem z innymi uczestnikami poszliśmy na plażę. Było nieco zimno, byliśmy też trochę zmęczeni po pierwszym dniu ciężkiej pracy, jednak mimo to bawiliśmy się świetnie. Mieliśmy wtedy okazję trochę lepiej się poznać. Niektóre z tych znajomości przerodziły się dla mnie w prawdziwe przyjaźnie. Kilka dni później udaliśmy się na rejs statkiem po Gdańsku. Świętowaliśmy wtedy między innymi urodziny jednej z uczestniczek konkursu. Fantastycznie się bawiliśmy. Później udaliśmy się na spacer po mieście i spotkanie z Burmistrzem. Co najbardziej podobało mi się w Gdańsku? Na pewno zabytkowe budownictwo, Stare Miasto, ale także galerie handlowe i bardzo mili, sympatyczni ludzie.

Jakie były twoje oczekiwania względem Eurowizji?

Słoweńskie preselekcje do Eurowizji dla Młodych Tancerzy odbyły się w lutym. Byłam ogromnie zaskoczona swoim zwycięstwem, szczególnie, że byłam najmłodszą z uczestniczek. Słowenia, jak na tak mały kraj, ma naprawdę wielu znakomitych tancerzy, tym większe było moje zdziwienie. Od tamtej pory nie mogłam się już doczekać Eurowizji. Zanim jednak pojechałam do Gdańska, musiałam stanąć naprzeciw kilku innym wyzwaniom. Brałam udział w dwóch mistrzostwach kraju – w jazzie oraz tańcu nowoczesnym. W maju pojechałam do Włoch na mistrzostwa europy, miałam też mnóstwo pracy w szkole baletowej… był to dla mnie bardzo intensywny czas. Przez to nie miałam zbyt wiele czasu na przygotowania do samej Eurowizji. Z drugiej jednak strony, mój eurowizyjny występ nie wymagał aż tak dużo pracy przed samym wyjazdem do Gdańska, ponieważ choreografia, z którą miałam tam wystąpić, tańczyłam już prawie od 1,5 roku. Musiałam po prostu być w dobrej formie jadąc do Polski. Wiedziałam, że będzie to kluczowe w przypadku tak wymagającego konkursu jak ten.

Jesteś zadowolona ze swojego występu w Gdańsku? Nie czułaś się rozczarowana tym, że nie udało Ci się awansować do finałowej dwójki?

Przede wszystkim, ogromnym zaszczytem i radością był dla mnie już sam udział w tym konkursie. Każdy uczestnik Eurowizji dla Młodych Tancerzy musiał przecież wcześniej wygrać narodowe preselekcje – można więc powiedzieć, że każdy z nich był najlepszy w swoim kraju. Na początku, gdy zobaczyłam jak tańczą inni, byłam wprost przerażona tym jak świetni oni są i jak blado ja wypadam na ich tle. Po jakimś czasie jednak uwierzyłam nieco w swoje możliwości i doszłam do wniosku, że mogę z nimi rywalizować. Miałam co prawda cichą nadzieję, że uda mi się awansować do finałowej dwójki, jednakże tak naprawdę ważniejsze były dla mnie inne rzeczy – choćby to jak wielu ludzi z całego świata gratulowało mi, mówiło mi, że mój taniec był dla nich inspirujący, pełen emocji. A moim zdaniem to właśnie o to chodzi w tańcu – najważniejszą rzeczą dla tancerza jest by dać coś od siebie innym poprzez swój taniec, by opowiedzieć jakąś historię, przekazać emocje, sprawić, że po obejrzeniu takiego występu widzowie coś poczują, głęboko w sobie. Tu nie chodzi tylko o wyniki, o wygrywanie. Oczywiście, każdy chciałby zostać doceniony za swoją ciężką pracę, jednakże należy pamiętać, że taniec to przede wszystkim sztuka, nie sport taki jak piłka nożna czy lekkoatletyka, gdzie wynik można w jakiś bezpośredni sposób zmierzyć.

Byłaś najmłodszą uczestniczką tegorocznej Eurowizji dla Młodych Tancerzy. Nie było Ci z tym ciężko? Nie czułaś, że może zabraknąć Ci nieco doświadczenia, które inni, starsi tancerze posiadali?

Z jednej strony owszem, byłam najmłodsza, ale nie czułam się mniej doświadczona niż inni. Startuję w konkursach tanecznych odkąd skończyłam 9 lat. Już dwa lata później startowałam w mistrzostwach świata jako solistka. Sądzę więc, że przeszłam przez dość długą drogę, mam za sobą wiele doświadczeń, wiele występów, wiele konkursów, wzlotów i upadków… Tak się jakoś to wszystko pomyślnie dla mnie ułożyło, że pomimo młodego wieku, naprawdę wiele przeszłam jeśli chodzi o taniec. Dzięki temu czułam się gotowa na występ w takim konkursie jak Eurowizja – nie czułam się zbyt młoda.

Czy Eurowizja dla Młodych Tancerzy zmieniła jakoś Twoje życie?

Mówiąc szczerze, nie do końca. Byłam bardzo szczęśliwa słysząc wiele miłych słów po Eurowizji. Właściwie było to moje największe osiągnięcie jak na razie, ale z drugiej strony głęboko wierzę, że jeszcze wiele przede mną. Sądzę więc, że po Eurowizji jestem nadal tą samą osobą i nie wiele się zmieniło.

Jak ogólnie oceniasz takie przedsięwzięcie jak Eurowizja dla Młodych Tancerzy? Warto organizować taki konkurs? Nie sądzisz, że jest to jednak bardziej telewizyjne show niż konkurs taneczny z prawdziwego zdarzenia?

O tyle trudno jest startować w jakimkolwiek konkursie tanecznym, że o wynikach decydują opinie poszczególnych osób, w tym wypadku jury. Eurowizja okazała się być dla mnie o tyle dobrym doświadczeniem, że miałam okazję nauczyć się pracy z kamerami i mediami. Jeszcze nigdy w życiu nie udzieliłam tylu wywiadów co tam! Jest to więc doskonała szansa dla młodych tancerzy by oswoić się z tym środowiskiem. Doświadczenie na tej płaszczyźnie może okazać się niezwykle cenne w późniejszej karierze, szczególnie jeśli takiemu młodemu tancerzowi uda się później zostać profesjonalnym tancerzem. Wspaniałą rzeczą jest także możliwość zaprezentowania się przed tak dużą widownią i reprezentowania swojego kraju na arenie międzynarodowej. Uważam więc, że jak najbardziej warto organizować tego typu konkurs.

A co sądzisz o Konkursie Piosenki Eurowizji? Udaje Ci sie znaleźć czas by go śledzić?

Niestety nie mam zbyt wiele czasu by śledzić Eurowizję. Muszę też przyznać, że niezbyt podobają mi się piosenki, które Słowenia tam wysyła. Być może nie mamy najlepszych artystów na świecie, ale jednocześnie jestem pewna, że wielu znakomitych słoweńskich wykonawców byłoby w stanie lepiej reprezentować nasz kraj w tym konkursie, niż ci, których do tej pory pojawiali się na eurowizyjnej scenie. Oglądając tegoroczną Eurowizję, najbardziej podobała mi się piosenka z Holandii – „Birds” w wykonaniu Anouk. Nie jest to typowo eurowizyjna kompozycja, może właśnie między innymi dzięki swojej oryginalności bardzo mnie urzekła.

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i życzę jak najwięcej sukcesów w przyszłości!

(mm)