Ukraina na Eurowizji - zwycięzcy Vidbiru 2020 i reprezentanci kraju na Eurowizji 2021, zespół Go_A, fot. UA:PBC/Anastasiia Mantach

Vidbir 2020 za nami! Choć tegoroczna edycja jest przez wielu oceniana jako najsłabsza w historii formatu, dostarczyła widzom i sympatykom selekcji nie lada emocji. Sprawdzamy, co o przebiegu finału konkursu i nowym reprezentancie Ukrainy piszą krajowe media.

Jeszcze przed rozpoczęciem wokalnych zmagań fani komentowali, że tegoroczny Vidbir stoi na niższym poziomie muzycznym niż dotychczas. Wszystko za sprawą ubiegłorocznego nieporozumienia między ukraińskim nadawcą a zwyciężczynią konkursu, Maruv. W tym roku organizatorzy wprowadzili do regulaminu startu zakaz odbywania koncertów w Rosji od 2014 roku aż do zakończenia Eurowizji 2020 oraz nielegalnego przebywania na zajętym przez Rosję Krymie. To wykluczyło znanych artystów na ukraińskiej scenie muzycznej. W stawce znaleźli się debiutanci lub niszowi artyści, co tłumaczono odświeżeniem i odmłodzeniem formatu. Kontrowersje budziły też oceny nowej jurorki, Tiny Karol. Zdaniem wielu faworyzowała ona byłych uczestników programów muzycznych, w których sama występowała w charakterze trenerki.

Dowiedz się więcej o regulaminie Vidbiru 2020!

Vidbir 2020: problemy techniczne zespołu TVORCHI

Tuż po finale Vidbiru doszło do pierwszego skandalu. Faworyci bukmacherów do zwycięstwa w konkursie, zespół TVORCHI, ujawnili problemy z dźwiękiem towarzyszące im podczas występu. Główny wokalista, Jeffrey Kenny, miał nie słyszeć muzyki. Zdaniem muzyków przyczyniło się to do zajęcia dopiero czwartego miejsca w Vidbirze. Artyści skarżyli się także na to, że podobne problemy mieli podczas półfinału. Niezrozumiały jest dla nich także brak reakcji ekipy technicznej, która miała ich wyśmiać oraz zasugerować, by członkowie grupy nie mówili o tej sytuacji głośno. Mimo to o sprawie zespół poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, gdzie także przekazał słowa uznania dla zwycięzców. Zapytani o możliwość ponownego udziału w selekcjach w przyszłości, rozżaleni artyści stanowczo ją odrzucili.

https://www.instagram.com/p/B84nXcCgqrH/

Zarzuty zespołu TVORCHI. Producent Vidbiru odpowiada

Rusłan Kwinta, producent Vidbiru, odpowiedział również za pośrednictwem Instagrama uczestnikom selekcji. Według niego wszyscy artyści mieli zapewnione równe, dobre warunki techniczne. Przed każdym z występów każdy z uczestników pracował z dźwiękowcami nad ustawieniem prawidłowych parametrów. Kwinta zdiagnozował, że problemy, o których mówi zespół TVORCHI, wynikają z ich niewielkiego doświadczenia. Wprost stwierdził, że już na etapie castingów miał wrażenie, że piosenka przerosła wykonawców. Ci do samego końca udziału w programie nie potrafili jej prawidłowo zaśpiewać, wypadając z rytmu, co było przyczyną słabego efektu końcowego i negatywnego odbioru jurorów i widzów. TVORCHI nie pozostali dłużni, odpowiadając, że kierowana przez niego ekipa mówiła zgoła co innego w kwestii technicznej ich występu.

Głos w sprawie afery z zespołem TVORCHI zabrała Jamala. Zwyciężczyni Eurowizji 2016 również uznawała grupę za faworytów, określając ich twórczość przyszłością światowej muzyki. Po finale tak skomentowała występ artystów z Tarnopola:

Byłam bardzo zaniepokojona już ich półfinałowym występem. Pisali do mnie, czy nie mogę im jakoś pomóc. Sama nie czułam się w tej roli dobrze, bo nie jestem trenerem wokalnym, nie zajmuje się doradztwem. Starałam się pomóc i zaoferowałam im konsultacje. Okazało się, że Jeffrey, który jest z zawodu farmaceutą, nie rozumiał moich rad dotyczących kontrolowania oddechu. Słyszał o nich po raz pierwszy. Cóż… próbowałam im mimo wszystko dodać pewności siebie.

Lakonicznie temat skomentowali także zwycięzcy Vidbiru, zespół Go_A, którzy przyznali, że realizacja występów w telewizji różni się od koncertów, co siłą rzeczy komplikuje sytuacje. Jednocześnie potwierdzili, że nie mieli problemów z dźwiękiem podczas udziału w selekcjach.

Go_A nie chce rozmawiać z rosyjskimi mediami?

Zgodnie z regulaminem selekcji to nadawca decyduje o kontakcie reprezentanta Ukrainy z mediami. Wczoraj na konferencji prasowej zespół Go_A przyznał, że jest gotowy na pytania rosyjskich dziennikarzy. Członkowie grupy dodali, że jeśli to nie będzie konieczne, woleliby nie udzielać wywiadów przedstawicielom rosyjskich mediów. Rzecznik prasowy ukraińskiego nadawcy zapewnił, że dołożą wszelkich starań, by uniknąć prowokacji oraz kontrowersji politycznych.

Vidbir 2020: jak fani Eurowizji zareagowali na zwycięzcę?

Opinie o eurowizyjnej propozycji zespołu Go_A są podzielone. Nie brakuje głosów, że to świetna propozycja, wybijająca się na tle dotychczas znanej stawki. Oryginalna, niesztampowa, podkreślająca narodowe brzmienia. W Polsce fani Eurowizji porównują ją do kompozycji Pali Się (Fire of Love) Tulii. Dodają, że jest to o tyle ciekawszy utwór, że łączy tradycyjne i nowoczesne, elektroniczne melodie, przez co łatwiej zapada w pamięć.

Nie brakuje też negatywnych opinii. Lider zespołu Antytiła, Taras Topola, przyznał, że to tylko piosenka stylizowana na folk i tak naprawdę nie ma nic wspólnego z muzyką etniczną. Dodatkowo zasiał ziarno niepewności odnośnie do interpretacji utworu. W tekście Waniusza, który według Topoli ma symbolizować Rosję, przychodzi do biednej dziewczyny (tu Ukrainy). I choć matka nie zgadza się na ich związek, on jest nieustępliwy. Całość to odniesienie do działań wojennych prowadzonych na wschodzie kraju.

Kateryna Pawłenko, główna wokalistka zespołu Go_A, uznała te słowa za insynuacje i nadinterpretację. Podkreśliła, że celem grupy nie jest upokorzenie Ukrainy. Wręcz przeciwnie, chce ona promować rodzimą kulturę, dlatego też konkursowy utwór nie zostanie przetłumaczony ani na język angielski, ani na język rosyjski. Słowa te podkreśliła już tuż po zakończeniu finału Vidbiru w wywiadzie dla eurowizja.org.

 

Źródła: 24tv.ua, kiev.vgorode.ua, poglyad.tv, radiosvoboda.org, thesaxon.org,