Po raz drugi z rzędu finał Konkursu Piosenki Eurowizji odbywał się bez udziału Belgii. 18 – letniemu Eliotowi Vassamillet  nie udało się obudzić Europy i wraz ze swoim utworem Wake Up pozostał we wtorkowym półfinale. W kraju mówi się o przełykaniu gorzkiej pigułki. Czy Belgię czekają zmiany w formie wyboru reprezentanta?

Winą za całe niepowodzenie obarcza się przede wszystkim zbyt skromny i mało zapadający w pamięć występ Eliota. Według krytyków było zbyt grzecznie, brakowało elementu jaki można przypomnieć sobie w trakcie głosowania. Portal La Libre.be nazwał występ zbyt statycznym ale przede wszystkim zwyczajnie nudnym i bez smaku. Również sam Eliot, według obserwatorów nie poradził sobie dobrze podczas próby generalnej, gdzie została rozdana połowa głosów jakie były do zdobycia. We wtorkowym półfinale młody artysta poradził sobie już lepiej, ale i tak nie wystarczyło to, aby sięgnąć po miejsce  w finale. Ostatecznie Belgia znalazła się na 13.miejscu w pierwszym półfinale, otrzymując łącznie 70 punktów (20 z televotingu i 50 od jury). Porażka zdaje się być wśród Belgów bardziej dotkliwa ponieważ Eliot, podobnie jak reprezentantki Polski zespół Tulia, brał udział w półfinale, który uważa się za zdecydowanie słabszy od drugiego koncertu a awans takich państw jak San Marino – Sarhat był w Belgii krytykowany m. in z powodu złego wokalu – uważa się niemal za wymierzony policzek.

Wolna od oskarżeń jest natomiast belgijska delegacja. Ponieważ do Tel Awiwu pojechały z Eliotem osoby, jakie towarzyszyły wcześniej Loïc’owi Nottet (ESC 2015) i Blanche (ESC 2017) nikt w Belgii nie doszukuje się winy w kwestii przygotowań lub sposobie wpierania Eliota przez nadawcę.

Belgia nie zamierza jednak przeprowadzać zmian w sposobie za pomocą którego zostanie wyłoniony następca Eliota na Eurowizji 2020. Nadawca flamandzki VRT nie zamierza ponownie powołać do życia preselekcji Eurosong (3 lata temu to jego zwycięzcą była Laura Tesoro, reprezentantka Belgii na Eurowizji w Sztokholnie) a wybór artysty zostanie podjęty wewnętrznie. Tak twierdzi komentator eurowizyjny z ramienia VRT Peter van de Veire. Dziennikarz słynie z ciętego języka w swoich komentarzach, np. w tym roku powiedział o stroju Tamty:

Kryształowy żyrandol zainstalowany na lateksowych poduszeczkach,który wrasta się w brzuch artystki, a ponieważ program oglądają również dzieci, brzuch to jedyna część ciała o jakiej można wspomnieć. 

Według vd Veire prowadzone są już nawet rozmowy z potencjalnymi reprezentantami a belgijski nadawca publiczny, który będzie za rok odpowiedzialny za wyłonienie artysty do wyjazdu do Holandii, wyciągnął lekcje z porażki jaką poniosła francuskojęzyczna stacja RTBE. Ponieważ Belgia jest oficjalnie podzielona na dwie części, w których obowiązują odrębne języki urzędowe, wybór reprezentanta na Konkurs Piosenki Eurowizji spada na dwóch nadawców publicznych którzy dokonują go wymiennie co rok. Zgodnie z tym, czego dowiedział się portal Songfestival.be ponownie rozważa się wybór młodego artysty aczkolwiek komisja selekcyjna ma na oku również bardziej znane nazwiska na lokalnym rynku muzycznym. Porządaną kandydatką może być np. wokalista Angèle. Urodzona w 1995 roku w walońskim mieście Ukkel ekstrawagancka artystka wydała w zeszłym roku debiutancką płytę i cieszy się sporą popularnością w swoim kraju.

Na belgijskich portalach można przede wszystkim usłyszeć głos rozczarowania. Dziennik DeMorgen wspomina o wielkich aspiracjach Eliota, planach wejścia do finału i zajęcia miejsca nawet w top 10. Tak się jednak nie stało i teraz Belgia ma do przełknięcia gorzką pigułkę, kiedy po serii dobrych startów w latach 2015 – 2017, Belgii drugi rok z rzędu zabrakło w finale konkursu. Pojawiają się wątpliwości czy wybór tak młodych artystów jak Eliot ( 16 lat – przyp.red.), nie jest błędem i czy osoby w tak młodym wieku potrafią sobie radzić z presją jaka jest na nich wywierana. Wiek nie jest istotny, jeżeli zapytać wspominanego już Petera van de Veire. Przypomina on, że reprezentująca Białoruś Zana, równolatka Eliota, abstrahując od jakości jej wokalu i samego utworu,bardzo dobrze radziła sobie z emocjami na scenie w Tel Awiwie.

Sama Eurowizja 2019 została skrytykowana w belgijskiej prasie. W swoim artykule Gazet van Antwerpen nazwała konkurs geopolitycznym, co potwierdzają przede wszystkim głosowania jury. Ponadto dostało się samej Madonnie, której wytknięto fałsz i mało ciekawy występ. Nieobecność Belgii w finale uznaje się za bolesną i budzącą zawód.

Po dwóch latach niepowodzeń Belgia jest niezadowolona z obecnego obrotu spraw. Przed rokiem w Lizbonie wokalistce Sennek nie udało się przekonać Europy do swojej bondowskiej ballady A Matter of Time. Tym samym obaj nadawcy publiczni, flamandzki i francuski, mają na swoim koncie po porażce i nie udało się im wprowadzić Belgii do finału Eurowizji. Miejmy nadzieję, że tak jak mówi Peter van de Veire, lekcja zostanie jednak wyciągnięta a konkurs zorganizowany za rok przez północnych sąsiadów przyniesie Belgii powrót do okresu świetności.

Belgia jest jednym z krajów założycielskich i uczestniczy w Konkursie Piosenki Eurowizji od pierwszej edycji w 1956 roku. Tylko trzy razy reprezentant tego kraju nie pojawił się w konkursie a miało to miejsce w latach 1994,1997,2001. Do tej pory tylko raz Belgia sięgnęła po zwycięstwo w konkursie dzięki utworowi J’aime la vie, jaki w 1986 roku wykonała jedynie 13 – letnia Sandra Kim.

 

źródło: vrt.be; songfestival.be; demorgen.be; lalibre.be; gazetvanantwerpen.be; eurovision.tv

foto: Eurovision.tv/Thomas Hanses