Minęły już prawie dwa tygodnie odkąd wiemy, że Turcja nie weźmie udziału w przyszłorocznej edycji Eurowizji. Jako powód wymienia się przede wszystkim niezadowolenie z obecnej postaci zasad tego konkursu, m.in. z 50-procentowego udziału głosów jury w końcowym rezultacie a także z przywilejów tak zwanej „wielkiej piątki”. Dlatego też turecki nadawca publiczny postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i… stworzyć własny konkurs muzyczny.

Zasady i ogólny wygląd Türkvizyon – bo tak ma nazywać się to przedsięwzięcie – są łudząco podobne do tych, które znamy z Eurowizji. Wspólnych elementów jest wiele, począwszy od samej idei organizowania międzynarodowego konkursu piosenki, poprzez podział na półfinały i finał, skończywszy na tak elementarnej sprawie jak nazwa. W konkursie będą mogły brać udział kraje oraz regiony autonomiczne, które są jakkolwiek powiązane z Turcją, czy to w kontekście historycznym czy też kulturowym. Wśród uczestników zobaczymy więc m.in. Azerbejdżan, Kazachstan, Uzbekistan, Cypr Północny czy też (co ciekawe) Bośnię i Hercegowinę, której to nadawca publiczny wciąż nie podjął decyzji w sprawie udziału w przyszłorocznej Eurowizji. W zamian za to, zdecydowano już o tym, kto reprezentować będzie barwy Bośni na Türkvizyon – będzie to doskonale znany na Bałkanach zespół Emir & Frozen Camels. Czy oznacza to, że Bośnia i Hercegowina już na stałe zrezygnuje z udziału w Eurowizji na rzecz Turkwizji? Niekoniecznie – Türkvizyon zajmować ma się bowiem prywatna telewizja Hayat, Eurowizją natomiast publiczny nadawca BHRT. Być może więc uda się pogodzić udział w tych dwóch imprezach jednocześnie. Z drugiej jednak strony nie ma co się oszukiwać – deklaracja udziału Bośni w Türkvizyon znacznie zmniejsza szanse na powrót tego kraju na Eurowizję.

22 września odbyła się specjalna konferencja, na której to telewizja TRT ogłosiła światu swoje plany w związku z Türkvizyon. Co ciekawe, na konferencji tej pojawili się także zwycięzcy Konkursu Piosenki Eurowizji z 2011 roku – Ell i Nikki, reprezentujący barwy Azerbejdżanu. Zjawił się tam także turecki minister edukacji, Nabi Avcı, co znacznie zwiększyło prestiż tego wydarzenia. W swoim przemówieniu starał się zaznaczyć, że Türkvizyon wcale nie został stworzony po to, by stanowić alternatywę dla Eurowizji. Ma on być zupełnie oddzielnym bytem, który będzie jednoczył tureckie mniejszości narodowe w Europie i Azji, oraz wszystkie państwa, w których jakkolwiek obecna jest turecka kultura. Dodał także, iż ma nadzieję, że bez względu na to, czy Turcja będzie brała udział w Eurowizji czy nie, Turkwizja będzie sukcesywnie się rozwijać, powiększać i kroczyć naprzód swoją własną ścieżką.

Pomimo tego, co mówił turecki minister edukacji, bardzo prawdopodobne jest, że zamysłem twórców Türkvizyon było jednak stworzenie alternatywy dla Eurowizji. Świadczy o tym chociażby fala otwartej krytyki jaka spadła na ten konkurs ze strony Tureckiej telewizji w ostatnim czasie. Obecność zwycięzców ESC z 2011 roku podczas ceremonii ogłoszenia utworzenia Turkwizji także nie pozostaje bez znaczenia. Nie podoba nam się Eurowizja – zrobimy sobie swoją.

Półfinały pierwszej w historii edycji Türkvizyon mają się odbyć kolejno 19 i 21 grudnia 2013 w tureckim mieście Eskişehir. Wziąć ma w nich udział 20 uczestników, z czego tylko 12 awansuje do wielkiego finału, który zaplanowany został z kolei na 23 grudnia tego roku.

(mm)

Źródło: hurriyetdailynews.com, inserbia.info