Sprawdźmy kto uważany jest za faworyta Eurowizji 2014 i jak w rankinach popularności radzą sobie nasi reprezentanci.

Okres pomiędzy preselekcjami a próbami w Kopenhadze fani spędzają na typowaniu zwycięzców i przegranych. Codziennie obserwować możemy rankingi fanów, stron internetowych i zakładów bukmacherskich, które, nawet jeśli nie zawsze się sprawdzają, to jednak prezentują nam utwory, na które media i komentatorzy bedą zwracać baczną uwagę podczas półfinałów i finału.

W notowaniach bukmacherskich od dłuższego czasu przoduje Aram MP3 i „Not Alone” z Armenii. Bardzo wysoko oceniane są też szanse na wygraną Szwecji (Sanna Nielsen), Norwegii (Carl Espen), Danii (Basim) czy Azerbejdżanu (Dilara Kazimova). Ostatnio nieco spadła popularność węgierskiej piosenki „Running” i brytyjskiej „Children of the Universe”, którymi fani zachwycali się zaraz po zakończeniu preselekcji czy premierze. „My Słowianie – We Are Slavic” znajduje się mniej więcej w połowie tych notowań, w gronie takich utworów jak „Is it right” z Niemiec, „Amazing” z Estonii, „Something better” z Finlandii czy „Coming home” z Malty. Minimalne szanse na triumf w Kopenhadze, mają zdaniem bukmacherów propozycje z Łotwy („Cake to bake”), San Marino („Maybe – Forse”), Szwajcarii („Hunter of Stars”) czy Białorusi („Cheesecake”).

Głosowania organizowane na różnych stronach internetowych poświęconych konkursowi najlepiej śledzić poprzez estoński portal Eurovisioon.ee, który umiejętnie łączy wszystkie notowania. Aktualnie brane są tam pod uwagę rankingi z takich stron jak ESCstats.com, ESCforum.net, Sechuk.com czy ESCnation. Pierwsze miejsce ma Szwecja i „Undo” Sanny Nielsen. Drugą pozycję ma Wielka Brytania (wygrywająca na trzech różnych stronach internetowych), a trzecie Węgry. W top5 są też Izrael i Włochy, natomiast Armenia znajduje się na miejscu 7., jedynie dwie pozycje wyżej od Polski. Niżej od Donatana i Cleo są m.in. Paula i Ovi z Rumunii, Basim z Danii czy Elaiza z Niemiec. Najsłabiej w tym łączonym rankingu wypadają piosenki z Rosji („Shine”), Islandii („No prejudice”), Gruzji („Three minutes to Earth”), Łotwy („Cake to bake”) czy Mołdawii („Wild Soul”).

Grecki portal Oikotimes prowadzi swoje własne głosowanie – Europrediction – podzielone na półfinały, zgodnie z formatem Eurowizji. W pierwszym półfinale najwięcej procent głosów ma aktualnie Szwecja, druga jest Armenia, a trzecie Węgry. Najmniej fanów głosuje na propozycje z Albanii („One Night’s Anger”), Portugalii („Quero ser tua”), Islandii czy Łotwy. W drugim półfinale faworytami są Grecy („Rise Up”) przed Rumunami („Miracle”) i Izraelem („Same Heart”). Polska już od dłuższego czasu zajmuje 7. miejsce, pomiędzy Austrią a Finlandią. Tutaj najmniejszą popularnością cieszą się Malta, Białoruś, Litwa („Attention”) i Gruzja.

Niedługo rozpocznie się prezentacja punktacji poszczególnych klubów OGAE. Polskie stowarzyszenie już rozpoczęło swoje typowanie, a wyniki naszego rankingu opublikujemy w drugiej połowie kwietnia. Jeszcze przed startem oficjalnych głosowań, swoją punktację zaprezentowało OGAE Białoruś, które najprawdopodobniej w maju tego roku zostanie przyjęte w poczet OGAE International. Białorusini swoją dwunastkę przekazali Szwecji, dziesiątkę Armenii, a ósemkę Wielkiej Brytanii. Polska wypadła u naszych wschodnich sąsiadów bardzo słabo, zajmując w generalnym rankingu jedno z ostatnich miejsc. Głosowanie Białorusinów nie będzie jednak uwzględnione w oficjalnej punktacji klubów OGAE. Na bieżąco śledzić można głosowanie OGAE Niemcy, gdzie fani głosować mogą również na utwór Elaizy, który aktualnie zajmuje 1. miejsce. Drugie miejsce ma Szwecja, a trzecie Austria („Rise like a Phoenix”). Polska aktualnie zajmuje 14. miejsce, pomiędzy San Marino a Czarnogórą, a Niemcom najmniej podobają się utwory z Estonii, Litwy, Rosji i Gruzji.

Podsumowując, przyznać trzeba, że w rankingach fanowskich i zakładach bukmacherskich Polska radzi sobie przyzwoicie, a wyniki które aktualnie zdobywamy dają nam nadzieję na wejście do finału Eurowizji 2014. Dodatkowo fani podkreślają, że w tym roku nie ma silnego faworyta (w przeciwieńskie do lat 2012 czy 2013) co może skutować ekscytującą walką o pierwsze miejsce w finale i wieloma niespodziankami w ostatecznym rankingu. Mamy nadzieję, że dla Polaków ta Eurowizja również zakończy się pozytywnym zaskoczeniem!

Na koniec warto dodać, że niemal każdy startujący kraj ma w tym roku konkretny cel do osiągnięcia. Oczywiście wszyscy chcą wygranej (chociaż już niekoniecznie wszyscy nadawcy byliby szczęśliwi z powodu zdobycia prawa do organizacji przyszłorocznego konkursu), ale dla niektórych nie tylko Grand Prix się liczy. Łotwa liczy na awans, którego nie doświadczyła od 2008 roku, co oznacza, że na ponowny udział w finale czeka już 5 lat. San Marino i Czarnogóra marzą o swoim historycznym awansie. Mała enklawa we Włoszech zadebiutowała na ESC w 2008 roku, później miała parę lat przerwy, więc ostatecznie 4 lata czeka na wejście do finału. Czarnogóra pojawiła sie na Eurowizji rok wcześniej, a przerwa w startach trwała dwa lata, co daje jej 5 lat czekania na przejście do sobotniego koncertu. Podobnie jest z Polską, która ostatni raz awans zdobyła w 2008 roku. Nie licząc dwóch lat absencji, na ponowny sukces czekamy 3 lata. Nie można zapominać o pechowym ostatnio Izraelu, który ostatni raz w finale walczył w 2010 roku, a później trzy razy eliminowano go w półfinałach, co było dla wielu sporym zaskoczeniem. Z drugiej strony mamy takie kraje jak Ukraina, Rumunia, Rosja, Azerbejdżan i Grecja, które od wprowadzenia półfinału/półfinałów co roku przechodzą do finału. W tym roku zapewne znów im się to uda, chociaż fani twierdzą, że noga powinąć się może Rosjanom, nie tyle z powodu piosenki, co ogólnego braku sympatii do tego państwa.

Warto jednak pamiętać, że Eurowizja i tak jest nieprzewidywalna, bo nawet faworytom może się coś nie udać i ostatecznie zajmą miejsce niższe, niż im prognozowano. Jak będzie w tym roku i czy oficjalny rezultat zaskoczy nas negatywnie czy pozytywnie? Dowiemy się już za nieco ponad miesiąc!

Źródło: Oddschecker, Eurovisioon.ee, Oiktoimes, Wikipedia, OGAE.de, OGAE.by, fot.: EBU.ch

4 KOMENTARZE

  1. Dla mnie najlepsza piątka to Emma Marrone (Italy), Molly (United Kingdom), Ruth Lorenzo (Spain), Kallay-Saunders (Hungary), Mei Finegold (Israel), ale zapewne wygra Kallay.
    A co do Azerbejdżanu to jest to dobra piosenka u mnie w Top15 ale jak dla mnie za delikatna i lekko nudna jak się jej słucha pierwszy raz, a wiadomo że dla miliona ludzi przed telewizorami będzie się liczyło pierwsze wrażenie, moim zdaniem utwór Ruth jest bez porównania lepszy.

  2. U mnie Azerbejdżan w pierwszej 10 i wcale nie ze względu na wysokie pozycje poprzedników Darii Karimowej – „Start a fire” nic a nic mnie nie nudzi – to wyjątkowo piękna piosenka i świetnie zaśpiewana. Po stokroć wolę taką muzykę od „Dancing in the rain” Ruth Lorenzo. Na szczęście każdy głosuje za siebie i na szczęście nie wszystkim podoba się to samo – to by dopiero było (jak w Korei Północnej albo jeszcze gorzej). Ale mam faworytów – Emma Marrone, Molly Smitten-Downes, Conchita Wurst, Andras Kollay-Saunders, Carl Espen, Elaiza, Aram, Sanna Nielsen. A Gruzja wcale nie jest taka zła.

  3. Wiele zależy od występu na żywo. W tym roku z pewnością faworyta nie ma, ale to dobrze. Azerbejdżan w tym roku rozczarowuje. Piosenka wieje nudą i chyba tylko wysokie pozycje w zeszłych latach windują tę piosenkę w rankingach (kraj doczekał się dużego fanklubu). UK to typowa eurowizyjna piosenka, może zbyt eurowizyjna na zwycięstwo. Na pewno widzę ją w TOP5. Nie wiem czy Węgry i Armenia ostatecznie będą wysoko – te piosenki są zbyt radiowe jak na festiwal i o ile fajnie je się słucha w spokoju, w wersji mp3, to przy występie na żywo może być różnie. Rumunia też może być wysoko, o ile Europejczycy lubią odgrzewane kotlety. Jednak zeszłoroczna Bułgaria pokazała że wysyłanie drugi raz takiej samej piosenki to nie jest dobry pomysł. Jak dla mnie najlepszą piosenkę ma Austria – ale image sceniczny może się nie przyjąć w krajach postradzieckich. Na jutubie jest mnóstwo negatywnych komentarzy z tamtych stron, żeby wspomnieć akcje w Rosji i Białorusi, żeby się wycofać. Chociaż ten pierwszy kraj mógłby się wycofać – jednak widok rosyjskich czołgów na Krymie podważa idee wspólnej Europy, które także stworzyły ten koncert… Jeśli chodzi o Polskę – wszystko zależy od występu na żywo. Możemy polecieć i nawet wygrać półfinał (za oryginalność i wpadającą w ucho, klaskaną piosenkę) albo odlecieć do domciu (jeśli nie spodoba się oryginalność i zbyt prosta klaskana piosenka). Szczęśliwie do naszego półfinału trafiła Malta i Gruzja – awans tych dwóch piosenek oznaczałby awarię systemu głosowania. To by oznaczało że wystarczyłoby znaleźć jeszcze tylko 3 piosenki gorsze od naszej… 🙂

  4. Ciekawe jest to głosowanie niemieckiego OGAE, skoro mogą głosować na własny utwór… a trzecie miejsce Austria, co w ogóle nie jest dziwne… Szwajcaria zapewne też jest ujęta… :). Szkoda, że nie ma Luksemburga, a już zwłaszcza Liechtensteinu :).

    To zdanie jest święte: „Warto jednak pamiętać, że Eurowizja i tak jest nieprzewidywalna, bo nawet faworytom może się coś nie udać i ostatecznie zajmą miejsce niższe, niż im prognozowano.”

    Czy OGAE może się dowiedzieć, kiedy wreszcie poznamy eurowizyjną wersję Słowian? Bo to już troszeczkę za długo trwa :).